Abramowski - Związki przyjaźni.pdf
(
125 KB
)
Pobierz
22. Abramowski - Związki przyjaźni
E
D W A R D
A
B R A M O W S K I
ZW I Ą ZK I
P R ZYJ A ŹN I
22
ZIELONA GRA 1994
2
ZWIĄZKI PRZYJAŹNI
I
Ci, którym nie daje spokoju nędza ludzka i upadek ojczyzny, stają często wobec pytania,
gdzie i czym jest ta potęga wybawicielska, za pomocą której moŜna by Ŝycie uczynić lep
szym i szlachetniejszym. Szukamy jej na wszystkich polach pracy, a zarazem czujemy
instynktownie, Ŝe jest jakaś jedna, najwaŜniejsza rzecz, podstawowa, która, gdyby została
znaleziona i zdobyta, rozstrzygnęłaby wszystkie zagadnienia i dała oręŜ prawdziwy, nie
zwycięŜony do zwalczania zła. Instynkt ten nie jest złudzeniem naszym. Taka potęga jest do
wzięcia i jest pośród nas, a nazywa się przyjaźnią.
Naród, w którym uczucia przyjaźni są rozwinięte, gdzie zamiast sobkostwa i egoizmu
panuje przyrodzona potrzeba wzajemnej pomocy, bezinteresownego wspomagania się na
wszystkich polach Ŝycia naród taki znalazł juŜ moc niezwycięŜoną, rozwiązał zagadkę
wolności i dobrobytu. Tak samo i pojedynczy człowiek. JeŜeli biadamy dzisiaj nad upad
kiem moralności, nad znikczemnieniem serc i umysłów, nad zanikiem szlachetności i rycer
skości duszy, nad upadkiem Ŝywej religii to wiedzmyŜ o tym, Ŝe to wszystko stąd tylko
wynika, Ŝe dzisiejszy człowiek jest tak mało uzdolniony do przyjaźni, Ŝe walka o chleb i cała
ta atmosfera kapitalizmu, wśród której Ŝyje, robi go egoistą i od małego dziecka tłumi w
nim miłość ludzi. Nie będzie to przesadą, jeŜeli powiemy, Ŝe nie co innego, jak tylko samo
lubstwo zabija religię i Ŝe, dla odnalezienia Boga w sobie, trzeba przede wszystkim umieć
kochać ludzi. Jest to odwieczna, lecz zbyt zapomniana dzisiaj, idea Chrystusa. Jego jedyne
przykazanie społeczne, które nam zostawił.
Jakie spustoszenie w Ŝyciu i w ludziach sprawia zanik przyjaźni, to moŜemy zobaczyć
wszędzie, naokoło siebie, patrząc na nędzę, ciemnotę, wyzysk i krzywdy, na te powszednie
straszne rzeczy, do których tak przyzwyczailiśmy się, Ŝe prawie nie zwracamy na nie uwa
gi.
I moŜe zbyt często zapominamy takŜe, Ŝe z tych małych, drobnych, osobistych bied
ludzkich, które spotykamy na kaŜdym kroku, tworzy się ta wielka rzecz, którą odczuwamy
jako upadek i poniŜenie Ojczyzny; Ŝe z tych małych krzywd, które sobie nawzajem wyrzą
dzamy, dla interesu, ze spokojnym sumieniem, powstaje właśnie owa wielka krzywda
całości bezsilność narodu.
Niech jednak tylko oŜywią się gdzie i poczną działać uczucia przyjaźni, a ta ciemna
zmora nędzy ludzkiej ustępuje i słabnie. Wtedy zjawiają się związki dla obrony przed
wyzyskiem, zjawiają się kooperatywy spoŜywcze, spółki włościańskie, kasy wzajemnej
pomocy, towarzystwa opieki nad dziećmi, towarzystwa oświatowe, szkolne, dobroczynne
itd. Wykwitają one silne i jasne wszędzie, gdzie tylko w samolubstwie ludzkim uczyniony
został choćby najmniejszy wyłom. To co kapitalizm i niewola niszczy, mianowicie dobrobyt
i szlachetność Ŝycia to ratuje i buduje na nowo kooperatyzm, współdziałanie przyjaźni
ludzkich; tworzy ono nie tylko nowe warunki społeczne, ale usiłuje takŜe stworzyć i nowy
typ człowieka, człowieka wolnego i silnego przez to, Ŝe jest w gromadzie, Ŝe rozumie i
odczuwa przyjaźń. Są to dwie potęgi, dwie moce zła i dobra, które zmagają się ze sobą o
panowanie nad światem. Jedna przez egoizm szerzy ciemnotę i nędzę, druga przez
przyjaźń szerzy wolność i siłę.
II
JeŜeli zrozumieliśmy, jak waŜną rzeczą jest uzdolnienie ludzi do przyjaźni; jeŜeli zoba
czyliśmy, Ŝe od tego głównie zaleŜy nie tylko dobro jednostki, ale i potęga narodu to
musimy przede wszystkim postawić sobie pytanie, jak uczyć przyjaźni, jakimi drogami
3
moŜna ją umacniać, szerzyć i rozwijać wśród ludzi?
Nie będziemy tutaj zastanawiali się nad tym, czy człowiek z urodzenia jest egoistą czy teŜ
nie; jest to kwestia jałowa. MoŜemy natomiast z łatwością przyjąć, jako zasadę, to, co do
świadczenie Ŝyciowe nasuwa: Ŝe są egoiści z urodzenia, dla których odczuwanie przyjaźni
jest bardzo trudne, tak samo jak są ludzie z natury uzdolnieni do niej. Nie wiemy i nie
moŜemy nigdy wiedzieć, jaki typ przewaŜa, których więcej się rodzi; wiemy natomiast inną
rzecz, najbardziej nas obchodzącą, Ŝe egoizm jest ludziom szczepiony w ciągu całego Ŝycia,
począwszy od dzieciństwa, szczepiony przez wychowanie i przez warunki społeczne, przez
konkurencję, przez cięŜką walkę o chleb przez panowanie pieniędzy, przez cały system
niewoli. Jest to ogromna hodowla i szkoła egoizmu, w której kształcą się wszyscy; a pod te
wpływy dostają się oczywiście nie tylko egoiści z urodzenia, ale i przeciwne im typy; i
trzeba naprawdę wielkiej mocy przyrodzonego uczucia przyjaźni dla ludzi, aŜeby ono nie
uległo tym wpływom, nie zostało stłumione i zabite.
OtóŜ tej hodowli egoizmu trzeba przeciwstawić Ŝyciową takŜe szkołę przyjaźni; trzeba
stworzyć takie ogniska, które by w ludziach od dzieciństwa rozwijały przyjaźń, uczyły jej
praktycznie, wpajały niepostrzeŜenie, ale teŜ mocno, iŜby to uczucie wsiąkało w krew
człowieka, stawało się jego własną naturą. Podobnie jak warunki społeczne dzisiejsze stwa
rzają atmosferę moralną taką, w której człowiek Ŝyjąc, uczy się egoizmu, oszukiwania i
krzywdzenia, często nawet bezwiednie podobnie muszą powstać instytucje, rodzaj wiel
kiego zakonu ludzi dobrej woli, który by dał społeczeństwu nową, odradzającą atmosferę
przyjaźni, i w niej wychowywał ludzi od dziecka walcząc z tamtą.
Nie ulega wątpliwości, Ŝe wszystkie kooperatywy i towarzystwa dobroczynne są taką
szkołą przyjaźni: Ŝe ludzie uczą się w nich, nie wiedząc często o tym, nowego takŜe Ŝycia
moralnego, Ŝycia, w którym nie tylko myśli się o sobie, ale i o innych. Pomimo to stowarzy
szenia te nie wystarczają jeszcze. W kooperatywach bowiem wszelkiego rodzaju interes
ekonomiczny musi z konieczności rzeczy grać główną rolę i bardzo często idea moralna
kooperatyzmu jest zapomniana. Człowiek wstępuje do kooperatywy przede wszystkim dla
własnego interesu, a tylko niektórzy robią w niej więcej niŜ własny interes wymaga. Nie
czynię z tego zarzutu kooperatywom, gdyŜ one, jako instytucje ekonomiczne, muszą dbać
przede wszystkim o swój materialny rozwój, o swoją potęgę finansową, bo inaczej nie
spełnią swego zadania społecznego. Ale obok tego musi być takŜe i owo ognisko moralne,
gdzie dokonywa się odrodzenie duchowe człowieka, gdzie kształci się kooperatysta praw
dziwy, człowiek nowy. To jest zadanie instytucji, które bym nazwał związkami przyjaźni.
III
“Związki przyjaźni” wyobraŜam sobie jako związki sąsiedzkie, których zadaniem jest
pomoc wzajemna we wszystkim. Dla człowieka, który doń naleŜy Związek powinien stać
się jakby wielką rodziną. Uprzytomnijmy sobie, wiele zdarza się w Ŝyciu wypadków, kiedy
pomoc ludzi otaczających, sąsiadów, nawet pomoc chwilowa i dorywcza, rozstrzygać moŜe
o losach całego istnienia, jednostki i rodziny; pomoc gospodarska w wypadkach choroby,
poŜaru lub innej klęski; zaopiekowanie się dziećmi opuszczonymi; czasowa zapomoga
pienięŜna; opłata szkoły; ochrona moralna przed nałogiem pijaństwa; pomoc w sporach i
zatargach; pomoc prawna; ujęcie w razie krzywdy ze strony pracodawcy; ratowanie przed
lichwą itd. Zadania czynności obrończej i pomocniczej Związku trudno jest wyliczyć, gdyŜ
samo Ŝycie człowieka, zarówno na wsi, jak i w mieście, nasuwa jak najbardziej róŜnorodne
okoliczności, kiedy pomoc innych ludzi byłaby często decydująca i zbawienna. CzyŜ kaŜdy
z nas nie zna takich wypadków, Ŝe np. człowiek umiera dlatego, Ŝe nie miał pomocy lekar
skiej; Ŝe wpada w sidła lichwiarskie, bo nie znalazł ani rady, ani pomocy; Ŝe dziecko staje się
kaleką lub włóczęgą, bo nie było komu nim się zaopiekować, i tyle innych.
Ale Związki przyjaźni nie byłyby zmuszone działać we wszystkim same. Do pomocy
swojej musiałyby mieć instytucje kooperatywne i dobroczynne, rozporządzające odpo
4
wiednimi środkami. W wielu razach uratowanie człowieka przez Związek zasadzałoby się
właśnie na umoŜliwieniu mu korzystania z kooperatywy poŜyczkowej, spoŜywczej lub
rolnej; albo z towarzystwa dobroczynnego; albo z instytucji szkolnych, wychowawczych,
oświatowych. Związek przyjaźni spełniałby w tych razach głównie tylko rolę pośrednika,
doradcy, inicjatora. W tych zaś wypadkach, gdzie pomoc musi być natychmiastowa i doraź
na, Związek działa sam, własnymi siłami, jako instytucja stojąca najbliŜej osoby wspomaga
nej, znająca osobiście jej potrzeby, charakter i Ŝycie.
Tym sposobem Związek spełnia swoje potrójne zadanie: osobiste, społeczne i moralne.
Pod względem
osobistym
przeprowadza reformę zasadniczą w Ŝyciu człowieka, czyniąc
to, Ŝe człowiek przestaje być osamotniony i bezbronny w cięŜkich dniach Ŝycia, Ŝe znajduje
gromadę przyjaciół, która mu udziela rady i pomocy, obrony przed wyzyskiem i krzywdą,
siły moralnej i wiary w jutro.
Pod względem
społecznym
Związek staje się z natury rzeczy krzewicielem koopera
tyzmu we wszystkich dziedzinach, gdyŜ w działaniu swoim musi stale korzystać z jego
instytucji, nakłaniać ludzi, by wstępowali do nich, a nawet sam stwarzać kooperatywy
których w danej miejscowości nie ma. Pod względem
moralnym
wreszcie Związek, przy
zwyczajając ludzi do czynów przyjaźni bezinteresownej, do pomocy sąsiedzkiej szczerej i
bezpośredniej, do Ŝycia dla innych, reformuje nie tylko samo Ŝycie na bardziej sprawiedliwe
i bardziej pogodne, ale i duszę człowieka; stwarzałby on właśnie tę atmosferę moralną, w
której ginie samolubstwo, bezreligijność, karierownictwo, słuŜalczość, w której rozwijają się
uczucia przyjaźni i godność ludzka, Chrystusowa religia miłości i woli.
IV
Funkcjonowanie Związków przyjaźni wyobraŜam sobie w taki sposób: Powinny to być Związki
sąsiedzkie, działające na małej przestrzeni, tam, gdzie się ludzie znają wzajemnie; wieś, miastecz
ko, osada fabryczna, powinny mieć kaŜde swój osobny, miejscowy Związek; w duŜych miastach
musiałyby być ograniczone do jednej dzielnicy, do jednego fachu, do przedsiębiorstwa, skupiają
cego duŜo ludzi (jak warsztaty, fabryka itp.), albo nawet do jednej kamienicy, gdzie często za
mieszkuje po kilkadziesiąt rodzin robotniczych. KaŜdy taki Związek miejscowy powinien mieć jak
największą samodzielność, nie zaleŜeć bezpośrednio od Ŝadnego centralnego zarządu i tylko przez
zjazdy regulować swą działalność wspólnie z innymi związkami. Nie powinno w nim być Ŝadnego
biurokratyzmu, jak najmniej urzędników, biurowości w ogóle; powinien przede wszystkim swój
czysty typ związku ludzi dobrej woli, czyniących dobro bezinteresownie, pomagających, nie jak
urzędnicy towarzystw dobroczynnych, lecz tak, jak pomagają przyjaciele.
KaŜdy Związek miejscowy powinien mieć swą kasę: małe opłaty miesięczne lub roczne
członków tworzyłyby fundusz, z którego Związek czerpać będzie na potrzeby doraźnej
pomocy. Oprócz takiej kasy Związek powinien mieć stałą instytucję sądu rozjemczego,
wybieranego co pewien czas przez ogół członków, a którego zadaniem będzie rozstrzyganie
wszelkich sporów pomiędzy członkami oraz szerzenie wśród ludzi zwyczaju załatwiania
swoich spraw polubownie, jako zwyczaju wielce poŜytecznego dla obywatelskiego i moral
nego rozwoju ludzi.
PoniewaŜ kooperatywy i wszelkie w ogóle instytucje stowarzyszeniowe są niezbędne dla
skutecznej działalności Związków przyjaźni i poniewaŜ są dalszym ciągiem ich roboty
przeto Związek powinien stać się zarazem inicjatorem i krzewicielem kooperatyzmu, i
roztaczać swą opiekę nad stowarzyszeniami miejscowymi, dbając ciągle o ich doskonalenie
wewnętrzne i rozwój. W stosunku do nich Związek przyjaźni powinien odgrywać rolę
stróŜa idei i moralności kooperatywnej i dbać o to, aby instytucje kooperatywne nie zapo
minały o swych istotnych celach społecznych, reformatorskich. Gdzie zaś takich instytucji
nie ma, Związek powinien sam rozwinąć pracę około powołania ich do Ŝycia. Znając dobrze
stan rzeczy w danej okolicy i potrzeby jej mieszkańców, będzie mógł najłatwiej dopilnować
tego, aby istniejące luki w jej Ŝyciu społecznym zostały wypełnione. Pod tym względem
5
ideałem i celem społecznym Związku przyjaźni powinno być, aby kaŜda okolica miała
swoje kółko rolnicze, udoskonalające uprawę ziemi; swą kooperatywę spoŜywczą,
organizującą handel miejscowy w rękach ludzi; swą kasę poŜyczkowooszczędnościową,
chroniącą ludzi od lichwy i dającą fundusze na przedsiębiorstwa zrzeszone; swój związek
robotników broniący od wyzysku i krzywdy; jak równieŜ miała swoje szkoły, czytelnie,
ochrony dla dzieci, słowem to wszystko, co zabezpiecza od nędzy i ciemnoty, co narodowi
daje potęgę, zdrowie, wolność.
MoŜemy więc streścić zadanie Związków przyjaźni w dwóch głównych punktach:
1)
chronienie człowieka, wspólnymi siłami stowarzyszonych, przed nędzą, wyzyskiem,
krzywdą i ciemnotą, tak jak się chroni przyjaciela i brata; oraz
2)
tworzenie i szerzenie Ŝycia kooperatywnego ludzi we wszystkich formach, w gospo
darstwie, handlu, przemyśle, finansach i oświacie.
Obie te czynności, ściśle zespolone ze sobą, zlewają się w jedno zadanie wychowania
narodowego, mającego odrodzić i człowieka, i Ojczyznę.
Myśli te podaję do dyskusji ogółu w tej nadziei, Ŝe znajdą się ludzie, którzy podejmą ideę
“Związków przyjaźni”, wyszukają dla niej odpowiednie formy prawne i wprowadzą w
Ŝycie. Rzecz ta wymaga jeszcze przedyskutowania róŜnych punktów, wyjaśnienia róŜnych
stron praktycznych, przezwycięŜenia rozmaitych przeszkód zewnętrznych i moralnych, z
jakimi spotyka się zawsze kaŜda idea nowa, mająca wejść
w Ŝycie. Ale wejść musi. Dość juŜ
długo debatowaliśmy nad sprawą odrodzenia moralnego i nad niemocą ludu czas zacząć
czynić, a powołani do tego w pierwszym rzędzie są kooperatyści, bo oni pierwsi pokazali w
praktyce, czym jest pomoc wzajemna.
E. Abramowski, ZwiĄzki przyjaŹni, "Społem" 1912, nr 2. Przedruk z: “Pisma”, t. I, Warszawa
1924, s. 357-363.
Plik z chomika:
MKTK
Inne pliki z tego folderu:
Teoria jednostek psychicznych.zip
(9181 KB)
Metafizyka doswiadczalna E.Abramowski.rar
(37979 KB)
IDEE KOOPERATYZMU-E.Abramowski.doc
(90 KB)
Abramowski - Pisma wybrane.pdf
(177 KB)
Abramowski - Związki przyjaźni.pdf
(125 KB)
Inne foldery tego chomika:
Adorno
Agamben
Anscombe
Arendt
Arystoteles
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin