Laurence M. Benyam - Fizyka kwantowa i zjawiska paranormalne.pdf
(
257 KB
)
Pobierz
LAURENCE M
LAURENCE M. BEYNAM
FIZYKA KWANTOWA l ZJAWISKA
przełożyli:
TOMASZ MAZURKIEWICZ i JERZY PROKOPIUK
„Wydarzenia, do jakich, zgodnie z przyjętymi teoriami, nie powinno dojść, są faktami, które śłużą jako
klucz do nowych odkryć". (Sir John Herschel).
„Prawda jest nie tylko dziwniejsza niż sobie wyobrażacie; jest ona dziwniejsza niż możecie sobie wyobra-
zić". (J.B.S.Haldane.)
Tym aspektem natury, który nie pasuje zbyt dobrze do (paradygmatu) nauki zachodniej, są
zjawiska paranormalne. Można sądzić, iż ma to kilka przyczyn. Jedną z nich jest prawdopodobnie
problem pomiaru, którego piękną matematyczną ekspozycję dał wiele lat temu profesor William
Garnett który można podsumować następująco: jeśli prze-strzeń nie jest przestrzenią euklidesową,
tzn. nie ma sztywnej, statycznej struktury, to wszelkie zakłóce-nie w tej przestrzeni oddziała na
każdy przedmiot, jaki się w niej znajduje, a więc jednocześnie i na sam aparat pomiarowy, tak że
zakłócenie to nie ujawni się w dokonanych przezeń pomiarach. Jeśli podobne zakłócenia
czasoprzestrzeni mają miejsce w zjawiskach paranormalnych — a istotnie może tak być w
przypadku pewnych zjawisk klasy „poltergeist" — to usilne domaganie się uzyskiwania kon-
kretnych rezultatów pomiaru może nie pomagać, a przeciwnie, przeszkadzać, w rozumieniu takich
zja-wisk. .
Innym aspektem problemu pomiaru jest to, że nie potrafimy budować instrumentów do
mierzenia procesów czy energii, których nie umiemy sobie wyobrazić. Faraday, Ampere i inni mieli
przynajmniej jakieś wyobrażenie o tym, co mają zamiar mierzyć i jak to robić. Zaprzeczenie
rzeczywistości zjawisk elektromagnetycznych nie byłoby drogą prowadzącą do odkrycia pól
elektromagnetycznych, lecz właśnie sposobem, za którego pomocą odkrycie to można by skutecznie
uniemożliwić. "Właściwym sposobem postępowania, w mierzeniu czegoś jest przede wszystkim u-
znanie możliwości, że istnieje coś, co można mierzyć, a następnie wyrobienie sobie mniej lub
bardziej określonego wyobrażenia o tym, jak funkcjonuje ta dająca się mierzyć rzecz. Potem można
zająć się zbudo-waniem właściwego aparatu pomiarowego. A ekskomunikowanie uczonych
twierdzących, ze mierzą nieznane, a zatem na ogół niemożliwe do przyjęcia energie, nie jest
żadnym rozwiązaniem.
Wydaje się jednak, że istnieje głębsza przyczyna, dla której zjawiska paranormalne wykluczono z
szerokiej dyskusji naukowej, a znajdujemy ją w zachodnim sposobie myślenia. Jak wskazał (wielki)
psycholog, Carl Gustav Jung, my, ludzie Zachodu, mamy skłonność do -rozdzielania rzeczy,
izolowania 'ich i analizowania: z reguły widzimy drzewa, a nie widzimy lasu. (Nie oznacza to
zaprzeczania realności drzew. ale czy uznanie jej ma pozbawiać .realności las?)
Dzieje rozwoju tej tendencji wymagałyby osobnego dzieła. Tu wystarczy, jeśli powiemy, że w
społeczeństwie indywidualistycznym—jego kulturę determinują po większej części podświadome
fundamentalne założenia jej uczestników — ci spośród nich, którzy uprawiają badania naukowe, są
zmuszeni kierować się swymi sądami wartościującymi nie wiedząc nawet o tym. że to robią. (Jak to
— w innym kontekście—zauważył William Irwin Thompson: „Nie pomogą wam wszystkie
komputery świata, jeśli wasze nieświadome założenia dotyczące natury rzeczywistości są po prostu
fałszywe w swej podstawie" . Ci, którzy parapsychologów oskarżają o „eskapizm", powinni
pamiętać, że ten argument jest obosieczny: jeśli bowiem zjawiska paranormalne są rzeczywiste, to
sami oskarżyciele unikają rzeczywistości, a to po prostu dlatego, że dla zjawisk, tych nie mogą
znaleźć miejsca w swym światopoglądzie.) Takie zjawiska, jak telepatia, tzw. zbiegi okoliczności
czy psychokineza, uważa się wtedy, naturalnie, za nie dające się wyjaśnić w kategoriach
indywidualności i odrębności. Trzeba wtedy zaproponować przeciwstawne — i typowo wschodnie
— pojęcie powiązania zjawisk, jeśli w ogóle chcemy je wyjaśnić. Psychiatra Jan Ehrenwald w
następujący sposób podsumował tę konieczność: ..Krótko mówiąc, musimy wyrzec się idei
punktowej, egocentrycznej. unicerebralnej lokalizacji „świadomości" i przyjąć teorię potencjalnej
multicerebralnej, czyli rozproszonej lokalizacji procesów umysłowych... Musimy pojąc osobowość
ludzką w kategoriach systemu potencjalnie otwartego.., czy raczej „pola osobowości"
rozciągającego się poprzez granice oddzielające ściśle izolowane indywidualności" .
Williama G. Roiła i innych teoria pola psi jest,, jak się zdaje, jednym z kroków w tym kierunku. ;
Zachodni paradygmat indywidualności chyba przestał już być użyteczny i potrzeba nam nowego
zastrzyku zasad przewodnich, jeśli nauka ma pomóc przetrwać ludzkości i jeśli sama ma przetrwać.
Ta ostatnia sprawa staje się oczywista szczególnie w szybko rozwijającej się dziedzinie
fizyki -wysokich energii. Chociaż ostatnie odkrycia 'kilku nowych cząstek powitano jako świt
nowej ery, to jednak chcę powiedzieć, że „wielką syntezę" w fizyce, której szuka tak wielu, można
znaleźć nie w modelach aktualnie dyskutowanych, lecz w sferze wskazanej przez niektórych
spośród największych fizyków świata. W komentarzu brytyjskiego pisma „New Scientist"
czytamy: „Staje się jasne, że zwykłe polowanie na cząstki — nadawanie nazw częściom — nie
przybliża nas do umykającego nam celu elementarności" . Jeden z twórców teorii kwantów, Wemer
Heisenberg, stwierdził ostatnio, że ,,tym, czego naprawdę potrzebujemy, jest zasadnicza zmiana
pojęć; będziemy musieli porzucić filozofię Demokryta i pojęcie podstawowych cząstek
elementarnych". Wskazano również na nieodzowne zmiany. Według Wolfganga Pauliego:
„Bardziej zadawalającym rozwiązaniem byłoby, gdyby umysł i ciało można było interpretować jako
komplementarne aspekty jednej i tej samej rzeczywistości" . Podobnie Heisenberg i Niels Bohr
podkreślili znaczenie świadomości. Bohr pisał: „...świadomość musi być częścią natury, czy też,
ogólniej, rzeczywistości, co znaczy, ze — zupełnie niezależnie od praw fizyki
i
chemii
sformułowanych w teorii kwantów musimy również wziąć pod rozwagę prawa całkowicie innego
rodzaju... Tu w sposób oczywisty mamy do czynienia", z autentycznym przypadkiem
komplementamości, który będziemy musieli poddać szczegółowej analizie..." -
Bardzo możliwe, ze problemu, przed jakim postawiło nas mnożenie się cząstek
elementarnych, nie można rozwiązać bez rozwiązania najpierw problemu świadomości; że cząstki
elementarne to pokusa
mayi
wabiąca nas na manowce; i że sprawy tej nie można rozstrzygnąć na
poziomie, na którym się do niej zabieramy, lecz na poziomie wyższym, na którym będziemy musieli
uwzględniać także zjawiska paranormalne.
Czy więc możemy znaleźć miejsce dla zjawisk paranormalnych przy naszym aktualnym stanie wie-
dzy naukowej? Odpowiedź na to pytanie brzmi, moim zdaniem, zarówno „tak",, jak i „nie".
Możemy — ale tylko wtedy, jeśli zmienimy nasz punkt widzenia; na dane fakty musimy spojrzeć w
całkowicie nowy sposób. To, czego nam trzeba, jest zmiana
gestaltu
(całościowej postaci widzenia
rzeczy — uwaga tłum.)
.W dzisiejszych naukowych badaniach zjawisk paranormalnych dominuje tendencja do
wyjaśniania ich z pomocą koncepcji elektromagnetycznej , Jednakże elektromagnetyzm nie
wystarczył do wyjaśnienia zjawisk kwantowych i relatywistycznych i wydaje się wątpliwe, czy
potrafi wyjaśnić pewne "klasy zjawisk paranormalnych, takie jak out-
-of-the-body experience'
i
dematerializacje. John B. Hasted, David J. Bohm, Edward W, Bastin i Brendan 0'Regan po
przeprowadzeniu eksperymentów z "Uri Gellerem stwierdzają: „Część zamkniętego w kapsule
pojedynczego kryształu węglika wanadu wyraźnie znikła... nie jest znany żaden sposób uzyskania
tego efekty wewnątrz zamkniętej kapsuły i nie ma możliwości podmienienia go" . Hasted i inni
zaproponowali możliwość, iż wchodzi tu w grę „jakaś obecnie, nieznana\ siła, energia czy stan"
wzajemnego związku"
u
. W tym przypadku dające się mierzyć efekty elektromagnetyczne mogą być
zjawiskami drugożędnymi, pojawiając się jedynie jako uboczne skutki jakiegoś bardziej
podstawowego procesu; być może wynikają one z jakiegoś rodzaju rozkładu czy rozpadu. Taki
proces może tu wyraźnie zachodzić,, jeśli rzeczywiście mamy do czynienia z determinacją i
teleportacją, albowiem w tym wypadku wyjaśnienie uzależnione jedynie od jednego z czterech
typów sił fizycznych (elektromagnetycznych, grawitacyjnych, słabych i silnych) jest oczywiście
niewystarczające, jeśli nawet wszystkie te siły razem wzięte nie mogą stać się kluczem do
zrozumienia sprawy. "Jak zauważył John G. Taylor: „W obecnie używanych kategoriach nie można
dać odpowiedniego fizycznego wyjaśnienia (dematerializacji)". Friedbert Karger i Gerhard Zicha
podobnie uznali za konieczne zaproponowanie jakiegoś piątego rodzaju oddziaływania
(poza czterema wyżej wymienionymi); istotnie wyróżniono, zidentyfikowano ostatnio pewną
piątą siłę, „słaby prąd neutralny", ale wydaje się, że nie ma większych podstaw, by utożsamiać ją z
tą energią,, o której mówimy. Brytyjski autor, Colin Wilson, w swym monumentalnym dziele na
temat okultyzmu stwierdza, że podobne pojęcie jest „podstawowym twierdzeniem magii i
okultyzmu, i być może jedynym istotnym pojęciem" .Tak więc możemy być bliscy jakiejś
niezamierzonej syntezy dwóch pozornie sprzecznych systemów: magii i nauki. Antropolog James
George Frazer przewidział to z wielką dalekowzrocznością, kiedy mówił: „Sny magii mogą
pewnego dnia stać się rzeczywistością i jawą nauki"
W świetle tego wszystkiego, jeśli ostatecznie , że elektromagnetyzm jest podstawową przyczyną
zjawisk paranormalnych, będzie musiała ulec zmianie jego zasadnicza 'koncepcja, co nieuchronnie
doprowadzi do powstania struktury nader różnej od tego, co dziś rozumiemy przez ten termin.
Ponadto trzeba powiedzieć, "że jakakolwiek jednolita teoria pola czy „wielka synteza" w naszych
czasach powinna - jeśli ma być godna tego miana - podjąć próbę zjednoczenia fizyki, parafizyki,
psychologii, parapsychologii i mistyki, które to zadanie jawnie-przeczą obecny zakres i możliwości
teorii elektromagnetyzmu
' Podczas gdy w różnego rodzaju zjawiskach paranormalnych możemy mieć do czynienia
więcej niż z jednym procesem, lepszym i bardziej eleganckim rozwiązaniem byłoby tu odkrycie
jednego procesu zdolnego do generowania różnych rezultatów w różnych okolicznościach. Wymaga
tego również zasada „brzytwy Ockhama"; jak na razie wystarczy nam jedna nieznana energia. Jak
zauważyli Hasted et al.: „Jeśli kawałek metalu może w nieznany sposób reagować na działanie
mózgu, to mózg może podobnie reagować na działanie metalu". Tak więc jeden rodzaj energii może
wystarczyć do wyjaśnienia zarówno ESP. jak i psychokinezy. Co więcej, jak zaraz zobaczymy,
podstawa do takiego wyjaśnienia już istnieje. Wystarczy tylko zebrać w całość wszystkie wątki. W
ten sposób dojdziemy do prostego modelu, który jest, jak się zdaje, zdolny wyjaśnić zjawiska
paranormalne w ramach szerszego kontekstu. Model — przedstawiony poniżej w zarysie — nie jest
bynajmniej doskonały, ma on wszakże pokazać, że modele takie nie są z natury swojej niemożliwe.
(Tu przedstawiam tylko główne jego zarysy; część opracowania bardziej szczegółowego
opublikowałem gdzie indziej — niniejsza rozprawa jedynie go streszcza i uzupełnia.)
OGÓLE ASPEKTY TEORETYCZNE
Pańska teoria jest szalona, ale nie na tyle szalona, by być prawdziwą. (Niels Bohr) Nie ma
nadziei dla żadnej spekulacji która już. na pierwszy rzut oka. nie wygląda na szaloną. (Freeman
J. Dyson)
W
ost
atni
ch l
at
a
ch w
y
k
az
ano odpowi
ednioś
ć m
i
ę
dz
y
r
óżn
y
mi st
an
ami
ś
w
i
adomości
(SS
)
a
różnymi stanami rzeczywistości (SR). Substancje psychodeliczne były tylko jedną ze stacji na tej
drodze ;
późniejsze badania nad indukowanymi stanami transowymi wykazały, że wyjaśnienia
odwołujące się do czynników chemicznych czy elektrycznych nie są w stanie oddać
sprawiedliwości skomplikowaniu tych stanów. Rozróżnienie między podmiotem a przedmiotem,
ten przestarzały relikt mechanistycznego światopoglądu dziewiętnastowiecznego, zostało wreszcie
zlikwidowane, a szeroka publiczność mogła zrozumieć rewolucyjne odkrycia fizyki kwantowej,
która przed półwieczem pierwsza ujrzała. światło nadchodzącego dnia. Poza badaniami nad
działaniem środków psychodelicznych i nad stanami transowymi pojęcie pojedynczej, niezmiennej i
nie dającej się zmienić rzeczywistości niezależnej od postrzegającego ją człowieka zostało
zakwestionowane w kilku innych dziedzinach.
W jednej z nich — w antropologii kulturowej —przejawem tego jest epokowa tetralogia
młodego uczonego, Carlosa Castanedy. Doświadczenia (zarówno pod działaniem narkotyków, jak i
bez nich), Castanedy i jego nauczyciela, Juana Matusa, podkreśliły jedynie to, co wcześniej było
implicite oczywiste, lecz nie zostało wyraźnie stwierdzone w ba-daniach antropologicznych, a
mianowicie, że rzeczywistość jest mniej hub bardziej arbitralnym konstruktem związanym z
metafizycznymi założeniami danej kultury, grupy społecznej lub jednostki. Inny krok w tym
kierunku zrobił historyk nauki, Thomas S. Kuhn, dokonując analizy struktury rewolucji naukowych.
Według Kuhna każda rewolucja naukowa po-ciąga za sobą tak głęboką zmianę w poglądzie na
świat (w ramach teorii, doświadczeń, etc.). że uczeni przed tej rewolucji i po niej zdają się żyć w
dwóch całkowicie różnych światach. Komentując np. rewolucję w chemii Kuhn powiada: „Chemicy
nie mogli więc ,po prostu akceptować teorii Daltoma na zasadzie dowodów, w większości nadal
negatywnych. Nawet już po zaakceptowaniu teorii musieli stale dopasowywać przyrodę do swego
wzorca. W tym przypadku proces ten trwał przez całe następne pokolenie. Kiedy został ukończony,
procentowy skład nawet najlepiej znanych związków, był inny. Same
dane uległy mianie".
Wszystko to jednak było tylko preludium do odkryć mechaniki kwantowej. Zasada
nieoznaczoności Heisenberga prowadzi bezpośrednio do wniosku, że — by posłużyć się słowami
fizyka Dietricha Schroeera — „obserwatora nie można oddzielić od Eksperymentu" , a podczas
gdy słuszność tego zdania na ogół uznaje się w odniesieniu do zjawisk mikrokosmicznych, to
istnieją dowody, iż jest ono słuszne także w odniesieniu do makrokosmosu. „By wyrazić się bez
ogródek — powiada Henry Margenau
—
nauka nie zawiera już prawd absolutnych" . Sam fakt
obserwacji i sama jej intencja ingerują w obserwowany przedmiot.
Twierdzenie to wymaga wyjaśnienia. W fizyce kwantowej cząstka — zanim stanie się
przedmiotem obserwacji — może znajdować się gdziekolwiek we wszechświecie,
prawdopodobieństwo, że znajduje się zbyt daleko od pewnego miejsca, jest bardzo małe, ale
niepodobna go całkowicie wykluczyć. Kiedy cząstka zostanie zaobserwowana, to aktualizuje je tyl-
ko jedno prawdopodobieństwo z nieskończonej liczby „amplitud prawdopodobieństwa". „Wektor
stanu" (lub „statystyczny zespół") stanowi superpozycję tych amplitud prawdopodobieństwa.
Powiada się, że w czasie obserwacji „skolapsował" tak, aby pozostawić tylko jedno
prawdopodobieństwo do zaktualizowania.
W tym punkcie pojawiają się różne interpretacje. Interpretacja kopenhaska utrzymuje, że
kolaps wektora stanu pojawia się w sposób całkowicie probabilistyczny (czyli losowy). Z drugiej
strony, tacy fizycy, jak David Bohm, których interpretacja ta nie zadowala, wysunęli postulat
„ukrytych zmiennych", które powodują zapadnięcie się wektora stanu.
Stwierdzono jednak, że dowolny instrument pomiarowy, jaki wprowadzimy w celu
określenia tego. co się dzieje, wkracza do stanu niezdecydowanego, czyli „schizofrenicznego",
albowiem i on jest zbiorem amplitud prawdopodobieństwa. Z tej samej przyczyny to samo dzieje się
z dowolnym łańcuchem instrumentów mających kontrolować pierwszy instrument, co nazywamy
„katastrofą nieskończonej regresji von Neumanna" . Regresję tę kończy jedynie wprowadzenie
świadomości obserwatora. Tak więc to sama świadomość kolapsuje wektor stanu i dokonuje
selekcji z nieskończonej liczby prawdopodobieństw. Aby raz jeszcze zacytować Margenaua:
„Świadomość jest pierwotnym ośrodkiem wszelkiej rzeczywistości. Nawet świat zewnętrzny jest w
istocie przyjęciem założenia, projekcją świadomości". Według innego wielkiego fizyka, Eugene'a P.
Wignera. świadomość jest, ostatecznym „sprawozdawcą" rzeczywistości, a Wigner rozwinął ten
pogląd w sposób wyrafinowany pod względem matematycznym. Wreszcie, Bryce DeWitt
stwierdza: „Pogląd kopenhaski wzmacnia wrażenie, że kolaps wektora stanu, a nawet sam wektor
stanu, istnieją tylko w umyśle".
Wszystko, co powiedziałem powyżej, ma pokazać, że w sposób sensowny nie można
oddzielić stanu świadomości od odpowiadającego mu stanu rzeczywistości. Psycholog Charles T.
Tart wezwał do stworzenia „nauk o specyficznych stanach", aby można było badać stany
rzeczywistości radykalnie różne od rzeczywistości fizycznej .
Jednym faktem, który wyłania się z obecnych dyskusji nad naturą świadomości, staje się to, że jest
ona niezlokalizowana (tj. nie ogranicza się do pewnego regionu czasoprzestrzeni, takiego jak nasze
głowy). Wychodząc od studiów nad mistycyzmem, psycholog Arthur J. Deikman stwierdza, że
„świadomość nie jest zlokalizowana", a co więcej, że jest ona — czy raczej jej umysłowy lub
psychiczny odpowiednik — formą zorganizowaną Podchodząc do tej kwestii od strony fizyki, Evan
Harris Walker zastopował Bella kryterium nielokatności dla Bohma zmiennych ukrytych (tzn.
jakakolwiek ukryta zmienna musi być nielokalna) do Wignera koncepcji świadomości. Zgodnie z
tym poglądem nielokalne i nie- fizyczne (tj. nie dające się mierzyć) ukryte zmienne 'świadomości
wywołują kolaps wektora stanu. Walker stwierdza, że każdy proces we wszechświecie, aż do jego
najmniejszej cząstki, posiada świadomość . Istotnie, nie może być inaczej, jeśli mamy zaakcepto-
wać nielokalność. Każdy punkt w każdej rzeczywistości musi być świadomy, chociaż każdy rzutuje
(czy „postrzega") różną rzeczywistość czy też różny aspekt tej samej rzeczywistości. Wydaje się
więc, że każdy punkt posiada dualną naturę świadomości
i
rzeczywistości, przy czym dualność ta
nie ogranicza się jedynie rzeczywistości fizycznej, czyli „materii", skoro 'mogą istnieć inne SS. i .
SR. Jednakże rzeczywistość fizyczną można uważać -za przypadek szczególny, a szukając jakiegoś
nielokalnego procesu, który mógłby być zarówno podzbiorem ogólniejszego zakresu SŚ, jak i
czymś komplementarnym wobec materii (w formie -umysłu) stwierdzamy, że obiecującym
kandydatem okażą się -tu procesy ponadświetlne, przy których pomocy można zarazem
wytłumaczyć zjawiska paranormalne.
ASPEKTY TEORETYCZNE: ESP
Prekognicję możemy wyróżnić jako czynnik zasadniczy dla naszej interpretacji. Fakt, że
prekognicja łączy się z przekazem informacji w odwrotnym kierunku czasu, z konieczności
wynikającej
•
L
teorii względności, powoduje, iż musimy przyjąć procesy poruszania się szybciej od
światła (ponadświetlne) jako możliwą przyczynę wyjaśniającą tę, na którą pozwalają nam prawa
fizyki. Jednego z takich procesów dostarczają fale de Brogliego (fale materii), nieodzowne dla
zrozumienia nowoczesnej fizyki. (Nie interesujemy się tu grupą fal, która ma prędkość równą
prędkości materii fizycznej, z jaką (jest sprzężona.) Z drugiej strony fizyk Gerald Feinberg i ma-
tematyk Adrian Dobbs opracowali teorie odnoszące się do cząstek ponadświetlnych o masie
(matematycznie) urojonej. Podczas gdy wywód Feinberga jest całkowicie ścisły, to koncepcja
Dobbsa obejmuje „obiektywne prawdopodobieństwa" spotykane w teorii kwantów. Musimy tu
pamiętać, że w kategoriach teo
kwantów cała materia składa się po prostu z fal, |gęstości lub
"amplitud prawdopodobieństwa. Według Dobbsa przyszłe stany prawdopodobieństwa emitują
psitrony" wprost -proporcjonalnie do możliwości ich; realizacji-Ponieważ' normalne. koncepcje
czasu i prędkości ulegają .zawieszeniu "w odniesieniu do procesów ponadświetlnych, przeto. Dobbs
'-wprowadził „obiektywne prawdopodobieństwa".
Z drugiej .-strony -tachiony Feinberga mają tę interesującą 'właściwość, że ich pędy periodyczne
wynurzają się i zanurzają z continuum czasoprzestrzennym, zapewne w, ten sposób dając efekt
pokrewny impulsowi w" regularnych ' interwałach czasoprzestrzennych. Między nimi tachiony
okazują się całkowicie niezlokalizowane, rozprzestrzenione na całej płaszczyźnie zespolonej.
Tachiony można rozpatrywać jako cząstki niosące.. energię ujemną wstecz albo energię dodatnią w
''przyszłości Ta wzajemna zamienialność pozwala nam -uważać tachion za dwukierunkową
nieciągłą linię pola, miniaturową deformację (warp), „dziurę wydrążoną przez robaka" lub krótkie
spięcie, które przenosi informację poprzez czasoprzestrzeń niezależnie od kierunku, trochę tak, jak
fotony światła przenoszą informację w zwykłej czasoprzestrzeni. Wzięte .kolektywnie, działałyby
one jako mikrominiaturowa deformacja bezpośrednio połączona z pierwotnym przedmiotem-
wydarzeniem i byłyby widziane w pewnym stopniu jak projekcja hologramowa („tulpa" czy „zjawa"
(...).
Jak dotąd, mamy dwa rodzaje procesów ponadświetlnych — jeden mający naturę fali, drugi zaś '
Plik z chomika:
Retland
Inne pliki z tego folderu:
lokomotywa.pdf
(1166 KB)
aleksander_lamek_sens_zycia.pdf
(848 KB)
MAX FREEDOM LONG - Magia cudów.rtf
(4124 KB)
Legalny_Doping_Emocjonalny_-_fragment.pdf
(578 KB)
lustro do wóżb.doc
(31 KB)
Inne foldery tego chomika:
A
B
C
D
E
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin