Ateizm i etyka w filozofii Jaena Paula Sartrea.pdf

(121 KB) Pobierz
Ateizm i etyka w filozofii Jeana Paula Sartre'a
Ateizm i etyka w filozofii Jeana Paula Sartre'a
Autor tekstu: Konrad Szocik
Uwa¿am Sartre'a za najbardziej interesuj±cego my¶liciela egzystencjalizmu. Co
wiêcej, uwa¿am go tak¿e za jedynego egzystencjalistê sensu stricto. W
Egzystencjalizm jest humanizmem Sartre wymienia, jako czołowych
egzystencjalistów, takich filozofów, jak: Heidegger, Marcel i Jaspers [_1_]. Jednak
Heidegger wydaje siê byæ zbyt mocno pochłoniêty rozwa¿aniami ontologicznymi,
koncentruj±c siê tym samym na pojêciach abstrakcyjnych, dalekich od
egzystencjalistycznego ideału humanizmu i antropocentryzmu, w centrum
zainteresowania umiejscawiaj±cego konkretnego, zwykłego człowieka. Natomiast
Jaspers i Marcel, jako wyznawcy chrze¶cijañstwa, koliduj± z ideałem
bezzało¿eniowo¶ci i wolno¶ci od teologii pozytywnej oraz etyki normatywnej,
cechuj±cych egzystencjalizm. Ponadto, sam Marcel we wstêpie do Tajemnicy bytu
ogłasza siebie neosokratykiem b±d¼ sokratykiem chrze¶cijañskim i nie uwa¿a siê
za egzystencjalistê.
W tej pracy przedstawiê koncepcjê ateizmu sformułowan± przez Sartre'a oraz
zwi±zany z ni± problem etyczny. Omówienie tych zagadnieñ poprzedzê
przedstawieniem ontologii Sartre'a, koniecznej dla zrozumienia postulowanego
przez niego ateizmu, a tak¿e zaproponowanej przez niego etyki.
Sartre wyró¿nił dwie instancje ontologiczne - byt w sobie (l'etre - en - soi) oraz
byt dla siebie (l'etre - pour - soi). Bytem w sobie jest ¶wiat materialny, pozytywny,
przedmiotowy, posiadaj±cy to¿samo¶æ i znajduj±cy siê w stanie równowagi. To po
prostu byt jako taki. Byt w sobie jest tym, czym jest. Natomiast byt dla siebie jest
okre¶leniem ludzkiej egzystencji, zwi±zanej z posiadaniem ¶wiadomo¶ci. Oznacza
¶wiadomo¶æ pozbawion± fundamentu bytowego w postaci bytu w sobie, znajduj±c±
siê w stanie ci±głej zmienno¶ci [_2_]. Zdaniem Sartre'a ¶wiadomo¶æ ma charakter
intencjonalny i ukierunkowana jest zawsze na obiekty wobec niej transcendentne.
To wła¶nie istnienie rzeczywisto¶ci niezale¿nej od ¶wiadomo¶ci i zewnêtrznej w
stosunku do niej generuje ¶wiadomo¶æ. Sartre sformułował tzw. dowód
ontologiczny, w my¶l którego funkcjonowanie ¶wiadomo¶ci, generowane przez ni±
przedstawienia i wygl±dy, dowodzi istnienia rzeczywisto¶ci obiektywnej, bowiem
obrazy tkwi±ce w ¶wiadomo¶ci s± implikowane przez przedmioty ¶wiata
zewnêtrznego [_3_]. Uwa¿am to rozumowanie za niezwykle interesuj±ce,
zwa¿ywszy na to, ¿e fakt istnienia ¶wiadomo¶ci dla wielu filozofów - idealistów
dowodził jedynie istnienia jej samej czy te¿ podmiotu ¶wiadomego, ale ¿aden z
nich nie uznałby funkcjonowania ¶wiadomo¶ci za argument przemawiaj±cy na
rzecz realizmu.
Inn± oryginaln± koncepcj± ontologiczn± Sartre'a jest przekonanie o tym, ¿e
egzystencja poprzedza esencjê [_4_]. Jest to propozycja w równej mierze zarówno
ontologiczna, jak i antropologiczna, bowiem stanowi próbê zdefiniowania bytu
ludzkiego. Jednak, o ile inne definicje sugerowały posiadanie przez człowieka
pewnej stałej natury - jak Np. homo religiosus, homo sapiens, homo faber, itd. - o
tyle koncepcja Sartre'a głosi brak jakiejkolwiek wcze¶niejszej natury. Zało¿enie, ¿e
istnienie poprzedza istotê rzeczy, posiada głêbokie inklinacje etyczne, które
przedstawiê pó¼niej. Uwa¿am natomiast, ¿e powy¿sze przekonanie o pierwotnym
statusie egzystencji przed esencj± jest niezwykle interesuj±cym rozwi±zaniem.
Przede wszystkim uwzglêdnia niezwykłe bogactwo prze¿yæ i ekspresji człowieka,
których nie sposób przewidzieæ. Wielo¶æ i ró¿norodno¶æ typów ludzkich
rzeczywi¶cie zdaje siê sugerowaæ brak jakiejkolwiek uprzedniej natury, bowiem
zachodz±ce miêdzy lud¼mi podobieñstwa s± ograniczone czasowo i przestrzennie,
natomiast pojêcie natury zakłada uniwersalno¶æ i ponadczasowo¶æ. Zatem sugestia
Sartre'a, ¿e ka¿da jednostka autonomicznie decyduje o kształcie swojej
egzystencji, jest bli¿sze rzeczywistemu stanowi rzeczy ni¿ wszelkie teorie
suponuj±ce posiadanie przez człowieka jakiej¶ stałej natury.
Za najrozs±dniejsz± próbê zdefiniowania człowieka uwa¿am rozwi±zanie
zaproponowane przez Dilthey'a, według którego człowiek jest istot± historyczn±,
kształtowan± przez proces dziejowy. Ta definicja zawiera w sobie wszystkie
pozostałe, bowiem człowiek w pewnych epokach wystêpował b±d¼ jako homo
sapiens, b±d¼ jako homo religiosus, b±d¼ jako homo faber, b±d¼ te¿ jako
poł±czenie tych wszystkich aspektów, które jedynie oznaczaj± aktualn± dominacjê
jednego z elementów ludzkiego ducha, manifestuj±cego siê w ró¿nych postaciach.
Ponadto, koncepcja Dilthey'a pozostaje otwarta na przyszło¶æ i pozostawia miejsce
dla ewentualnych, jeszcze nieprzewidzianych form manifestowania siê ludzkiego
ducha; nie próbuje ograniczyæ bytu ludzkiego do jednego, preferowanego pojêcia,
które zawsze redukuje i nie oddaje całego bogactwa mo¿liwo¶ci człowieka. Tak¿e
koncepcja Sartre'a o egzystencji poprzedzaj±cej esencjê wydaje mi siê godna
uwagi jako niezwykle dowarto¶ciowuj±ca człowieka i przede wszystkim
obdarzaj±ca go niczym nieograniczon± wolno¶ci±.
Ateizm
Sartre ju¿ w dzieciñstwie rozprawił siê z Bogiem, po prostu usuwaj±c go ze
swojej rzeczywisto¶ci jako niewygodnego, w¶cibskiego, natarczywego i
wszêdobylskiego podgl±dacza [_5_]. Oczywi¶cie, taka decyzja wymaga rzetelnego
i przekonywuj±cego uzasadnienia. Sartre postarał siê o dostarczenie
wyczerpuj±cego wyja¶nienia dla swojego ateizmu, który mo¿na rozpatrywaæ
dwuaspektowo. Jednym z nich jest ateizm ontologiczny, drugi aspekt stanowi
natomiast tzw. ateizm postulowany [_6_].
Ateizm ontologiczny jest ¶ci¶le zwi±zany z koncepcj± ontologiczn± Sartre'a.
Sartre wyró¿nił dwie odmienne struktury ontologiczne - byt w sobie oraz byt dla
siebie. Jego zdaniem, s± one wzajemnie sprzeczne i nie mog± współistnieæ jako
jedna, scalona struktura. Wszystko bowiem, co istnieje, jest albo rzecz± (bytem w
sobie), albo ¶wiadomo¶ci± (bytem dla siebie). Natomiast idea Boga zakłada
jedno¶æ bytu i ¶wiadomo¶ci, a zatem ju¿ pod wzglêdem ontologicznym jest
wewnêtrznie sprzeczna. Sartre, rzecz jasna, próbował wyja¶niæ genezê powstania
takiej koncepcji Boga. W swojej intuicji wykazuje ona podobieñstwo z diagnoz±
przedstawion± przez Feuerbacha. Zdaniem Sartre'a, człowiek, ¶wiadom
zmienno¶ci, braku równowagi oraz braku to¿samo¶ci własnej ¶wiadomo¶ci,
posiadał pragnienie idei ł±cz±cej w sobie cechy odznaczaj±cej siê wolno¶ci±
¶wiadomo¶ci oraz stało¶ci i to¿samo¶ci bytu. Tak± ide±, powołan± do ¿ycia przez
człowieka, jest wła¶nie Bóg. Dopiero taka koncepcja Boga uciele¶nia ideał
człowieka. Bóg bowiem odznacza siê stało¶ci±, wszechmoc±, wiecznym trwaniem i
stanowi niezachwiany fundament wszelkiego bytu (odpowiednik bytu w sobie),
bêd±c jednocze¶nie ¶wiadomo¶ci±, refleksj±, dysponuj±c± nieograniczon± niczym
woln± wol± (jako byt dla siebie) [_7_]. Feuerbach my¶lał podobnie, uwa¿aj±c
stworzenie idei Boga za projekcjê udoskonalonych ludzkich cech, zwi±zanych z
marzeniem człowieka o nie¶miertelno¶ci, wszechwiedzy, itp. Wyja¶nienie
fenomenu religii przez Sartre'a jest niezwykle podobne, chocia¿ nie chodzi tu ju¿ o
projekcj± własnych cech, lecz o zrealizowanie ludzkiego pragnienia o nadaniu
wolnej ¶wiadomo¶ci trwałego i pewnego fundamentu.
Jest to tylko jeden aspekt Sartrowskiego ateizmu, oryginalny na tle
wcze¶niejszych postulatów ateistycznych. Jego oryginalno¶æ polega na tym, ¿e dla
istnienia fenomenu religii nie podaje wyja¶nieñ psychologicznych, jak Feuerbach
czy Freud, ani socjologicznych, jak Marks, lecz próbuje wykazaæ niedorzeczno¶æ
idei Boga ju¿ na gruncie ontologii, wskazuj±c na jej wewnêtrzn± sprzeczno¶æ.
My¶lê, ¿e na gruncie filozofii Sartre'a ta koncepcja jest do przyjêcia, poniewa¿ Bóg
musiałby byæ bytem w sobie - dla siebie, a istnienia takiego tworu Sartre nie
dopuszcza.
Z innej perspektywy kwestiê niemo¿liwo¶ci istnienia Boga podejmuje ateizm
postulowany. Tutaj płaszczyzna filozofii Boga nieustannie przenika granicê
zagadnieñ etycznych. Wydaje siê, ¿e Sartre wła¶nie na gruncie etyki usiłuje
wskazaæ na trudno¶æ, jaka wi±¿e siê z zaakceptowaniem istnienia Boga. Zdaniem
Sartre'a, Bóg, jako byt wszechmocny, w sposób radykalny ograniczałby ludzk±
wolno¶æ. Jest to problem filozofii religii siêgaj±cy czasów staro¿ytnych, zwi±zany z
zagadnieniem wolnej woli, Bo¿ej łaski, predestynacji, itp. Sartre oczywi¶cie nie
wnika w zawiłe spekulacje tomistyczne, usiłuj±ce udowodniæ mo¿liwo¶æ
współistnienia ludzkiej wolno¶ci z Bo¿± wszechmoc±. S±dzê, ¿e Sartre pozostawia
na uboczu tê kwestiê, natomiast interesuje siê samym punktem wyj¶cia i jego
konsekwencjami. Mianowicie, Bóg, uznawany jednocze¶nie za stwórcê
wszech¶wiata, jest tak¿e stwórc± człowieka. Zatem pewna idea człowieka,
preegzystuj±ca w umy¶le Bo¿ym, stanowi wzorzec dla sposobu stworzenia przez
Boga człowieka. Jest ona zarazem ide± ludzkiej natury - mo¿na j± tak rozumieæ,
stanowi bowiem uniwersalny wzór, według którego wykonani zostan± wszyscy
ludzie [_8_]. Uprzednie istnienie pewnej natury czy formy człowieka oznaczałoby,
¿e esencja poprzedza egzystencjê, co na gruncie ontologii Sartre'a jest nie do
pomy¶lenia. Bóg jednak stwarza ludzi według posiadanego wcze¶niej planu,
podobnie jak rzemie¶lnik wytwarzaj±cy produkty zgodnie z okre¶lonym projektem.
W ten sposób Sartre dostrzegł, ¿e ludzka wolno¶æ została zniesiona ju¿ u
pocz±tków egzystencji człowieka, bowiem ten, jako stworzony przez Boga, jest
przez niego zdeterminowany, zaprogramowany, zatem postêpuje tylko w tym
zakresie mo¿liwo¶ci, jaki przewidział dla niego stwórca. Oczywi¶cie, ograniczenie
tej wolno¶ci potêguj± rozmaite Boskie decyzje dotycz±ce poszczególnych
jednostek, tłumaczone jako powołanie, przeznaczenie, itp.
Uwa¿am, ¿e ta kwestia na gruncie filozoficznym jest niemo¿liwa do
rozstrzygniêcia (podobnie jak zagadnienie istnienia b±d¼ nieistnienia Boga). Prima
facie rzeczywi¶cie mo¿na odnie¶æ wra¿enie, ¿e ogólnie rozumiana idea Boga
wszechmocnego, bez ¿adnych uzupełnieñ teologicznych, koliduje z równie
nieograniczon±, przynajmniej mentalnie, wolno¶ci± człowieka. Jednak wystarczy,
aby dana religia - np. chrze¶cijañstwo, bo niew±tpliwie ono było Sartrowi
najbli¿sze - zastrzegła, ¿e jej Bóg, jakkolwiek wszechmocny, nie ingeruje w woln±
wolê człowieka i pozostawia go samemu sobie, podaj±c jedynie, i to dyskretnie,
pewne wskazówki. Wówczas ten zarzut nie ma racji bytu. Oczywi¶cie filozofia nie
akceptuje zało¿eñ religijnych, nadaj±c im status prywatnych przekonañ
¶wiatopogl±dowych, dla których w dyskursie filozoficznym nie mo¿e byæ miejsca,
lecz wydaje siê, ¿e chyba ka¿da religia postuluj±ca istnienie wszechmocnego Boga,
a na pewno chrze¶cijañstwo, zostawia miejsce dla wolnej woli, na któr± Bóg nie
ma wpływu. Uwa¿am, ¿e w tej dziedzinie najlepiej sprawdza siê fenomenologia
religii, zwłaszcza w ujêcie van der Leeuwa, bowiem analizuje cały fenomen danej
religii, uwzglêdniaj±c jego kontekst i wszystkie elementy, a nie jedynie
wyabstrahowane pojêcia.
Kolejn± kwesti± zwi±zan± z ateizmem postulowanym jest - przy zało¿eniu
istnienia Boga - konieczno¶æ istnienia ¶wiata transcendentnych, stałych i
absolutnych warto¶ci [_9_]. Po pierwsze, nic nie przemawia za istnieniem zestawu
uniwersalnych warto¶ci. Nawet, gdyby istniała mentalna zgoda co do Dobra i Zła,
nie sposób dostrzec przeło¿enia tych przekonañ na codzienn± egzystencjê. Ka¿dy
raczej realizuje swój prywatny interes, a zatem kieruje siê własnymi
przekonaniami i warto¶ciami, a jedynym arbitrem rozstrzygaj±cym o postêpowaniu
jednostki jest jej wolna ¶wiadomo¶æ. Ponadto, istnienie obiektywnych,
ponadindywidualnych warto¶ci ograniczałoby wolno¶æ jednostki, pozwalaj±c jej na
poruszanie siê wył±cznie w ¶wiecie obowi±zuj±cych zasad. Zdaniem Sartre'a, Bóg
został wykreowany jako twórca warto¶ci oraz instancja sankcjonuj±ca ich istnienie.
Człowiek bowiem, przera¿ony niebezpieczeñstwem niepokoju zwi±zanym z
konieczno¶ci± autokreacji ¶wiata warto¶ci, wolał powołaæ do ¿ycia bosk± istotê, na
barkach której zło¿ył ciê¿ar odpowiedzialno¶ci za swoje postêpowanie. Wła¶nie
odpowiedzialno¶æ w oczach Sartre'a uchodzi za ten moment egzystencji, którego
za wszelk± cenê jednostka stara siê unikn±æ. Mo¿na tutaj dostrzec paralelê z
pogl±dem Kierkegaarda, który krytykował masê za pozbawianie jednostki poczucia
odpowiedzialno¶ci oraz za ograniczanie jej wolno¶ci [_10_]. Identyczne zarzuty
pod adresem ¶wiata warto¶ci społecznych, pozasubiektywnych kieruje Sartre.
Zdaniem Sartre'a, jedynym fundamentem dla arbitralnego przyjêcia systemu
warto¶ci etycznych mo¿e byæ tylko Bóg. Nie jest to nowe przekonanie. Ta my¶l
była popularna szczególnie w dziewiêtnastowiecznej filozofii rosyjskiej, m. in. w
twórczo¶ci Dostojewskiego, którego Sartre cytuje: je¶li Boga nie ma, wszystko jest
dozwolone [_11_]. Rzeczywi¶cie, podstawow± funkcj± religii jest funkcja etyczna,
głoszenie pewnych warto¶ci, które obdarza siê bosk± sankcj±. Jednak budowa
etyki wolnej od religii nie wydaje siê niemo¿liwa. Taki charakter maj± przecie¿
wszystkie projekty odwołuj±ce siê do rozumu, prawa natury, utylitaryzmu, itp.
Jedynym problemem takich systemów mo¿e byæ brak absolutnego charakteru i
powszechnej obowi±zywalno¶ci. Dany system etyczny, jako wytwór rozumu, jest
warunkowany wył±cznie przez ten rozum, zatem mo¿e zostaæ w dowolnym
momencie zmieniony czy odwołany. Natomiast wprowadzenie hipotezy Boga,
obdarzonego przymiotami wieczno¶ci i niezmienno¶ci, nadaje ¶wiatu warto¶ci
danej religii status pewno¶ci i nieodwoływalnej obowi±zywalno¶ci.
Sartre przypisywał człowiekowi dysponowanie nieograniczon± wolno¶ci±.
Usuniêcie idei Boga obdarza człowieka dodatkow± funkcj± - twórcy warto¶ci.
Decydowanie o dobru i złu jest manifestacj± pełni wolno¶ci i wyrazem godno¶ci
człowieka.
Sartre był przekonany, ¿e Bóg ogranicza wolno¶æ człowieka. Pozbawia go
poczucia odpowiedzialno¶ci, bowiem człowiek został stworzony przez Boga z
okre¶lon± natur±, która determinuje jego zachowania, i podaje konkretne
wskazania maj±ce kształtowaæ ludzk± egzystencjê. Takie przekonanie,
podbudowane dowodem ontologicznym o wewnêtrznej, bytowej sprzeczno¶ci bytu
boskiego, nieuchronnie musiało doprowadziæ do zdecydowanego zakwestionowania
sensowno¶ci idei Boga.
Etyka
Podstaw± egzystencjalizmu Sartre'a jest bezzało¿eniowo¶æ. Zatem jego filozofia
nie pozostawia miejsca dla jakiejkolwiek etyki normatywnej. Uwa¿am, ¿e
wygenerowanie warto¶ci etycznych z koncepcji ontologicznej i antropologicznej
Sartre'a jest niezwykle trudnym zadaniem. Dostrzega to sam Sartre, pozostawiaj±c
ostateczn± decyzjê w gestii jednostki dysponuj±cej nieograniczon± wolno¶ci±.
Jakkolwiek filozof krytycznie odnosi siê do przyznawania prymatu społeczeñstwu
nad jednostk±, wskazuje na konieczno¶æ brania odpowiedzialno¶ci za swoje
decyzje ze wzglêdu na ich społeczne reperkusje. W tej uwadze dostrzegam echa
kantowskiego imperatywu. Sartre, podobnie jak Kant, wymaga od jednostki
zwracania uwagi na mo¿liwe skutki jej działania w ¿yciu innych. Zdaniem Sartre'a,
ka¿dy jednostkowy czyn wpływa na egzystencjê innych, mo¿e stanowiæ wzorzec
postêpowania [_12_]. Dlatego, mimo bezgranicznej wolno¶ci, refleksja nad swoim
postêpowaniem wydaje siê konieczna - ze wzglêdu na innych. To wyja¶nia,
dlaczego egzystencjalizm Sartre'a jest humanizmem.
Drugim postulatem etycznym, obok wezwania do poczucia odpowiedzialno¶ci za
podejmowane autonomicznie decyzje, jest postulat zaanga¿owania [_13_]. S±dzê,
¿e za Sartrowskim pojêciem zaanga¿owania kryje siê zwykłe zaabsorbowanie
wykonywanym zadaniem, heroiczne podporz±dkowanie siê danej czynno¶ci, udział
anga¿uj±cy intelekt, wolê i emocje. Sartre wzywa do autentyzmu w realizacji
poszczególnych przedsiêwziêæ, lecz nie wykracza poza ten moment ilo¶ciowy.
Wydaje siê, ¿e próba jako¶ciowego i pozytywnego wskazania okre¶lonych
kierunków zaanga¿owania na gruncie bezzało¿eniowo¶ci skazana jest na
niepowodzenie. Sartre nie wymienia ¿adnego systemu warto¶ci pozytywnych. Jego
jedyn± wskazówk± jest wła¶nie maksymalne i absolutne zaanga¿owanie siê w
realizacjê podjêtej decyzji.
Sartre'a czêsto krytykowano wła¶nie za ten element jego filozofii, w którym nie
podaje ¿adnych wskazówek i unika tworzenia etyki normatywnej. Antagoni¶ci
Sartre'a sugerowali, i¿ jego system w równej mierze akceptuje bohatera z
nara¿eniem ¿ycia ratuj±cego innych, jak i wojennego oprawcê, z zaanga¿owaniem
oddaj±cego siê zbrodniom wojennym. Nie mo¿na odmówiæ im racji. Rzeczywi¶cie,
wezwanie do zaanga¿owania jako takiego dopuszcza wszystkie formy zachowañ, o
ile s± one autentycznie prze¿ywane i realizowane przez jednostkê. Sartre, rzecz
jasna, sprzeciwiał siê takiej interpretacji jego doktryny, poniewa¿ zakładał on
implicite pewne uniwersalne, humanistyczne warto¶ci. Sartre niew±tpliwie w
osobistym ¿yciu postêpował według tych zasad, wyznaczaj±cych pokojowe
współistnienie ludzi, jednak jego doktryna ich nie zawiera. Brak pozytywnego
okre¶lenia systemu warto¶ci czy chocia¿by wskazania instancji - jak np.
kategoryczny imperatyw Kanta - pozwalaj±cej okre¶laæ granicê swojego
postêpowania uwa¿am za najsłabszy aspekt teorii Sartre'a. Jest to o tyle znacz±cy
brak, ¿e sam postulat zaanga¿owania usprawiedliwia działania wszelkiego typu,
tak¿e te najbardziej okrutne, o ile s± realizowane z autentycznym
zaanga¿owaniem jednostki.
Sartre dostrzegł ten problem i, wskutek do¶wiadczeñ drugiej wojny ¶wiatowej,
wzbogacił swoj± doktrynê o wezwanie do bezwzglêdnego szacunku dla wolno¶ci i
¿ycia innych [_14_]. Uwa¿am jednak, ¿e ten postulat jest całkowicie
transcendentny wobec systemu Sartre'a, wprowadzony apriorycznie z zewn±trz.
Na gruncie jego filozofii nie ma miejsca na takie zalecenia, które s± typowe dla
etyki normatywnej. Zatem sam autor dostrzegł zasadnicz± słabo¶æ swojego
systemu. Nie mog±c go jednak obroniæ, dysponuj±c jedynie zało¿eniami
skonstruowanej przez siebie filozofii egzystencjalnej, zmuszony był do
zaczerpniêcia jednej z zasad - szacunku dla wolno¶ci i ¿ycia innych - z bogatego ,
ogólnoludzkiego ¶wiata warto¶ci. Uwa¿am, ¿e zagadnieniem niezwykle frapuj±cym
dla egzystencjalisty mogłaby byæ kwestia uzasadnienia, racji dla konieczno¶ci
poszanowania innych, jednak Sartre nie rozwin±ł tego w±tku.
Zgadzam siê z przekonaniem Sartre'a o tym, ¿e nie istnieje ¿aden ¶wiat
apriorycznych warto¶ci. Pominê kwestiê istnienia b±d¼ nie istnienia Boga jako
zagadnienie wymykaj±ce siê filozofii i nauce, nie poddaj±ce siê weryfikacji b±d¼
falsyfikacji, a stanowi±ce przedmiot prywatnych i osobistych przekonañ.
Skoncentrujê siê natomiast na religii jako fenomenie kulturowym z jego funkcj±
moraln± na czele. Systemy religijne, zwłaszcza monoteistyczne, posiadaj± do¶æ
zaawansowan± koncepcjê etyczn±, sankcjonowan± przez Boga. Jest to widoczne
szczególnie w chrze¶cijañstwie, gdzie w Starym Testamencie Bóg ogłasza dekalog,
a w nowym Bóg - człowiek, Chrystus, równie¿ przedstawia nowe prawa etyczne.
Zatem powszechnie obowi±zuj±ce - przynajmniej teoretycznie - zasady etyczne
religii chrze¶cijañskiej maj± boskie pochodzenie. Jednak, po pierwsze,
podstawowym wymaganiem jest akt wiary w tre¶æ proponowan± przez dan±
religiê. Po drugie, jej prawo etyczne obowi±zuje wył±cznie gminê wyznawców.
Zatem jedynie wierz±cy mog± cieszyæ siê posiadaniem przejrzystego,
niezmiennego i oczywistego zestawu zasad, kieruj±cych ich postêpowaniem.
Zgłoś jeśli naruszono regulamin