Steelle Danielle - Dom Thurstonow.txt

(1037 KB) Pobierz
Dla kochanej Sam oraz jej najukocha�szego Tatusia, Johna.
Oby� w kr�gu naszej mi�o�ci zawsze czu�a si� bezpieczna i szcz�liwa.
d.s.
Danielle Steel

Dom Thurston�w
Prze�o�y� z angielskiego Aleksander Glondys
Wydawnictwo " Ksi��nica'

Tytu� orygina�u Thurston House
Opracowanie graficzne Marek J. Piwko
(c) 1983 by Benitreto Productions, Inc
For the Polish edition (c) by Wydawnictwo "Ksi��nica", Katowice 1995
ISBN 83-7132-355-7
Wydawnictwo "Ksi��nica" 8p. z o.o. Katowice 1998 Wydanie drugie (dodruk)
Sk�ad i �amanie:
Z.U. "Studio P", Katowice
Druk i oprawa:
Cieszy�ska Drukarnia Wydawnicza

DOM THURSTON�W
Kto sypia� w tym domu
Przede mn�?
Czyj by� ten pok�j?
Lub tamten?
Czy zmieni� je up�yw czasu?
Dla ilu kobiet domowym ogniskiem,
Dla ilu dzieci miejscem zabawy
By�y te �ciany? Czy wype�nia�y go rado��,
Marzenia gwar, Czy te� miejscem by� smutnym, Opuszczonym i cichym, Z pustymi ��kami,
Pokojami, w kt�rych nikt nigdy nie mieszka�? A mo�e jak cz�owiek z�akniony by� serca, Lecz przepe�nia�y go rozpacz i b�l? Czy kto� w nim ta�czy�? Czy kto� w nim �piewa�? Czy na posi�ki wzywa� d�wi�k dzwonka, A pies, kot i mysz zgodnie w nim �y�y? Czy jak ja teraz Sta� w tym miejscu kto�, Czyj� twarz, imi� i gesty Znam niby w�asne, Kto prze�ywa� rado�ci i smutki W tym przytulnym mi�ym wn�trzu? Czy znali mnie dawni mieszka�cy Albo ja ich?

Czuj� ich obecno��,
Wiem o ich Izach i u�miechach
I wszystkich kocham gor�co.
Ten dom powsta� dla nich,
By� ongi� nowy, inny ni� teraz,
Wcale si� jednak nie zmieni�.
By�, jest i b�dzie.
Musi by�,
Bo teraz nale�y do mnie.
Ksi�ga pierwsza
JEREMIASZ ARBUCKLE THURSTON


ROZDZIA� I
S�o�ce kry�o si� powoli za wzg�rzami obramowuj�c promieniami pi�kn� bujn� ziele� Napa Valley. Jeremiasz obserwowa� na niebie pomara�czowe gor�ce smugi, za kt�rymi snu�a si� blado-fioletowa mgie�ka, lecz my�lami b��dzi� o tysi�ce mil st�d. By� wysokim, trzymaj�cym si� prosto m�czyzn� o szerokich ramionach i ciep�ym u�miechu. Mia� czterdzie�ci trzy lata i we w�osach wi�cej pasemek o barwie soli ni� pieprzu, lecz w jego d�oniach nadal drzema�a taka sama si�a jak w czasach, gdy jako ma�y ch�opiec pracowa� w kopalni ojca; lub jak w roku 1860, gdy kupowa� w Napa Valley teren pod swoj� pierwsz� kopalni�. Sam wtedy oznaczy� go s�upkami, sam te� od �witu do zmierzchu harowa� na nim rami� w rami� z robotnikami, a� wreszcie natrafi� na rt�� - jako pierwszy w okolicy.
Mia� wtedy zaledwie siedemna�cie lat, ale mimo �e dopiero co wyr�s� z lat ch�opi�cych, sw�j czas i my�li po�wi�ca� tylko jednemu - g�rnictwu. Odziedziczy� to z pewno�ci� po ojcu, kt�ry przyjecha� tu ze Wschodu w roku 1850 i dla kt�rego marzenie o z�ocie na Zachodzie sta�o si� wkr�tce rzeczywisto�ci�: natrafi� na �y�� z�ota i ju� w sze�� miesi�cy po przyje�dzie mia� pe�ne kieszenie tego kruszcu. Natychmiast pos�a� po �on� i syna, doczeka� si� jednak tylko Jeremiasza - jego matka zmar�a w drodze. Przez nast�pne dziesi�� lat pracowali razem wydobywaj�c z�oto, a z chwil� gdy jego z�o�a zacz�y si� wyczerpywa�, r�wnie� srebro. Kiedy Richard Jeremiasz zmar�, zostawi� dziewi�tnastoletniemu w�wczas synowi fortun�, o jakiej ma�o kto m�g� marzy�. I tak oto Jeremiasz Thurston sta� si� jednym z najbogatszych ludzi w Kalifornii.
Niczego to jednak nie zmieni�o w jego �yciu: nadal pracowa� razem z g�rnikami, nadal te� inwestowa� w nowe kopalnie oraz w ziemi�, co sta�o si� jego now� pasj�. Jego pracownicy twierdzili, �e czegokolwiek dotkn��, zamienia�o si� w z�oto. I nie by�o w tym

DANIELLE STEEL
wiele przesady - wystarczy�o spojrze�, jak rozrasta�y si� jego kopalnie rt�ci i winnice. Te pierwsze za�o�y�, jak tylko z�o�a srebra zacz�y si� ko�czy�, a wykona� to sprytne posuni�cie tak szybko, �e zanim ktokolwiek si� zorientowa�, on realizowa� ju� pierwsze zam�wienia. Nied�ugo p�niej za�o�y� na swoich terenach winnice, z kt�rych produkowa� delikatne wino ciesz�ce si� ogromnym powodzeniem.
Jego najwi�ksz� mi�o�ci� by�a ziemia. Uwielbia� rozgrzebywa� palcami �yzn� br�zow� gleb�, a potem z lubo�ci� trzyma� jej grudki w zamkni�tej d�oni; kocha� jej ciep�o, szorstko�� i wszystko, co si� z ni� wi�za�o. Jak daleko si�ga� wzrokiem, widzia� wzg�rza i drzewa - harmonijn� dolin�, rozpo�cieraj�c� si� przed nim dywanem bujnej zieleni. Darzy� szacunkiem wszelkie p�ody ziemi: jab�ka, orzechy, winogrona, ale tak�e kruszce. Napa znaczy�a dla niego wi�cej ni� cokolwiek innego. Sp�dzi� w dolinie trzydzie�ci pi�� lat swojego �ycia w�r�d ci�gle tych samych �agodnie pofalowanych wzg�rz. Czu� si� cz�stk� tej ziemi, by�o to jedyne miejsce na �wiecie, gdzie chcia� pozosta� na zawsze. Gdziekolwiek wyje�d�a� - a czasami zapuszcza� si� daleko - zawsze chcia� wraca� w�a�nie tu, do Napa Valley, i jak teraz stoj�c nieruchomo, przygl�da� si� zachodowi s�o�ca za wzg�rzami. Mia� nadziej�, �e kiedy umrze, tu w�a�nie zostanie pochowany.
S�o�ce nabra�o aksamitnego pomara�czowego blasku, on jednak�e nadal my�lami by� daleko. Dzie� wcze�niej otrzyma� niezmiernie korzystn� propozycj� sprzeda�y prawie tysi�ca bary�ek rt�ci pewnemu konsorcjum z Atlanty, ale z jakiego� powodu, kt�rego nie potrafi� sobie wyt�umaczy�, doznawa� mieszanych uczu�. Oferta sama w sobie by�a niezmiernie intratna, proponuj�ce j� konsorcjum zosta�o dok�adnie sprawdzone przez jego bank, z r�wnowagi natomiast wyprowadzi� go ton listu z Atlanty, kt�ry sugerowa�, �e pisz�cy, Orville Beauchamp, jest osobnikiem niezwykle aroganckim, gwa�townym i zarozumia�ym, takich za� Jeremiasz unika� jak ognia. Doszed� jednak do wniosku, �e interes jest interesem i niem�drze by by�o zwraca� uwag� na takie drobiazgi jak styl pisemnych ofert. Mimo to nie opuszcza�o go jakie� dziwne przeczucie.
- Jeremiaszu! - zawo�a� kto� niecierpliwie i Jeremiasz u�miechn�� si�. Hanna pracowa�a u niego prawie dwadzie�cia lat, czyli od czasu gdy straci�a m�a, on za� m�odziutk� narzeczon�, kt�r� zabra�a epidemia grypy. Pewnego dnia Hanna pojawi�a si� u niego w kopalni w czarnej �a�obnej sukni, stukn�a parasolk� o pod�og� i oznajmi�a:
- Tw�j dom wo�a o pomst� do nieba, Jeremiaszu Thurston!

DOM THURSTON�W
Spojrza� na ni� zdumiony, zastanawiaj�c si�, kim u licha mo�e by�. W ko�cu okaza�o si�, �e jest ciotk� jego by�ego pracownika, w kt�rego imieniu przychodzi prosi� o ponowne przyj�cie do kopalni. Ale o co jej chodzi�o z tym domem?
W roku 1852 ojciec Jeremiasza zbudowa� chatk� na skraju swej posiad�o�ci. Po �mierci ojca Jeremiasz postanowi� tam pozosta�, cho� jego posiad�o�ci bez przerwy si� rozrasta�y i wsz�dzie mia� daleko. Gdy dobi� dwudziestego pi�tego roku �ycia, pomy�la�, �e mo�e ju� czas rozgl�dn�� si� za �on�. Chcia� mie� dzieci, a tak�e kogo�, do kogo z rado�ci� wraca�by wieczorem po pracy i z kim m�g�by dzieli� sw�j �askawy los. Poniewa� nie mia� talentu do wydawania pieni�dzy, kusi�a go my�l, by znale�� sobie pomocnika do tego, kogo�, kogo m�g�by troch� porozpieszcza� - jak�� �liczn� dziewczyn� z �agodnymi oczyma i delikatnymi d�o�mi, twarz�, w kt�r� wpatrywa�by si� rozkochanym wzrokiem, i cia�em, kt�re ogrzewa�oby go w nocy. Po jakim� czasie uda�o mu si� przez znajomych znale�� tak� s�odk� pann�. Dwa miesi�ce p�niej poprosi� o jej r�k� i zacz�� budowa� dla niej dom. Przeznaczy� dla niego miejsce po�rodku swoich ziem, sk�d na wszystkie strony roztacza� si� niczym nie przys�oni�ty widok. Dom mia� sta� pod czterema pot�nymi drzewami, kt�rych korony uk�ada�y si� w przepi�kny naturalny �uk maj�cy w upalne lata ocienia� obej�cie. Wygl�da� jak prawdziwy pa�ac - tak przynajmniej s�dzili miejscowi. Mia� trzy kondygnacje: na parterze mie�ci�y si� dwa urocze saloniki, wy�o�ona drewnem jadalnia, du�a, ale przytulna kuchnia z piecem tak wielkim, �e Jeremiasz zmie�ci�by si� w nim stoj�c; na pierwszym pi�trze by�a male�ka �liczna bawialnia, amfilada pokoj�w mieszkalnych, oszklony salonik dla m�odej �ony; na drugim pi�trze znajdowa�o si� sze�� sypialni, kt�re, jak mia� nadziej�, wkr�tce zape�ni jego liczna rodzina. Zbudowa� ich tyle, bo chcia� unikn�� przebudowywania domu w miar� przychodzenia na �wiat dzieci. Jego narzeczona, Jennie, by�a domem zachwycona; cieszy�o j� wszystko, od strzelistych okien z przyciemnionymi szybami po ogromny fortepian, na kt�rym mia�a gra� umilaj�c mu wieczory.
Tak si� jednak nie sta�o. Powali�a j� epidemia grypy, kt�ra zaatakowa�a miasteczko jesieni� roku 1868, i po trzech dniach zmagania si� z chorob� Jennie zmar�a. Po raz pierwszy w �yciu Jeremiasz poczu�, �e opu�ci�o go szcz�cie. Op�akiwa� narzeczon� jak matka utracone dziecko. Mia�a ledwie siedemna�cie lat i by�aby dla� doskonal� �on�. Przez jaki� czas snu� si� po pustym domu jak widmo, potem w odruchu rozpaczy pozamyka� go na wszystkie spusty i przeni�s� si� do zbudowanej przez ojca chatki. Ale �e i to nie przynios�o mu ukojenia, na wiosn� roku 1869

DANIELLB STEEL
postanowi� - ze wzgl�d�w praktycznych - wr�ci� do domu, kt�ry mia� dzieli� z Jennie. Jennie... Z trudem znosi� przebywanie w przeznaczonych dla niej pokojach, nie potrafi� si� oprze� my�li o tym, jak inaczej mog�oby wygl�da� jego �ycie, gdyby ona, ta jedna, jedyna, by�a tu wraz z nim. Z pocz�tku cz�sto odwiedza� jej rodzic�w, lecz niebawem odkry�, �e u nich jego b�l staje si� poprzez ich rozpacz jeszcze dotkliwszy, nie m�g� te� znie�� g�odnego spojrzenia, jakim obdarza�a go starsza, mniej atrakcyjna siostra Jennie. W ko�cu pozamyka� nie u�ywane pomieszczenia na dole, a do pozosta�ych, na pierwszym i drugim pi�trze, wchodzi� bardzo rzadko albo wr�cz wcale. Wkr�tce zajmowane przez niego pokoje na parterze zacz�y si� coraz bardziej upodabnia� do pomieszcze� starej chatki wzniesionej przez ojca. Jeden z salonik�w przerobi� na sypialni�, a umeblowaniem reszty pokoj�w nie zawraca� sobie g�owy; w zapomnienie poszed� te� fortepian, na kt�rym nikt nie gra� od czasu, gdy jego klawiszy dotyka�a delikatna d�o� Jennie.
Jada� w ogromnej kuchni, gdzie zaprasza� czasami na posi�ki swych pracownik�w, gdy przychodzili w sprawach zawodowych. Lubi� to, przyjemno�� sprawia�a mu my�l, �e czuj� si� u niego do...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin