Rebecca Winters ùlepy na miêoÿå.pdf

(610 KB) Pobierz
6244336 UNPDF
Vance, energiczny mężczyzna
prowadzący z sukcesem interesy w Kenii,
traci wzrok w katastrofie.
Nie chce stać się ciężarem dla młodej,
świeżo poślubionej żony.
Żąda rozwodu wbrew oczekiwaniom
kochającej go kobiety.
Jak potoczą się ich losy?
Czy Libby pokona trudności na drodze do szczęścia?
ROZDZIAŁ PIERWSZY
- Panie doktorze, czy to znaczy, że ślepota mojego
męża jest nieodwracalna? - Libby Anson usiłowała
zapanować nad sobą. W czasie długiego nocnego lotu
z Londynu do Nairobi podtrzymywała ją na duchu
myśl, że jeszcze nie wszystko stracone i operacja
przywróci mu wzrok.
- Obawiam się, że tak - doktor Stillman od­
powiedział cicho, ostatecznie pozbawiając ją resztek
nadziei, której czepiała się kurczowo do tej chwili.
Pochylił się w jej stronę i zaczął wyjaśniać.
- Kiedy osunął się strop w kopalni, siła wstrząsu
sprawiła, że mikroskopijny odłamek rudy przebił
czaszkę pani męża. Jestem przekonany, że zniszczył
nerwy wzrokowe, ponieważ chory nie reaguje w ogóle
na światło. Bardzo mi przykro.
- Nie mogę w to uwierzyć - potrząsnęła głową. Jej
czarne błyszczące włosy ułożyły się miękko wokół
ramion. - Czy Vance wie, że jego ślepota jest trwała?
- Tak. Zażądał, by powiedzieć mu prawdę w mo­
mencie, gdy odzyskał przytomność.
- Ale przecież minęły ponad dwa tygodnie od
wypadku. Nie rozumiem, dlaczego nikt mnie nie
zawiadomił. Przyleciałabym pierwszym samolotem.
Kiedy pomyślę, że cały ten czas leżał w szpitalu, a ja
nic nie wiedziałam... - głos stopniowo zamierał jej
w gardle.
- Byłem przekonany, że kontaktował się z rodziną.
Dopiero przedwczoraj wieczorem dowiedziałem się,
że nikt go nie odwiedzał ani nie dzwonił, prócz kilku
5
pracowników firmy Anson Mining. Pozwoliłem sobie
więc zadzwonić do jego biura z prośbą o numer
telefonu najbliższego krewnego. Jakiś pan Dean
powiedział mi, że w Londynie mieszka ojciec pana
Ansona i natychmiast się z nim porozumiałem.
- Czy Vance w ogóle o mnie nie wspomniał?
Zupełnie tego nie rozumiem. - Libby westchnęła.
Doktor Stillman przyjrzał się jej owalnej twarzy
o regularnych rysach. W oczach Libby czaił się
niepokój.
- Dopóki nie zjawiła się pani na oddziale, w ogóle
nie wiedziałem, że pan Anson jest żonaty. Na dodatek
z tak piękną kobietą... Państwa ślub był trzymany
w całkowitej tajemnicy. Nikt z jego przedsiębiorstwa
nie został poinformowany o tym fakcie. Od jak
dawna są państwo małżeństwem?
- Od trzech tygodni. - Libby westchnęła głęboko
i ciągnęła dalej drżącym, przerywanym głosem. - Vance
musiał polecieć do Kenii natychmiast po uroczystości
w związku z kłopotami w jednej z kopalń. Miał
wrócić za kilka dni. Postanowiliśmy, że poczekam
w Londynie, a potem wyjedziemy. Od tego czasu nie
dał żadnego znaku życia. Powiedział, że wybiera się
w niedostępne, górskie okolice i zadzwoni do mnie,
jak tylko to będzie możliwe. Dopiero dzięki temu, że
pan skontaktował się z jego ojcem, wiemy, co się
z nim dzieje.
Znów ogarnęła ją fala bólu. Vance zranił ją do
głębi, nie przyznając się do tego, że jest żonaty.
- Nawet pani nie wie, jaką ulgą jest dla mnie pani
przyjazd - lekarz uśmiechnął się. - Odnalazłem
brakujący element łamigłówki.
- Jakiej łamigłówki, panie doktorze? - Libby
pochyliła się do przodu z zaciekawieniem.
- Chociaż wiedziałem, że pani mąż jest twardym
człowiekiem, martwił mnie jego niezłomny upór, by
pozostać całkowicie samodzielnym mimo utraty
wzroku. Teraz, kiedy panią zobaczyłem, zaczynam
rozumieć.
- Co pan ma na myśli? - Libby wbiła w niego
wzrok, mocno zaniepokojona.
- Szczerze pani powiem, że gdyby to na mnie
czekała piękna młoda żona, a ja niespodziewanie
straciłbym wzrok, prawdopodobnie w pierwszej chwili
pomyślałbym o samobójstwie - mówiąc to założył
ramiona za głowę.
- Czy to znaczy, że Vance nie chce żyć? - wy­
krzyknęła. - Czy dlatego nie skontaktował się ze mną
zaraz po wypadku?
- Nie, nie o to mi chodzi. - Zapewnił ją. - Po
prostu zamknął się w sobie, bo nie może znieść myśli,
że jest zależny od innych, a w szczególności od pani.
Jest inteligentnym człowiekiem sukcesu, przyzwycza­
jonym do panowania nad sytuacją. Tu, w Kenii,
zrobił karierę, której wielu mu zazdrości. Jego decyzjom
podporządkowany jest cały, liczny personel firmy.
Co więcej, ożenił się i chciał być wszystkim dla żony.
Dla pani. Ślepota była straszliwym ciosem dla niego,
dla jego męskości. Stracił wiarę w to, że może być
pani obrońcą, żywicielem rodziny, kochankiem...
- Jest dla mnie tym wszystkim, obojętnie czy widzi,
czy nie -jej głos załamał się. - Myślałam, że zadzwonił
pan do jego ojca tylko dlatego, że nie mógł pan
skontaktować się ze mną. Nie wiedziałam, że on...
Czy większość ludzi reaguje podobnie w takiej sytuacji?
Czy odwracają się od tych, którzy ich najbardziej
kochają?
Spuścił wzrok i wygładzał kciukiem brzeg folderu
leżącego przed nim na biurku.
- Utrata wzroku zawsze wywołuje depresję. Każdy
przypadek jest jednak inny. Jak większość mężczyzn,
chciał być idealnym mężem. Raptem ślepota postawiła
go w zupełnie nowej sytuacji, nad którą nie potrafił
zapanować. Ogarnął go lęk.
- Nie mogę sobie wyobrazić, by Vance się czegoś
bał - jej oczy napełniły się łzami.
- On też sobie tego nie może wyobrazić...
Libby zmrużyła oczy, gdy w pełni dotarło do niej
znaczenie słów lekarza. Teraz dla Vance'a zapanowała
wieczna noc. Nie miała pojęcia, jakie to uczucie.
Tęsknota za nim pogłębiała jeszcze jej smutek.
- Czy cierpi? - spytała i powoli uniosła głowę.
- Jest w świetnej formie fizycznej. Jedynie od czasu
do czasu miewa bóle głowy. Martwi mnie, że obarcza
się winą za ten wypadek. Zginęły w nim dwie osoby.
Libby westchnęła cicho. Nic o tym nie wiedziała.
Nie pomyślała nawet o innych, skupiając całą uwagę
na nieszczęściu męża.
- Nie chciałem go wypisać ze szpitala, póki się nie
dowiem, czy ma bliskiego przyjaciela lub rodzinę,
która mogłaby się nim zaopiekować. Do tej pory
odrzucił wszystkie propozycje pomocy. Zgodził się
jedynie na odwiedziny kilku pracowników swojej
firmy. Jak już mówiłem, zadzwoniłem do jego ojca,
żeby się dowiedzieć, czy rodzina jest w ogóle przygo­
towana do tego, by się nim zająć. - Spojrzał na nią
z niepokojem. - Muszę przyznać, że z ulgą przyjąłem
wiadomość o pani przyjeździe. Mąż upierał się, by
dzisiaj opuścić szpital. Z pewnością będzie się pani we
wszystkim sprzeciwiał, ale rozpaczliwie pani potrzebuje.
Czy sprosta pani tej sytuacji?
- Potrzebuję Vance'a bardziej niż on mnie. Jestem
jego żoną i mam zamiar dzielić z nim życie, niezależnie
od sytuacji.
- Brawo! Szczęściarz z niego, że ma taką żonę.
Mam nadzieję, że niedługo w pełni to sobie uświadomi.
- Doktor uśmiechnął się, całkowicie uspokojony.
Słuchając lekarza, Libby czuła, jak ogarnia ją
Zgłoś jeśli naruszono regulamin