Rocker - Racjonalizacja przemysłu.pdf
(
72 KB
)
Pobierz
Rocker - Racjonalizacja przemysłu
Rudolf Rocker
RACJONALIZACJA PRZEMYSŁU
A KLASA PRACUJĄCA
92
Zielona Góra 2003
1
Racjonalizacja przemysłu a klasa pracujĄca
-... Usiłują dowieść, iŜ niesłychany wzrost wydajności produkcji stanowi właściwą rękojmię praktycznej moŜliwości wprowadzenia socjalizmu. Przez dalsze
zmechanizowanie produkcji i ustanowienie przez państwo obowiązkowej pracy dla wszystkich – w socjalistycznie zorganizowanym społeczeństwie stanie się
moŜliwym zredukowanie czasu pracy do takiego minimum, Ŝe wszyscy mieć będą dosyć wolnego czasu dla swych szczególnie ulubionych zajęć. Argumenty te
są znane. Dowodzą one, jak większość dzisiejszych socjalistów mało ceni najwyŜsze dobro ludzkie – wolność.
CzyŜby naprawdę socjalizm miał być tylko sprawą Ŝołądka, jak go tak często nazywają? Czy chodzi w rzeczy samej tylko o to, aby dostarczyć
społeczeństwu, czy państwu przepisaną ilość pracy i aby człowiek, po wypełnieniu nałoŜonego na niego obowiązku w celu zapewnienia ogółowi względnego
dobrobytu, mógł do woli cieszyć się swym Ŝyciem osobistym? CzyŜ socjalizm nie obejmuje teŜ doniosłego psychicznego zagadnienia, które rozwiązanie posiada
o wiele większe i bardziej decydujące znaczenie, niŜ wszelkie techniczne formy gospodarstwa?
Nie o to chodzi, aby przez nieustanny rozwój techniki, który człowieka degraduje do zwykłej maszyny, coraz bardziej skracać czas pracy. Co pomoŜe
skrócony, nawet do niewielu godzin dziennie, czas społecznie niezbędnej pracy, jeśli człowiek odczuwa ją jako cięŜki obowiązek, od którego niestety nie moŜe
się uwolnić. Nawet kilkugodzinny dzień pracy moŜe stać się nieznośną niewolą, jeśli nie uda się uczynić pracy ponętną, jeśli się nie zdoła obudzić uczucia
twórczej radości. Jedno z największych zadań socjalizmu miało przecieŜ polegać na tym, aby człowiek znowu odnalazł radość w swej pracy, aby praca dla niego
nie była jedynie społecznie konieczną pańszczyzną, ale w pierwszym rzędzie wypływem twórczego pędu do działania. Nie o to ostatecznie chodzi, ile godzin
człowiek bywa zajęty pracą wytwórczą, ale o to, ile szczęścia i zadowolenia wewnętrznego dostarcza mu jego praca.
Kiedy Karol Fourier przed stu z górą laty rozwinął swą wspaniałą teorię o pracy “ponętnej”, zdawał on sobie sprawę, iŜ poruszył zasadnicze zagadnienie
socjalizmu, ściśle związane z jego praktycznym urzeczywistnieniem. Ale któŜ by przejmował się dzisiaj tymi niedojrzałymi fantazjami beznadziejnego “utopisty”,
który nie pojmował jeszcze “naukowych podstaw socjalizmu”? Pokolenie obecne jest tak silnie zasugestionowane marksistowskim sposobem myślenia, Ŝe
wszędzie widzi same konieczności ekonomiczne i posłannictwo dziejowe, a skutkiem tego zatraca zrozumienie dla głębszych psychicznych zagadnień
socjalizmu. Tylko w ten sposób moŜna pojąć, iŜ najokropniejsze wybujałości systemu kapitalistycznego są uwaŜane za nieodzowny warunek nadejścia
socjalizmu. A przecieŜ jest rzeczą jasną, iŜ przesadne i jednostronne uprzemysłowienie Ŝycia gospodarczego, związane z podziałem pracy, doprowadzone do
ostatecznych granic, co znalazło najdoskonalszy wyraz w obecnej racjonalizacji – duchowo z socjalizmem nic wspólnego nie ma. Jest to jedynie tylko wysoce
rozwinięta metoda wyzysku zarówno bezduszna jak i nieludzka. Co najwyŜej w metodach nowoczesnego kapitalizmu moŜna widzieć zaląŜek kapitalizmu
państwowego, tej najgorszej formy ludzkiego wyzysku, lecz niepodobna dopatrywać się widomej oznaki nadchodzącego socjalizmu.
Na zjeździe niemieckiej partii socjaldemokratycznej w Kiel były minister finansów Hilferding, usiłował uwydatnić najbardziej dodatnie cechy nacjonalizacji i
monopolizacji przemysłu. “Zorganizowany kapitalizm – mówił on – stosuje zamiast dawniejszej zasady kapitalistycznej – wolnej konkurencji – socjalistyczną
zasadę planowości opartą na społecznym uporządkowaniu stosunków gospodarczych. W ten sposób zorganizowane Ŝycie gospodarcze umoŜliwi w wyŜszym
stopniu świadome oddziaływanie polityki gospodarczej na państwo. Spotykają się tu oko w oko z jednej strony kapitalistycznie zorganizowane gospodarstwo, z
drugiej zaś strony organizacja państwowa. Problem naszych czasów, to właśnie sposób, w jaki to przenikanie uskuteczni się. Naszemu pokoleniu przypadło w
udziale zadanie zorganizowania przy pomocy państwa gospodarstwa kapitalistycznego, a następnie przekształcenia kapitalistycznie zorganizowanego i
prowadzonego gospodarstwa na gospodarstwo państwa demokratycznego. Znaczy to ni mniej ni więcej, tylko to, Ŝe pokoleniu naszemu przypadło rozwiązanie
problemu socjalizmu”.
Pan Hilferding moŜe czuć się do głębi socjalistą, a jednak cel jego dąŜeń – to tylko kapitalizm państwowy najczystszej krwi. Zorganizowany kapitalizm,
którego on tak niecierpliwie wygląda, jest w istocie tylko organizacją kapitału w celu planowanego i bezgranicznego wyzysku zarówno wytwórcy jak i spoŜywcy...
Nie, podstawy realne twórczego socjalizmu, to nie coraz dalej posunięty podział pracy i racjonalizacja kosztem fizycznej i duchowej degradacji człowieka, ale
praca integralna, decentralizacja przemysłu, skombinowanie pracy przemysłowej z pracą na roli, wszechstronne wychowanie człowieka, uzdalniające go
zarówno do prac umysłowych jak i fizycznych – słowem wszystko to, co Piotr Kropotkin przedstawił w swojej genialnej pracy: “Pola, fabryki, warsztaty”. – JuŜ tym
samym daliśmy w zupełności wyraz naszej postawy względem racjonalizacji przemysłu. W Ŝaden sposób nie moŜemy dopatrzyć się w tym systemie nieodzownej
konieczności dziejowej rozwoju gospodarczego, widzimy w nim natomiast na olbrzymią zakrojoną skalę usiłowania kapitalistów doprowadzenia zarówno
wytwórców, jak i spoŜywców do stanu poddaństwa gospodarczego, aby bez przeszkód w zawrotnym tempie bogacić się ich kosztem. Współczesna
racjonalizacja kapitalistyczna w Ŝadnym razie nie stawia sobie za zadanie odbudowy i uzdrowienia przemysłu, zniszczonego przez wojnę światową. Całkowicie
cel jej polega na zabezpieczeniu osiągalnej przez wielki kapitał stopy zysku kosztem szerokiego ogółu.
Racjonalizacja jest systematycznie obmyślonym wyścigiem maszyny z krwi i kości z maszyną ze stali i Ŝelaza. Owoce czego idą na korzyść jedynie klasy
przedsiębiorców. Ciągłość pracy (Fliessarbeit) i wyrafinowane wykorzystywanie kaŜdego ruchu muskułów – doprowadza człowieka do roli zwykłego automatu,
dla którego praca zatraca wszelki sens. Zdrowiem i Ŝyciem płaci on za haniebne poniŜenie swego człowieczeństwa. Współczesne metody pracy, wywierając
wpływ ogłupiający na umysł i zgubny na zdrowie fizyczne – stają się przyczyną zdegenerowania klasy pracującej. Skutki tego dadzą się jej we znaki niemniej
wyraźnie jak, swego czasu, w epoce wczesnego kapitalizmu, uczynił to nieokiełzany wyzysk robotnika.
JeŜeli dziś robotnicy poddają się bez oporu następstwom nowego systemu, to dzieje się tak nie dlatego, Ŝe to jest uwarunkowane biegiem rozwoju
gospodarczego, ale skutkiem tego, iŜ od dziesięcioleci uczono ich podporządkowywania się wydarzeniom z fatalistyczną rezygnacją, zamiast przeciwstawiania
im zdecydowanego oporu.
Przez omamianie robotników rzekomymi korzyściami, które planowane reformy miały im przynieść, od razu stłumiono wszelki opór i wydano ich bezwolnych
na pastwę losu. Fatalizm gospodarczy oddziałuje na ludzi w ten sam sposób co fanatyzm religijny. Jeśli w kaŜdym zjawisku Ŝycia społecznego dopatrywać ko
niecznego, zatem nieuniknionego, prawa gospodarczego – to jest zrozumiałe, iŜ człowiek w końcu traci wiarę, iŜ te rzeczy mogą być w ogóle modyfikowane
przez jego interwencję. Poddaje się więc niezmiennym prawom gospodarczym z tą samą rezygnacją, co ludzie Wschodu swemu wiecznemu fatum. Gdy się w
czymś poznało zło – to trzeba mieć przede wszystkim wolę temu przeciwdziałać. Przez fatalistyczną postawę do konieczności dziejowych i do nieuniknionego
gospodarczego stawania się – nie zmienia się biegu historii i warunków, wśród których Ŝyjemy.
Przede wszystkim muszą robotnicy zrozumieć, iŜ droga ku socjalizmowi nie prowadzi przez stały wzrost indywidualnej wydajności pracy i wytwórczości w
ogóle. Człowiek Ŝyje koniec końców nie dla działalności gospodarczej, lecz działalność ta powinna być środkiem, aby Ŝycie jego kształtowało się bardziej
swobodnie i przyjemnie. To właśnie stanowi waŜną przesłankę myśli socjalistycznej.
Ze wszelkich nadziei, jakie reformiści niemieckiego ruchu robotniczego pokładali w racjonalizację – Ŝadna się nie sprawdziła. Zaszła odwrotność tego,
czego się spodziewano. Wprawdzie indywidualna wydajność pracy robotnika niesłychanie wzrosła, ale ogólnie rozmiary wytwórczości nie powiększyły się, w
wielu wypadkach nawet cofnęły. Całkowity sens reformy polegał na tym, aby produkcję dostosować do zwęŜonych granic rynku, a przez dyktaturę cen utrzymać
zyski na dawnym poziomie nawet w tych warunkach ograniczonej wytwórczości.
Zamiast zapowiedzianego zwiększonego popytu na pracę wywiązał się stan chronicznego bezrobocia. W Niemczech liczono w początkach roku 1927 z górą
2 miliony bezrobotnych. Wśród nich 612 000 osób było bez pracy od 26 tygodni, 263 000 osób przeszło 39 tygodni, a 135 000 przeszło rok. Temu masowemu
bezrobociu towarzyszyło przedłuŜenie czasu pracy w większości zawodów oraz wzrastająca liczba godzin nadliczbowych w waŜniejszych gałęziach przemysłu.
Stan rzeczy uległ od tego czasu nieznacznemu polepszeniu, ale jest nadal dostatecznie smutny...
...Zamiast oczekiwanego wzrostu płac realnych i prorokowanej zniŜki cen zaszła akurat rzecz przeciwna. Nie ma dzisiaj Ŝadnych wątpliwości, co do tego, Ŝe
stopa Ŝycia robotnika niemieckiego uległa znacznemu obniŜeniu. W bardzo ciekawej rozprawie, zatytułowanej “NoŜyce na rynku pracy”, znany ekonomista
heidelberski, prof. Lederer, scharakteryzował sytuację klasy robotniczej w następujący sposób: “Indeks kosztów utrzymania podaje się oficjalnie na 140. Jeśli
wziąć bardzo optymistycznie siłę zakupu ogółu najemników, o ile mają pracę, równą przedwojennej, (co jest jednak zbyt wysokim oszacowaniem ze względu na
niskie uposaŜenia urzędnicze) - to znaczy, iŜ siła zakupu płacy najemnej, na skutek bezrobocia i ograniczenia pracy, stoi dziś o 40% poniŜej przedwojennego
poziomu, pomimo bardzo znacznych postępów rozwoju technicznego”.
Najwyraźniej ujawnia się spadek stopy Ŝyciowej w Niemczech w zmniejszeniu spoŜycia wartościowych odŜywczo produktów spoŜywczych. Dają temu jasno
wyraz badania, przeprowadzone przez Statystyczny Urząd Pracy w Hamburgu, które wykazują następujący spadek spoŜycia w roku 1925 w porównaniu do roku
1907: mięso o 16 %, masło – 65 %, jajka – 15 %, mleko – 27 %, warzywa – 25,5 %, owoce – 24,5 %.
Pracę swą Urząd Statystyczny zamyka uwagą: “Pod wpływem droŜyzny sposób odŜywiania w roku 1925 w porównaniu do roku 1907 uległ zasadniczej
zmianie. SpoŜycie wartościowych środków odŜywczych, z powodu znacznego ich podroŜenia zmalało i miejsce ich zajęły artykuły mniej poŜywne lub tanie
“ersatze”.
Gdziekolwiek zatem spojrzymy, skutki racjonalizacji dla robotników są szkodliwe. Jest przy tym całkiem wykluczone, aby przy obecnych nastrojach
przedsiębiorców nastąpiła pod tym względem jakakolwiek zmiana, mimo usiłowań obozu reformistów, których przywódcy robią największe wysiłki dla
2
przekonania przedsiębiorców, iŜ zmiana metod gospodarczych leŜy we własnym ich interesie...
Obecny kryzys gospodarczy w Europie został wywołany przewaŜnie przez to, Ŝe moŜliwości wytwórcze jej ludów uległy na ogół rozbudowie o wiele szerszej,
niŜ rozporządzalny rynek zbytu. Europa jest dzisiaj przesadnie uprzemysłowiona. Rozporządza daleko większym aparatem mechanicznym i znacznie liczniejszą
ludnością przemysłową, niŜ przy obecnym ustroju ma moŜność zatrudnić. Jednostronny rozwój przemysłowy kosztem innych gałęzi pracy jest jedną z cech
charakterystycznych systemu kapitalistycznego. Wystarczy porównać powolny postęp metod rolnictwa z bujnym rozwojem produkcji przemysłowej, podniecanej
niemal codziennie przez nowe odkrycia i wynalazki. A nawet te stosunkowo skromne postępy, które zostały dokonane w rolnictwie są dziełem ostatnich
dziesiątków lat. Skutkiem tego dopiero w niewielu krajach mówić moŜna o uprzemysłowionym rolnictwie.
Póki rozwój nowoczesnego przemysły dotyczył tylko niewielu krajów, a przewaŜnie Anglii, zdawało się istotnie, iŜ rynek światowy jest nieograniczony,
albowiem kraje przodujące znajdowały obszerne rynki zbytu w krajach gospodarczo zacofanych. Stara angielska szkoła ekonomiczna długo kołysała się tą
cudowną bajką. Wierzono, iŜ Anglia jakby przez sam los, została przeznaczona na warsztat dla całego świata. Wiara ta do dziś nie zamarła, choć przyjęła inne
formy i dotyczy juŜ nie tylko Anglii. W owe czasy rynek światowy był punktem cięŜkości wszelkich dąŜeń kapitalistów. Istotną miarę bogactwa narodowego upa
trywano w eksporcie towarów za granicę. Angielski handel i angielski przemysł przystosowały się głównie do eksportu i zalewały rynki światowe swymi towarami.
WszakŜe z biegiem czasu musiano się przekonać, iŜ rozwój przemysłu nie jest związany z jakimś jednym poszczególnym krajem, lecz stopniowo coraz
bardziej wciąga w swój krąg takŜe i pozostałe kraje. Wreszcie doszło do tego, iŜ wszystkie kraje zostały w większym lub mniejszym stopniu objęte tym rozwojem.
Nie tylko Europa, ale takŜe Ameryka, Australia oraz znaczna część Azji i Afryki są coraz silniej wciągane w orbitę przemysłową. Faktem najzupełniej oczywistym
jest dzisiaj to, iŜ większość narodów cywilizowanych dąŜy do moŜliwej niezaleŜności gospodarczej i wyzwolenia z pod supremacji przemysłowej i handlowej
wielkich krajów uprzemysłowionych. Wprawdzie do dziś jeszcze błąka się mniemanie, iŜ moŜna zatrzymać bieg ewolucji, przynajmniej odnośnie niektórych
krajów. Doświadczenie jednak pokazało ponownie, iŜ pod tym względem Ŝaden środek nie działa na trwale.
Nie moŜna utrzymać w ukryciu i w zamknięciu zdobyczy pracy umysłowej człowieka. Ponadto ta ogólna tendencja rozwojowa znajduje poparcie w egoizmie
poszczególnych kapitalistów, którzy lokują swoje kapitały w zagranicznych przedsiębiorstwach przemysłowych.
Dla Europy skutki tego rozwoju wystąpiły po wojnie w formie jeszcze ostrzejszej. Europa utraciła swoje przodujące stanowisko w wytwórczości światowej i
wkrótce utraci swą dominującą pozycję w handlu światowym. Wprawdzie czynione są rozpaczliwe wysiłki dla odzyskania straconych pozycji, ale czas przejdzie
nad tym do porządku i wykaŜe, iŜ nieodwołalne straty nie dają się naprawić. Próba ochrony rynku krajowego przed konkurencją za pomocą polityki celnej oraz
usiłowania odzyskania utraconych pozycji na rynku światowym przez system tzw. "dumpingu" musi w końcu pogorszyć jedynie ogólne połoŜenie i moŜe liczyć
tylko na przemijające sukcesy. Wszędzie daje się to dzisiaj obserwować.
Mniemanie, iŜ gospodarstwo jakiegoś kraju moŜna podnieść na trwałe za pomocą ochrony celnej - jest całkiem bezsensowne. Wprawdzie daje się zapewnić
tą drogą poszczególnym warstwom ludności pewne korzyści, ale gospodarstwo, jako całość zawsze na tym traci. Cła na zagraniczne zboŜe, bydło itp.
zapewniają wprawdzie obszarnikom znaczne zyski, chroniące ich przed konkurencją zagranicy i umoŜliwiające na rynku wewnętrznym dyktowanie cen,
przewyŜszających ceny światowe. Wysokie ceny artykułów Ŝywnościowych pierwszej potrzeby obniŜają siłę zakupu mieszkańców i ograniczają moŜliwości zbytu
na rynku wewnętrznym.
Nie jest słuszne twierdzenie, jakoby usiłowania robotników do zdobywania za pomocą swych organizacji wyŜszych płac, sprowadza się takŜe do
zapewnienia pewnej warstwie ludności korzyści kosztem wszystkich innych warstw. Pozostawmy na boku stronę ideowo-teoretyczną zagadnienia, w myśl której
producent, jako twórca wszystkich wartości, posiada niezaprzeczalne prawo do produktu swojej pracy, podczas, gdy wszyscy inni korzystają tylko z owoców jego
pracy i swą pasoŜytniczą egzystencję zawdzięczają jedynie ciemnocie szerokich warstw ludowych, oraz brutalnej sile dzisiejszych urządzeń. Pomijając powyŜsze
względy moŜemy twierdzić, iŜ podwyŜka płac zarobkowych, o ile towarzyszy jej spadek cen, jak to obserwujemy w Stanach Zjednoczonych, wzmacnia siłę
zakupu spoŜywcy, a przez to przynosi korzyści całemu krajowi. Cła tymczasem wywierają efekt wprost przeciwny. Cło jest w kaŜdym wypadku zamachem na
kieszeń spoŜywcy. Wprawdzie cła w pewnych okolicznościach mogą wyhodować nowe gałęzie przemysłu, ale to nie odbywa się bez zahamowania rozwoju
innych gałęzi przemysłu, danego kraju. Na przykład cło na skóry przynosi niezawodnie pewne korzyści producentom skór, ale równocześnie zwęŜa przemysł,
przetwarzający ten surowiec. Podobnie dzieje się w kaŜdej innej gałęzi.
RównieŜ niebezpiecznym eksperymentem jest metoda tzw. "dumpingu", czyli sztucznego utrzymywania cen na rynku wewnętrznym powyŜej poziomu
światowego. Ma to na celu ułatwienie zbytu produkcji danego kraju na rynkach zagranicznych, jako Ŝe niŜsze ceny dają atuty w walce konkurencyjnej.
JednakowoŜ system dumpingu, szczególnie niebezpieczny dla małych krajów, nie prowadzi do celu, chociaŜby dlatego, iŜ jest obecnie stosowany przez
wszystkie kraje przemysłowe. Prowadzi to do coraz większej ruiny rynków wewnętrznych i stanowi obecnie jeden z głównych bodźców do zrównania cen
krajowych z cenami światowymi przez międzynarodową kartelizację i planowe ograniczenie produkcji. Za pomocą trustów i karteli pragnie się moŜliwie
ograniczyć a nawet usunąć nieokiełznane współzawodnictwo na rynku światowym. Uporczywe nastawienie kapitalizmu zwłaszcza europejskiego na eksport swej
wytwórczości i towarzyszące temu dąŜenie do zdobywania rynków wywiera skutki coraz zgubniejsze na europejskie Ŝycie gospodarcze, o ile chodzi o wytwórców
i spoŜywców.
Wprawdzie przy dzisiejszym stanie gospodarczym poszczególne kraje zmuszone są w pewnym stopniu do opierania swej wytwórczości na eksporcie w celu
wymiany na surowce, jak bawełna, cynk, nafta, tytoń, kawa itd. Na ogół jednak znaczenie rynku światowego bywa mocno przeceniane, a natomiast doniosłość
tendencji rozwojowych przemysłu jest lekcewaŜona, przy tym powtarzane są wciąŜ bezowocne próby korygowania tych tendencji.
Pojęcie rynku światowego nabrało niejako cech prawdziwie mistycznych, połączonych z widokami na nieograniczone moŜliwości i nadziejami na niesłychane
zyski. Z dziecinnym uporem odmawia się przyjmowania do świadomości faktu, iŜ rynek światowy stracił dla Europy znaczenie, jakie posiadał w przeszłości i
będzie go nadal tracił. Póki rozwój produkcji maszynowej ograniczał się do niewielu krajów powyŜsze mniemanie miało w pewnym stopniu swe uzasadnienie. W
miarę stałego uprzemysłowienia Europy i Ameryki oraz rozwoju przemysłu nowoczesnego w Azji, Afryce i Australii – rozmiary rynku światowego zwęŜają się
coraz bardziej. Całkowita złuda dawnej wiary w nieograniczone moŜliwości zbytu staje się coraz bardziej oczywista. Na powyŜsze zjawiska jeszcze na długo
przed wojną wskazywał Piotr Kropotkin. Wyniki jego badań sprawdzają się od tego czasu pod kaŜdym względem.
Wobec ogromu bezrobocia, przybierającego w Europie, a szczególniej w Niemczech, postać stanu chronicznego – zagadnienie czasu pracy staje się
najwaŜniejszą i najbardziej bezpośrednią sprawą dla robotników. Racjonalizacja zwalnia z procesu wytwarzania miliony sił roboczych, dla których gospodarstwo
kapitalistyczne, nie znajdując juŜ zastosowania, rzuca bez skrupułów na pastwę nędzy. Istnienie tej kolosalnej armii rezerwowej jest dla przedsiębiorców
doskonałym środkiem dla utrzymywania swych robotników w pełnej uległości. W kaŜdej bowiem chwili mają moŜność zastąpienia elementu niezadowolonego
przez chętnych do pracy ludzi, spokorniałych przez nędzę. Taktyka ta zarówno chytra, jak okrutna, posiada jeszcze tę dobrą stronę dla właścicieli środków
produkcji, tę nie do pogardzenia korzyść, iŜ rozwija wśród samej klasy robotniczej coraz ostrzejsze przeciwieństwa, dające się z biegiem czasu bardzo trudno
usunąć.
Stare twierdzenie o jednolitości proletariatu, którego poszczególni członkowie są ze sobą jakoby solidarnie związani swymi materialnymi interesami – jest
twierdzeniem, któremu rzeczywistość jaskrawie przeczy. Klasa robotnicza rozdarta jest w kaŜdym kraju na szereg kast, wśród których przesądy stanowe są nie
mniej rozpowszechnione jak w innych klasach społecznych. Robotnik niewykwalifikowany w oczach robotnika fachowego uchodzi jeszcze zawsze za pół
człowieka. RóŜnice te występują przy tym nie tylko na terenie pracy, ale często i poza jego obrębem. O stosunku urzędników do robotników nie warto nawet
mówić, poniewaŜ jest rzeczą ogólnie znaną. Najjaskrawiej rozwijają się te przeciwieństwa pomiędzy robotnikami zatrudnionymi a bezrobotnymi. Wszelkie
gadania o jednolitości klasy nie pomagają; fakty są silniejsze od najpiękniejszej teorii. Zatrudniony robotnik jest zainteresowany w tym, aby nie dopuścić na swe
miejsce swego bezrobotnego kolegę, podczas gdy tamten dąŜy oczywiście do dostania się do jakiejkolwiek fabryki i jest mu na ogół obojętne, czy skutkiem tego
nie zostanie wyrzucony kto inny. Tutaj w tej samej klasie tkwią sprzeczności interesów, które mogą być przezwycięŜone tylko przez momenty etyczne. KaŜdy, kto
od dłuŜszego czasu pracuje w ruchu zawodowym, wie jak to nieraz cięŜko przychodzi.
Póki bezrobocie dotykało poszczególne jednostki tylko przez pewien czas, było moŜliwym rozbudzać pomiędzy zatrudnionymi a bezrobotnymi pewne
poczucie solidarności. Zmienia się to jednak do gruntu dziś, kiedy bezrobocie przechodzi w stan chroniczny, kiedy ludzie nie tygodniami, ale miesiącami i całymi
latami znajdują się na ulicy w największej nędzy, lub gdy przedsiębiorca godzi się zatrudnić tylko ludzi w pewnym wieku, a wszystkich innych wyrzuca bez
pardonu. W tych warunkach przeciwieństwa pomiędzy robotnikami zaostrzają się, albowiem wówczas prawo do pracy oznacza prawo do istnienia.
Właśnie z tego względu zagadnienie czasu pracy dla ruchu robotniczego ma waŜniejsze znaczenie, niŜ kiedykolwiek indziej. Wobec strasznego zła, jakim
jest bezrobocie – tylko skrócenie czasu pracy moŜe dopomóc robotnikowi w obecnych warunkach. Związki zawodowe przypatrywały się spokojnie jak przez
racjonalizację kapitalistyczną miliony robotników znalazły się na bruku – zamiast zareagować przeciwko temu z całą energią. Skutkiem tego całkowita korzyść z
nowej metody przypadała w udziale przedsiębiorcom, tak, Ŝe nawet przy ograniczonej produkcji realizują duŜe zyski. Zjawisko to moŜna jedynie tłumaczyć
racjonalizacją. Wydajność poszczególnych robotników za pomocą nowych metod racjonalizacji znacznie wzrosła, przewaŜnie kosztem ich zdrowia, za co nie
otrzymują Ŝadnych równowaŜników. Przeciwnie, właśnie w czasach racjonalizacji czas pracy uległ przedłuŜeniu. RównieŜ i inne zdobycze robotnicze zostały
3
wydarte bez walki. Wreszcie doprowadzono do tego, Ŝe stan ten został zalegalizowany przez prawo. KaŜdy, kto nie jest całkiem ślepy na zjawiska społeczne,
przyznać musi, iŜ w tych warunkach nastały dla robotników czasy strasznej niewoli i okrutnej nędzy.
ToteŜ dzisiaj jednym z najwaŜniejszych zagadnień praktycznej, codziennej walki robotniczej jest sprawa skrócenia czasu pracy w celu dostarczenia pracy
bezrobotnym. Niezawodnie przeciwko temu zostanie wysunięty argument, iŜ skrócenie dnia pracy dotychczas nigdy nie wpłynęło na zmniejszenie wytwórczości,
a przez to nie wywrze to powaŜniejszego wpływu na bezrobocie. Twierdzenie to jest tylko względnie słuszne. W rzeczywistości po kaŜdym skróceniu czasu pracy
przedsiębiorca usiłuje uzyskać wyrównanie spadku wytwórczości przez większe zmechanizowanie procesu produkcji oraz przez zwiększenie wysiłków
indywidualnych. W większości wypadków rezultat ten osiąga. JednakŜe nigdy od razu, ale stopniowo. JeŜeli dzisiaj w Niemczech skrócono by czas pracy do
sześciu lub siedmiu godzin – wywołałoby to, przy poprzedniej liczbie pracowników, znaczne zmniejszenie ogólnego produktu pracy. Mogłoby to zostać
wyrównane tylko przez zatrudnienie większej liczby rąk roboczych. Dopiero z biegiem czasu przedsiębiorcy byliby w stanie przez ulepszenie techniki itp.
wyrównać ten spadek wytwórczości i dojść do dawnych norm przy poprzedniej liczbie robotników.
Z powyŜszych względów naleŜy sprawę skrócenia dnia pracy traktować obecnie zupełnie inaczej, niŜ dawniej. Za kaŜdym razem, kiedy przedsiębiorca za
pomocą dalszej mechanizacji pracy i zwiększonych wysiłków poszczególnych robotników, podnosi wydajność produkcji – potrzeba, aby mu przypominano, iŜ
uzyskana stąd korzyść nie moŜe jemu tylko przypadać w udziale. Robotnik równieŜ otrzymać musi równowaŜnik swych zwiększonych wysiłków. Wyrazić się to
powinno przede wszystkim w skróceniu dotychczasowego dnia pracy. W ten sposób kaŜdemu wzrostowi wydajności produkcji towarzyszyć powinno
automatycznie redukcja godzin pracy. W ten sposób skrócenie dnia pracy wywarłoby wpływ decydujący na bezrobocie.
WszakŜe na to potrzebna jest całkiem inna postawa organizacji zawodowych. Związki zawodowe nigdy dotychczas nie kłopotały się tym, gdy przedsiębiorca
przy słabej koniunkturze wyrzucał po prostu pewną liczbę robotników, podczas gdy reszta cieszyła się przywilejem dalszej pracy. Widzimy nawet codziennie, Ŝe
we wszystkich gałęziach przemysłu praktykowane są godziny nadliczbowe, a w tym samym czasie tysiące bezrobotnych nęka najstraszliwsza nędza. Związki
zawodowe powinny, przede wszystkim uznać prawo kaŜdego robotnika do istnienia, a poniewaŜ prawo to jest zagwarantowane jedynie pod warunkiem, iŜ jego
siła pracy znajdzie jakieś zastosowanie, to kaŜdy powinien mieć zapewniony, za pomocą swej organizacji zawodowej, udział w procesie produkcji. W razie
zastoju przemysłowego w jakiejś gałęzi przemysłu, zamiast tego aby tysiące robotników wyrzucać na bruk, wszyscy dotychczas zatrudnieni powinni pracować
częściowo.
W ten czas organizacja zawodowa nabrałaby dla robotników całkiem innego znaczenia i uczucie solidarności przez tą jawną wspólność interesów i dąŜeń
byłoby niewątpliwie wzmocnione w niesłychanym stopniu. Dziś, gdy proces racjonalizacji coraz bardziej rozpościera się na wszystkie kraje – problem ten po
prostu sam narzuca się gospodarczym organizacjom robotniczym. Podobne posunięcie robotników miałoby całkiem inną doniosłość niŜ marzenia
socjaldemokratów i prowodyrów związków zawodowych o nadchodzącej demokracji gospodarczej, która koniec końców sprowadza się do słynnej wspólnoty
interesów pomiędzy kapitałem a pracą. Mieliśmy juŜ dostateczną moŜność widzieć to. Oczekiwanie, iŜ państwo kapitalistyczne ograniczy potęgę monopoli i
będzie stosować nad nimi prawo kontroli w interesie ogółu jest według doświadczeń lat ostatnich nadzieją tak dziecinną, iŜ jest zdumiewającym powstawanie
podobnych koncepcji w obecnych warunkach. Wszystkie prawa, z których robotnicy dotychczas korzystali, nie były im darowane, ale zostały zdobyte w twardej
walce. Głupstwem jest myśleć, aby w przyszłości miało być inaczej. Przeciwnie, ostatni etap rozwoju kapitalizmu wskazuje, iŜ jego przedstawiciele bynajmniej nie
są skłonni sami z siebie cokolwiek dać robotnikom. ToteŜ, aby uchronić robotników przed nowym feudalizmem przemysłowym, który wszędzie podnosi rękę i
grozi odebraniem reszty zdobytych pozycji – muszą być uŜyte wszystkie środki walki socjalnej. A walka ta o polepszenie warunków istnienia, mocno zagroŜonych
przez system racjonalizacji, musi się coraz bardziej przekształcać w walkę o całkowite wyzwolenie społeczne...
Red Rat
http://red-rat.w.interia.pl
Plik z chomika:
redrat1
Inne pliki z tego folderu:
Rola anarchistow w okupacji wloskich fabryk.pdf
(116 KB)
Jednodniowka wydanie o Sacco i Vanzettim.pdf
(280 KB)
Jankowski - Korporacjonizm.pdf
(100 KB)
Czy jestes anarchista,anarchistka.pdf
(46 KB)
Chomsky - Świat wg Noama Chomskyego 3.pdf
(142 KB)
Inne foldery tego chomika:
Galeria
Programy
Prywatne
zachomikowane
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin