Krąpiec Mieczysław- Ludzki wymiar kultury chrzescijańskiej-wspólnego dziedzictwa narodów Europy.pdf

(193 KB) Pobierz
8996018 UNPDF
Mieczysław Albert Krąpiec
Ludzki wymiar kultury chrześcijańskiej wspólnego
dziedzictwa narodów Europy 1
1. Ogólne rozumienie kultury
Koniecznym kontekstem ludzkiego życia jest kultura wytworzona przez
samego człowieka. On bowiem nie jest zdolny żyć na wzór zwierzą t 2 w
zastanym środowisku natury, gdyż dynamiczna natura ludzkiego bytu, a w tym
konieczność dokonalenia się człowieka, wymaga specyficznej, właśnie
kulturowej koleby, w której sam człowiek może się spełnić jako człowiek; a
więc biologicznie przetrwać i duchowo się rozwinąć.
Sama zaś kultura to rzeczywistość pochodna od człowieka na drodze
jego osobowych przeżyć i działań tak jednostkowych, jak i społecznych. Stąd
wszelkiego rodzaju wytwory człowieka jako rezultat jego osobowego
działania 3 stanowią świat kultury. Oczywiście ludzkie przeżycia, działania i
wytwory mogą być dobre lub złe i dlatego mogą tworzyć dobrą lub złą kulturę.
Ale moralne kwalifikacje pozytywne lub negatywne nie przekreślają samego
kulturowego faktu, jakim jest pochodność postępowania i wytworu od ludzkiej
osoby. Celowo podkreśla się tu osobowe działania człowieka, a więc takie,
które są świadome i dobrowolne. Dokładniej oznacza to działania poznawcze,
działania wolitywne w swym szczytowym akcie – miłości, oraz samą wolność,
będącą nieukoniecznieniem ludzkiego działania 4 .
Podstawowym ludzkim działaniem jest poznanie i ono wyciska swe
piętno na wszystkich osobowych przeżyciach, na postępowaniu oraz twórczym
wysiłku. Bez poznania, kierującego działaniem, nie ma ludzkich (jako
ludzkich) czynności i ich wytworów. Stąd źródłowym rozumieniem kultury
jest właśnie moment poznawczy, w którym my, ludzie, niejako
1 M. A. Krąpiec, Ludzki wymiar kultury chrześcijańskiej wspólnego dziedzictwa narodów
Europy , [w:] ,, Żeby nie ustała wiara ”. Katolicki Uniwersytet Lubelski przed wizytą Ojca
Świętego Jana Pawła II, Lublin 1989.
2 Na ten temat zwracałem uwagę w monografii Ja człowiek. Zarys antropologii filozoficznej ,
Lublin 1979 s. 38 n.
3 Przez „działanie osobowe” rozumiem działania pochodne od człowieka kierującego się
rozumem w jego własnych aktach, szczególnie zaś w aktach decyzyjnych syntetyzujących
dobrowolne poznanie i chcenie.
4 Takie działania suponują byt osobowy, czyli jaźń natury rozumnej.
1
 
 
 
 
„intelektualizujemy” zastaną naturę 5 . W akcie bowiem poznania przede
wszystkim „przyswajamy” sobie i interioryzujemy zastany świat, przyrodę i
ubogacamy się treścią ujętej rzeczywistości. I to właśnie jest pierwszym i
zasadniczym aktem kulturowym decydującym o „kulturowości” kultury.
Intelektualizacja zastanej rzeczywistości, przyswojenie jej sobie w ludzki
sposób ubogaca człowieka o zinterioryzowane treści, co pozwala mu operować
treściami i w następstwie „wyjść z siebie” w akcie wolitywnego działania,
tudzież w aktach twórczości. Ale bez aktu pierwszego, bez poznania nie jest
możliwe żadne osobowe zareagowanie na otaczającą nas zastaną
rzeczywistość. A ludzka działalność poznawcza jest bogata i zróżnicowana tak
w stosunku do partykularnych przedmiotów, jak i sposobów jej dokonywania. I
dlatego trzeba wprowadzić jakieś ważne klasyfikacje związane z rozumieniem
kultury. Od czasów Arystotelesa zwykło się wyróżniać trzy zasadnicze (nie
wykluczające się, a raczej dopełniające się) kierunki rozumnego działania,
opierające się na różnych sposobach poznania: a) na poznaniu teoretycznym,
rozwijającym się w różnorodne rozumowanie i naukę; b) na poznaniu
praktycznym, realizującym w postępowaniu ludzkim dobro i tym samym
konstytuujący porządek moralny; c) na poznaniu twórczym przekształcającym
ujęte poznawczo treści według odpowiednich kryteriów dobranych przez tego,
który tworzy-wytwarza. Dlatego też nauka, moralność i sztuka-technika
uchodziły – w historii ludzkości – za integrujące czynniki kultury. Dopełnia ją
czwarta dziedzina, przenikająca już trzy wymienione i wznosząca człowieka,
w jego osobowym działaniu, do Transcendensu; jest to religia pojęta jako
osobowa więź z Bogiem uznanym za źródło, cel i wzór ludzkiego życia.
Oczywiście tak pojęte osobowe działanie nie jest możliwe tylko i
wyłącznie na prywatnym, jednostkowym poletku życia. Albowiem poznanie
teoretyczne, praktyczne (moralność) i twórcze wraz z przenikającą je religią
domagają się kontekstu społecznego, bez którego nie można zaktualizować
ludzkich potencjalności 6 . Stąd życie społeczne – od rodziny do państwa i
instytucji międzynarodowych – jest tworem i kontekstem zarazem kulturowej
5Źródłowe określenie kultury, zakładane w różnorodnych jej określeniach, to właśnie
„intelektualizacja natury (zastanej rzeczywistości) w zakresie ludzkich możliwości”.
6 Człowiek jako byt osobowy rozwija się poprzez aktualizację swych władz takich, jak rozum i
wola. Ich rozwój w sprzężeniu z wychowaniem, tj. usprawnieniem „ku dobremu” ludzkich sił
działania, domaga się „drugich” osób, które są związane relacjami międzyludzkimi, czyli
takimi relacjami, które tworzą społeczeństwo.
2
 
 
działalności człowieka. A fakt kulturowości może najbardziej przejawia się w
społecznym życiu człowieka. Albowiem zorganizowane poznanie – w szkołach
i instytutach – obyczajowość sprzężona z moralnością, organizacje społeczne z
ich prawami, techniczna i artystyczna twórczość nie są możliwe bez
społeczności. Co więcej – człowiek nie mógłby przetrwać nawet biologicznie
bez społeczności w postaci jakiejś rodziny i jej poszerzonych form działania. I
mając na uwadze ten najbardziej zauważalny wymiar kultury w postaci
społecznego działania i sposobu bycia, zwykło się samą kulturę wiązać z
rozumieniem społeczeństwa. Stąd też socjologiczne definicje kultury stały się
dzisiaj dominujące. Niemniej jednak aspekt socjologiczny kultury jest
wtórnym i pochodnym sposobem rozumienia samej kultury. Albowiem
socjologia kultury, psychologia kultury, historia kultury czy nawet teologia
kultury suponują jej rozumienie źródłowe, dostarczane normalnie przez
filozofię kultury ustalającą ten istotny czynnik, „dzięki któremu” mamy do
czynienia właśnie z kulturą. Nie znaczy to wszakże, by każdy, kto używa
wyrażenia „kultura”, znał zarazem jej prawidłowe rozumienie źródłowe,
filozoficzne...
Mając na uwadze socjologiczny, jak też i teologiczny wymiar kultury,
wyróżnia się – słusznie – kulturę chrześcijańską jako wspólne dziedzictwo
narodów Europy (i tych, które w Europie mają swe korzenie – USA, Kanada,
Ameryka Południowa, Australia, Nowa Zelandia). Kultura chrześcijańska jest
ciekawą historyczną syntezą kultury religijnej, biblijnej oraz kultury antycznej
Grecji i Rzymu. Syntetyzowanie tych kultur w Basenie Morza Śródziemnego
trwało stulecia i w rezultacie stopiło w jedno to wszystko, co jest istotną treścią
objawionej kultury mozaistyczno-chrześcijańskiej i co twórczy duch ludzki
odkrył i zartykułował w starożytnej Grecji i Rzymie. Jakie są
charakterystyczne cechy tej chrześcijańskiej kultury? Wiele na ten temat
można powiedzieć, biorąc pod uwagę rozmaite aspekty analiz. Ale wydaje się,
że cechy te wystąpią jaśniej, gdy kulturę chrześcijańską będziemy rozpatrywać
w perspektywie wielkich kultur Azji, biorąc pod uwagę jej antropologiczny
aspekt. Ale i taki punkt widzenia to ogrom zagadnień, których nie podobna
przedstawić w krótkim szkicu. Dlatego będziemy się starać dokonać tego na
kanwie trzech pytań: Kim jest człowiek? Jak działa? Do czego dąży? Ogólne –
siłą rzeczy – odpowiedzi na te pytania dawane w łonie kultury chrześcijańskiej,
3
w perspektywie kultur Azji, pozwolą zrozumieć specyfikę naszej kultury i
lepiej ocenić jej wartość, jaka się odsłoni na tle wizji kultur Indii, Chin oraz
islamu 7 .
2. Kim jest człowiek? – Jego bytowa struktura
Pytanie pierwsze wprowadza nas w sam rdzeń myśli religijnej i
filozoficznej wszelkich typów kultur. Ostatecznie bowiem człowiek jest
wpisany w wizję religijną i filozoficzną rzeczywistości. W filozofii greckiej
człowiek był pojmowany jako swoisty mikrokosmos i te same wątki
znajdujemy w myśli starochrześcijańskiej 8 . Sprawą pierwszą, która się tu
nasuwa, to pytanie: czy człowiek w swym całym uposażeniu jest bytem
realnym, jednostkowo bytującym, czy tylko pozorem bytu?
Wielkie systemy Indii i Chin zarysowują obraz człowieka w kontekście
całokształtu rzeczywistości 9 . Obraz ten nie jest jednak ostry, i to na skutek
braku teoretycznie uzasadnionej zasady tożsamości i niesprzeczności. Stąd tezy
o człowieku, jego stosunku do Absolutu nie są wyraźne. Jest w nich więcej
pragmatyki życiowej niż jasno przedstawionych teorii. Stykamy się tam z
ambiwalentnymi wypowiedziami. I tak z jednej strony człowiek, jego dusza –
atman – jest wieczny, niestworzony, niematerialny, a z drugiej strony jest on
bez świadomości, która wraz z czuciem dołącza się razem z ciałem. A w
ostatecznym wyzwoleniu odejdą one od człowieka. Natomiast transcendentna
jaźń- purusza ma oczyszczoną pozostać, gdyż ona nie podlega zmianom i
dlatego wszystko, co jest zmienne – prakriti – musi odejść, a w tym także
poznanie. Jeśli nawet w pluralistycznej wizji świata sprawa tak się ma z
człowiekiem, to po co wprowadzać wielość jaźni- puruszy , skoro sama purusza
7 Oczywiście trudno tu dokonać jakichś zadowalających porównań wymagających
specjalistycznych studiów. Raczej będzie tu poczynione generalne zarysowanie problemów
znanych z historii filozofii.
8 Por. M. Kurdziałek, Koncepcja człowieka jako mikrokosmosu , [w:] O Bogu i o człowieku ,
praca zbior. pod red. B. Bejzego, Warszawa 1969 s. 109-125.
9 Por. F. Copleston, Filozofia i kultura , Warszawa 1986. Praca ta ukazuje, jak trudno dokładnie
przedstawić i określić myśl filozoficzno-religijną Azji. Zarówno bowiem teksty źródłowe, jak i
ich komentarze dokonywane przez rozliczne szkoły i mistrzów zawierają sformułowania
niejednoznaczne, ambiwalentne, utrudniające, a niekiedy uniemożliwiające jakieś ścisłe
rozumienie tekstu. Stąd można mówić raczej o tendencjach interpretacyjnych, niźli o ścisłym
rozumieniu jakiegoś sformułowania filozofii Azji. Podobne, nawet jeszcze bardziej
niesprecyzowane poznanie odnosi się z uważnej lektury S. Radhakrishnana, Filozofia indyjska ,
Warszawa 1958. Podobne także wrażenie, mimo daleko posuniętych schematyzacji
wzorowanych na filozofii Zachodu, odnosi się z opracowań F. Tokarza.
4
 
 
 
jest ponad wszystkimi cechami ją wyróżniającymi i skoro ona sama nie jest
świadomą? I dlatego bardziej konsekwentny w tym aspekcie jest monizm
Śankary, według którego indywidualna jaźń jest tylko przejawem jedynej jaźni
powszechnej. Liczne jaźnie rzeczywistości zjawiskowej są tylko przejawem
BRAHMANA , z którym stanowią jedność, jako przejaw Absolutu. Aby zdać
sobie sprawę ze swej prawdziwej jaźni, człowiek musi przeniknąć przez
zasłonę iluzji i pozoru, by dotrzeć tam, gdzie już nie ma rozróżnień na podmiot
i przedmiot, gdzie wszystko jest tym samym, gdzie jest tylko czysta
świadomość. Kimże jest zatem człowiek – jego dusza – atman ? Rzeczywistość
czy pozór? A jeśli rzeczywistość, to jaka? Także zjawiskowa? Chyba podstawą
odpowiedzi – także nieostrych – w systemach Indii jest uznanie karmana , czyli
prawa oczyszczenia się jaźni ze zła. Ale czy tym złem nie jest także sama
wielość i rozróżnienia? Z podstawowym rozróżnieniem na podmiot i
przedmiot? Prawo karmana jest bezwzględne i pociąga za sobą konieczność
nowych narodzin i wcieleń, aż do zupełnego oczyszczenia się ze zła. A jeśli
tym złem jest świadomość i wielość, to czy przy pełnym oczyszczeniu
pozostanie jeszcze jakaś odróżnialna jaźń?
Wprawdzie religie Indii uznają indywidualnego człowieka,
indywidualną duszę, ale teoretyczne tłumaczenia prawa oczyszczania się
uciekają się do monizujących teorii o tożsamości wszystkiego z Jednym
Rzeczywistym. I chociaż utrzymuje się niekiedy, że jaźń jest różną od Boga, to
jednak z drugiej strony twierdzi się, że Bóg jest jedyną rzeczywistością.
Również i buddyzm w swym praktycznym nastawieniu unika odpowiedzi o
tym, kim jest człowiek, zwraca zasadniczą uwagę na pozór wszystkiego, co
dotyczy człowieka. Nawet sam człowiek jest pozorem, skoro istnieją realnie
tylko momenty przeżyć, bez podmiotu – atmana . Wprawdzie dla zachowania
prawa oczyszczenia i wyzwolenia buddyzm Maha-jana przyjął jaźń, ale ogólne
założenie nie-substancjalności zdarzeń trudno pogodzić z substancjalną jaźnią.
Gdy chodzi o chińską myśl, to zasadniczo jest ona oddalona od
zagadnień metafizycznych i transcendencji 10 . Raczej ulega praktycyzmowi i
dlatego główne zainteresowania ogniskują się na etyce i wychowaniu
człowieka. Sprawy ziemskie i cnotliwy sposób życia interesował chińskich
10 Por. Liou Kia-Hway, L’Esprit synthetique de la Chine , Paris 1961. Introduction générale s.
1-20.
5
 
Zgłoś jeśli naruszono regulamin