O sławie.pdf
(
45 KB
)
Pobierz
12516901 UNPDF
Leszek Kołakowski- O sławie
Sława, jak wiadomo, jest jednym z najbardziej porządanych dóbr. Na
pozór jest to tak oczywiste, że nie warto dociekać przyczyn, dla których
sława taką sławą się cieszy; być sławnym- z jakiegokolwiek powodu- to
potwierdzić i utwierdzić samego siebie, a potrzeba samoafirmacji wydaje
się nam naturalna. A jednak pragnienie sławy, chociaż obsesyjnie w naszej
cywilizacji obecne, nie jest przecież powszechne. Niektórzy filozofowie
starożytni- sławni, oczywiście- w szczególności stoicy i wyznawcy
Epikura, radzili nam przeciwnie, żeby sławy unikać. Mówili “ żyj w
ukryciu!” albo “ciesz sie z tego, że jesteś nieznany!” Sława ma zapewne
uciążliwe strony, ale ci sławni ludzie, którzy, którzy sie skarżą, że sława
im okropnie w życiu przeszkadza, na ogół nie są wiarygodni, bo czynią
zarazem wszystko, by sie nieustannie wystawiać na kamery telewizyjne i
być obecni w gazetach.
Jednakże bardzo wielu ludzi naprawdę wcale o sławę nie zabiega- już to
dlatego, że po prostu boją się być wystawieni na widok publiczny, że są
niepewni siebie, już to, że mają niewysokie o sobie mniemanie.
Sława często, choć nie zawsze, jak wiemy, przynosi bogactwo: w
przypadku znanych aktorów, reżyserów, śpiewaków rockowych,
sportowców, itd. Ludzie na ogól jednak ubiegają się o sławę dla niej
samej, nie tylko dla innych zysków, które przynosi- jak o tym poucza
nieśmiertelny przykład Herostratesa, który jak wieść niesie, spalił
świątynie Diany wyłacznie po to, żeby rozgłos uzyskać, co mu się też
nadzwyczajnie udało, bo po tylu wiekach wszyscy jego imię pamiętają;
czasem i dzis wyrostki, dzieci prawie, powtarzają ten wyczyn, poełniając
jakąś ohydną zbrodnię za przykładem filmowych bohaterów wyłacznie po
to, by sławnymi zostać. Z drugiej strony są ludzie bardzo bogaci, którzy
unikają rozgłosu i trzymają sie w cieniu. Możemy uznać, że sława uchodzi
za dobro samo w sobie, nie tylko za środek do zdobycia innych dóbr.
Sława z natury rzeczy przypada nielicznym; rzadkość należy do jej
definicji. Znane jest powiedzienie- autorstwa bodaj Andy Warhola,
sławnego człowieka, iż w przyszłości każdy będzie sławny przez 15 minut.
Jest to jednakowoż nonsens. Gdyby każdy człowiek mógł być obecny, na
przykład w telewizji o zasięgu światowym, przez 15 minut, gdyby ta
telewizja nic innego nie robiła przez 24 godziny dziennie prócz kolejnego
pokazywania ludzi aspirujących do tego kwadransa sławy i gdyby cała
ludzkość nic innego nie robiła, a tylko przez 24 godziny dziennie oglądała
telewizje, to i tak proces taki, przy obecnej liczebności ludzkości, zająłby,
jak to łatwo obliczyć, około 200 000 lat. I tak zakładając taką absurdalną
równość, nikt nie byłby sławny. Sława musi być rzadka i tylko nielicznym
dana. Dlatego też nieuchronne jest, że z tych, co o sławie marzą, tylko
znikoma cząstka cel osiągnie, a ogromna większość będzie rozczarowana.
Można by wprawdzie powiedzieć, że jest wiele dóbr, których zdobycie jest
bardzo mało prawdopodobne, o które jednak ludzie się ubiegają i z tego,
że te dobra są mało prawdopodobne, nie wynika jeszcze, by staranie się o
nie było niegodziwe. Miliony ludzi grają na loterii, chociaż wiedzą, że
szanse wygranej są nikłe. Ale udział w loterii, jeśli pominąć
patologicznych graczy, jest dość tani i przeważnie nie zajmuje dużo czasu
i wysiłku, podczas gdy uczynienie ze sławy głównego celu życia pochłania
daremnie mnóstwo trudu i na ogół kończy się niepowodzeniem.
Jest oczywiste, że sława ma niezliczoną ilość stopni i niepodobna
dokładnie określić, kto jest sławny naprawdę. Jeśli pominąc tych, co
sławni są z urzędu, jak prezydenci i premierzy znaczących państw, papieże
i królowie, wolno chyba powiedzieć, że sława na świecie jest dzisiaj na
ogół proporcjonalna do czasu i częstotliwości, w jakiej ludzie pokazują się
w telewizji i na ekranach filmowych. Wszyscy w Ameryce znają nazwiska
i oblicza ludzi, którzy codziennie prowadzą dzienniki lub popularne
programy telewizyjne. Wszyscy możemy przywołać w pamięci postać
Jacka Nicholsona albo, od niedawna, Emmy Thompson; wiemy kto jest
Antonioni i Wajda. Ilu z nas jednak, z tych mianowicie, co nie są fizykami
ani chemikami, potrafi wymienić nazwiska laureatów Nagdrody Nobla w
fizyce i chemii za ostatnie 40 lat( powiadam 40 lat, bo niektóre nazwiska z
poprzednich pokoleń, jak Einstein, Planck, Bohr czy Maria Curie-
Skłodowska są rzeczywiście popularne). A jednak, choć nie znamy
nazwisk, I przeważnie nie wiemy, czym właściwie ci ludzie się zasłużyli,
jesteśmy z góry przekonani, że są to osoby wybitne i ogromnie zasłużone.
Nie są jednak sławni, skoro tak niewielu z nas potrafi je zidentyfikować.
Z takich właśnie spostrzeżeń rodzić się może, niemądre przypuszczenie, że
sława jest rozdzielana 'niesprawiedliwie'. Niemądre, powiadam, bo nie
wiadomo ani co miał by znaczyć 'sprawiedliwy' rozdział sławy, ani jak
mianowicie można by ten sprawiedliwy rozdział zorganizować. Mógłby
kto rzec: niepokonany bokser może być poł-analfabetą i sławny jest na
cały świat, a wielki uczony, prawdziwy dobroczyńca ludzkości, na
przykład w naukach medycznych, znany jest tylko nielicznym. Nie
wiadomo jednak co w tym złego i dlaczego sława miałaby być zasłużoną
nagrodą za znakomite osiągnięcia intelektualne, a nie- za wyniki
atletyczne albo za sprawne prowadzenie programów telewizyjnych. Sława
jest bardzo często wynikiem przypadku- nawet wygrana głównego losu na
loterii, bez żadnej przecież zasługi i pracy, może uczynić człowieka
sławnym na chwilę; bardzo często my sami, publiczność, czynimy na
przykład aktorkę sławną, bo śpieszymy ochoczo na film, gdzie się
pokazuje. Wielu ludzi zdobył sławę tylko dlatego, że mieli związki
rodzinne czy inne z bardzo sławnymi ludzmi, na przykład Ksantypa, albo
Theo van Gogh, albo Piłat. I cóż w tym złego? Nie, nie ma sensu sie
skarżyć na 'niesprawiedliwy' rozdział sławy, która nie jest wszakże i nie
może być rekompensatą za szlachetność, mądrość, dzielność czy
jakiekolwiek cnoty. Nie jest, nie będzie i tak jest dobrze. Gdyby życie
nasze nie było w znacznym stopniu zdane na łaskę nieprzewidywalnych
przypadków, byłoby całkiem nieciekawe, chociaż prawdą jest, że
przypadek znacznie częściej działa przeciw nam niż na naszą korzyść, i
przynosi niezliczone nieszczęścia.
Wszechświat jednakowoż nie jest urządzony wedle zasad sprawiedliwej
płacy i nie wiemy nawet, co by miało znaczyć, że mogłby być urządzony
inaczej. Być może inne są reguły chwały w niebie, gdzie sławnymi, czyli
wyniesionymi na wyższe piętra, będą nieraz ludzie, o których na ziemi
nikt nie słyszał; można jednak sądzić, że nie będą wśród nich tacy, co
gorączkowo za sławą na tym świecie się uganiają i żyją wściekłą zawiścią
do tych, którym przypadek sławy udzielił; w rzeczy samej mało jest
prawdopodobne, że Pan Bóg będzie nas ubierał w chwałę w nagrodę za
naszą zawiść i próżność. Niech więc liczne zastępy tych, których zżera
desperacja, iż nie dostali Nagrody Nobla, na którą tak oczywiście zasłużyli
lub, że nie zostali prezydentami amerykańskimi, jak powinno byc wedle
reguł sprawiedliwości, nie pocieszają się, że Pan Bóg im tę nagrodę i to
stanowisko w niebie przydzieli.
Pragnienie sławy i poczucie niesprawiedliwości, że się jej nie ma albo nie
tyle, co się należy, jest oczywiście dziełem próżności, nie ma też nic
wspólnego z naszą inteligencją. Od wieków wiedzieli moraliści, że rozum
nasz stoi na przegranych z góry pozycjach, kiedy się zderza z próżnością i
miłością własną. Zdarza się nam znać ludzi o całkiem nieprzeciętnej
inteligencji, od których wszyscy uciekają jak od zarazy, oni zaś udają, że
tego nie widzą albo przypisują to swojej ogromnej wyższości umysłowej i
moralnej, nie zaś temu, że są nadęci, natrętni, że wszystkich bez przerwy
pouczają, że sie pchają z nieproszonymi radami, itd. Znamy innych, także
o wysokim ilorazie inteligencji, którzy ciągle się skarżą, że ludzkość ich
nie docenia, a przecież oni tacy mądrzy, a przecież już dawno powiedzieli,
że to i owo i nie ma sposobu, by im wytłumaczyć, że się ośmieszają.
Znamy innych, co nieustannie obnoszą sie ze swoja martyrologią i żądają
współczucia, chociaż jak na wiek, w którym żyjemy, jest to martyrologia
całkiem umiarkowana; i także nie można ich przekonać, że się wystawiają
na pośmiewisko. Znam mężczyzn, którzy wciąż dają do zrozuumienia, że
wszystkie kobiety świata marzą głównie o tym, by pojść z nimi do łóżka.
Rozum próżności nie pokona, przy czym pamiętajmy, że słowo 'próżność'
nie przypadkiem i wcale nie tylko po polsku jest skojarzone z 'próżnią'.
Pragnienie sławy nie jest może godne potępienia albo niegodziwe, ale pod
dwoma warunkami. Po pierwsze, kiedy chciałoby się zdobyć sławę przez
uczynienie czegoś dobrego i wartościowego, czego sława była by
ubocznym skutkiem i nie na sławie , ale na tych innych zadaniach
koncentrują się nasze wysiłki, chociaż sława też nas kusi; po wtóre, kiedy
sława nie staje się niszczącą i pełną zawiści obsesją, która jest prawie
zawsze nieskuteczna i nieraz życie rujnuje. Na ogól jednak są lepsi ludzie,
co o sławie nie myślą, ale zadowoleni są z tego, że są lubiani i szanowani
choćby w niewielkim gronie przyjaciół i bliskich.
Plik z chomika:
inacosiegapisz
Inne pliki z tego folderu:
O cnocie.pdf
(40 KB)
O kłamstwie.pdf
(44 KB)
O kole fortuny.pdf
(40 KB)
O odpowiedzialności zbiorowej.pdf
(41 KB)
O podróżach.pdf
(40 KB)
Inne foldery tego chomika:
Zgłoś jeśli
naruszono regulamin