ŚPIEWNIK 2006.doc

(542 KB) Pobierz
24 LUTEGO

SZANTY



 

 

 

 

 

 

Autor:

Cyryl Daroszewski 7Wr.W.D.H.

Wydanie pierwsze

23.05.2006

wzorowane na Śpiewniku 7Wr.W.D.H. Tomasza Daroszewskiego.

Wiele materiałów pochodzi ze strony



http://www.wolomin.com/szanty/

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

24 LUTEGO

 

1. To dwudziesty czwarty był lutego,

Poranna zrzedła mgła,
Wyszło z niej siedem uzbrojonych kryp,
Turecki niosły znak.

Ref.: No i znów bijatyka,

no i znów bijatyka,

no i bijatyka cały dzień,
I porąbany dzień, i porąbany łeb,
Razem bracia, aż po zmierzch! 

2. Już pierwszy skrada się do burt,
A zwie się "Goździk" i
Z Algieru Pasza wysłał go,
Żeby nam upuścił krwi.

3. Następny zbliża się do burt,
A zwie się "Róży Pąk".
Plunęliśmy ze wszystkich rur -
Bardzo prędko szedł na dno.

4. W naszych rękach dwa i dwa na dnie,
Cała reszta zwiała gdzieś,
No a jeden z nich zabraliśmy
Na starej Anglii brzeg.

ref...

 

 

 

 

15 CHŁOPA


1. piętnastu chłopa na "Umrzyka Skrzyni",
- Ho-o-aj-ho! W butelce rum!
Pij za zdrowie, resztę czart uczyni.
- Ho-o-aj-ho! W butelce rum!

Ref.: Z całej załogi jeden został zuch,
Choć wypłynęło ich czterdziestu dwóch.
W butelce rum!
W butelce rum!

2. Tom Evry dostał nożem po policzku,
A monsieur Tessain zadyndał na stryczku.

3. Nóż dostał w grdykę Francuz i padł trupem,
Grosz zaśniedziały był ich całym łupem.

4. Trup Bellamy'ego sczerniały i suchy,
Wisi pod Kingston, aż brzęczą łańcuchy.

ref...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

10 W SKALI BEAUFORTA


1. Kołysał nas zachodni wiatr,
Brzeg gdzieś za rufą został.
I nagle ktoś jak papier zbladł
"Sztorm idzie, Panie Bosman!"

Ref.: A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął - "Ech, do czorta!
Nie daję łajbie żadnych szans."
dziesięć w skali Beauforta!

2. Z zasłony ołowianych chmur
Ulewa spadła nagle.
Rzucało nami w górę, w dół
I fala zmyła żagle.

3. O pokład znów uderzył deszcz
I padał już do rana.
Piekielnie ciężki to był rejs,
Szczególnie dla bosmana.

Ref.: A bosman tylko zapiął płaszcz
I zaklął - "Ech, do czorta!
Przedziwne czasem sny się ma."
dziesięć w skali Beauforta! |x3

 

 

 

 

 

 

16 TON

 

1. Ktoś mówił, że z gliny ulepił mnie Pan,

Lecz przecież się składam z kości i krwi,

Z kości i krwi, i z jarzma na kark,

I pary rąk, pary silnych rąk.

 

Ref.: Co dzień szesnaście ton

I co z tego mam?

Tym więcej mam długów,

Im więcej mam lat.

Nie wołaj Święty Piotrze,

Ja nie mogę przyjść,

Bo duszę swoją oddałem za dług.

 

2. Gdy matka mnie rodziła, pochmurny był świt,

Podniosłem więc szuflę, poszedłem pod szyb.

Nadzorca mi rzekł - "Nie zbawi Cię Pan,

Załaduj co dzień po szesnaście ton."

 

3. Czort może dałby radę, a może i nie,

Szesnastu tonom podołać co dzień.

Szesnaście ton, szesnaście jak drut,

Co dzień nie da rady nawet i we dwóch.

 

4. Gdy kiedyś mnie spotkasz, lepiej z drogi mi zejdź,

Bo byli już tacy - nie pytaj, gdzie są.

Nie pytaj, gdzie są, bo zawsze jest ktoś,

Nie ten, to ów, co urządzi Cię.

 

ref...

 

 

 

 

31 SIERPNIA


1. trzydziesty pierwszy sierpnia był,
Kiedy do Bordeaux żeśmy szli. |bis
Nagle krzyk z masztu: "Tam, przed nami
Angielski okręt morzem gna!
Za liny, więc, chłopaki, brać!"

2. Stary pierwszego na mostek wziął,
Spojrzał mu w oczy i rzekł doń:
"Czy Ci odwagi, chłopcze, starczy,
By na Angola pokład wejść,
Dowlec go aż pod Francji brzeg?"

3. A pierwszy hardym facetem był.
"Łajbę tę w mig rozniosę w pył!
Wszyscy na pokład gnać, a żywo!
Dalej, chłopaki, ruszać się!
Hej! Dołożymy zaraz jej."

4. Bosman dał znać i bramsle w dół
Od rufy wiać zaczyna znów.
Niech statek pomknie poprzez fale,
Do walki wszyscy staną wnet,
A wygra - kto silniejszym jest.

5. Zawiało, więc przez rufę zwrot,
Od dziobu brać będziemy go.
I zaraz poszły w ruch siekiery,
Starczyło pałek, muszkietów, dzid,

 

 

ANDREW ROSE

 

1. andrew rose, brytyjski żeglarz,
O nim wam opowiedzieć chcę,
Zaokrętował się w Barbados
Na statek, który zwał się "Martha Jane".
Ref.: Trudno nam dziś w to uwierzyć,
Że tak okrutny mógł być los -
Tak wiele strasznych tortur przeżył
Brytyjski żeglarz andrew rose.
2. Dowodził tam kapitan Rogers,
Co wyjątkowym łotrem był,
Kompanów równych sobie dobrał
I oficerów, szuja, zrobił z nich.
3. Z żelaznym kneblem wbitym w zęby
"Dartego orła" musiał przejść,
Słoneczny żar piekł nagie ciało,
Oficer chłostał, aż płynęła krew.
4. Wsadzili go do beczki z wodą,
Gdzie gnił przez siedem długich dni,
Choć rycząc błagał zmiłowania,
Z pomocą nie odważył się przyjść nikt.
5. Wam nawet brzydzę się powiedzieć,
Co Stary mu do zjedzenia dał,
Drętwieli chłopcy z przerażenia,
Niejeden blady przy relingu stał.
6. Aż wreszcie śmierć go uwolniła
A w Liverpool już czekał sąd:
Oficerowie na wygnanie,
Kapitanowi topór głowę ściął.

 

BALLADA O BOTANY BAY
1. Podeprzyj bracie ciężki łeb, na ławie ze mną siądź.
Posłuchaj, a opowiem Ci dziwną historię mą,
Jak za żeglarski trud i znój odpłacił mi się los,
Że Anglii mej wysoki brzeg już tylko wspomnień mgłą.


2. Powiedział gruby sędzia mi: "Tyś winny, Jimmy Jones.
Nie będziesz się już więcej śmiał, odpłacisz drwinę krwią.
Gdy do zdradliwej Botany Bay twój statek znajdzie kurs,
To ugnij kark, bo jeśli nie - wisielczy poznasz sznur."

3. I wielkie fale poniosły nas do przeznaczenia bram.
Wtem czarny okręt zjawił się, świtała wolność nam.
I choć w kajdanach każdy z nas, to jednak chwycił broń
I popatrz Stary - ręką tą skreśliłem szansę swą.

4. Nic nie wskórała piracka brać, nie pomógł także sztorm.
W żelazne łapy Botany Bay złożyłem głowę swą.
Wypełniał się skazańca los w słonecznym piekle tym.
W kajdanach dzień, w kajdanach noc i bicz nad karkiem mym.

5. Myślałem: "Przyjdzie zdechnąć tu. To mej wędrówki kres."
Lecz jednak przyszedł tamten dzień, żelazo pęka też.
Uciekłem w busz, tam Jack Donahue przygarnął mnie jak brat
I dzięki niemu wiem już dziś, jak słodki zemsty smak.

6. Z chłopcami z buszu pójdę w noc rachunki równać krzywd.
W dalekiej Anglii zadrży ktoś, pomścimy druhów swych.
I wstanie nad zatoką tą wolności pierwszy dzień.
Tak zmienię treść legendy o przeklętej Botany Bay.

BALLADA O WIKINGU


1. Opowiem wam balladę,
Którą przyniósł mi wiatr,
Ocean ją wyrzucił
Na brzeg w poszumie fal. 

Ref.: Hej, ludzie, chodźcie tu, zaśpiewam wam,
Niech znów naleją nam wina pełen dzban.
Hej, ludzie, wrzućcie grosz do torby mej,
Niech zabrzmi dalszy ciąg ballady tej.

2. raz kiedyś rudy wiking
Kamratów zwołał swych
I długą łódź zbudował,
I pożeglował w dal.

3. Płynęli tak przed siebie,
Szukając przygód wciąż,
Aż w końcu zapomnieli
Gdzie ich rodzinny dom.

4. A kiedy chcieli wracać
Do fiordów i do żon,
Nie było już powrotów,
Najbliżej było dno.

5. I Ty pamiętaj o tym,
Gdy zechcesz ruszać w świat:
Najcięższe są powroty
Z tych fal pieszczonych przez wiatr.
 

BIJ SZWEDZINA


1. Poderwij gnaty, hej, kto żyw,
Przynoszę wieść straszliwą,
Bo oto Szwedzin butny, zły,
Wnet stanie pod Oliwą.

Już toczy tu okrętów moc,
Złe maszty widać z dala,
Nad naszą flagą czarna noc,
Już pora bić na alarm...

2. Wnet pierwszy bryg na cel nas brał,
Bo miał nas jak na dłoni,
Obrócił się i plunął z dział,
Aż dymem się przesłonił.

Lecz tylko wodę prochem psuł,
Choć jeszcze raz próbował,
Odpowiedź wziął z dziesięciu rur
I gorzko pożałował...

3. Największy psubrat ku nam rwie,
Chciał z prawej nas zaskoczyć,
Zachował Stary zimną krew,
Nie spuszczał z niego oczu.

Aż chwycił ster do silnych rąk,
Wnet zrobił zwrot na niego
I rozdarł drania dziobu ząb
Żywcem pogrzebanego...

4. Kolejny okręt jest tuż, tuż,
O burtę burtą wali,
Do bójki Szwedzin gotów już,
Lecz nasi tyż to znali.

Na pokład dziki wrzask się wdarł,
Lecz wzięli tęgie bicie,
Chwycili chłopcy, co kto miał,
Niewielu uszło z życiem...

5. bij szwedzina, bij szwedzina,
Lej Szwedzina, le-ej.
Pamiętaj Brachu - gęsta mina,
Tylko w głos się śmie-ej.

Nam karków nikt nie zgina,
Nie przegramy bitwy te-ej,
Nikt naszych armat nie powstrzyma,
Razem, heja-hej...

6. Oliwski bój przeminął, hen,
Już dawno zapomniany,
Dziś cieszy nas wesoły czas
I wina pełne dzbany.

Lecz pomnij Bracie chłopców,
Co nie mogą być tu z nami,
Odeszli gdzieś w godzinę złą,
Odeszli nie żegnani...

 

 

 

BITWA

 

1. Okręt nasz wpłynął w mgłę i fregaty dwie

Popłynęły naszym kursem by nie zgubić się.

Potem szkwał wypchnął nas poza mleczny pas

I nikt wtedy nie przypuszczał, że fregaty śmierć nam niosą.

 

Ref.: Ciepła krew poleje się strugami,

Wygra ten, kto utrzyma ship.

W huku dział ktoś przykryje się falami,

Jak da Bóg, ocalimy bryg.

 

2. Nagły huk w uszach grał i już atak trwał,

To fregaty uzbrojone rzędem w setkę dział.

Czarny dym spowił nas, przyszedł śmierci czas,

Krzyk i lament mych kamratów, przerywany ogniem katów.

 

3. Pocisk nasz trafił w maszt, usłyszałem trzask,

To sterburtę rozwaliła jedna z naszych salw.

"Żagiel staw" krzyknął ktoś, znów piratów złość,

Bo od rufy nam powiało, a piratom w mordę wiało.

 

4. Z fregat dwóch tylko ta pierwsza w pogoń szła,

Wnet abordaż rozpoczęli, gdy dopadli nas.

Szyper ich dziury dwie zrobił w swoim dnie,

Nie pomogło to psubratom, reszta z rei zwisa za to.

 

5. Po dziś dzień tamtą mgłę i fregaty dwie,

Kiedy noc zamyka oczy, widzę w moim śnie.

Tamci, co śpią na dnie, uśmiechają się,

Że ich straszną śmierć pomścili bracia, którzy zwyciężyli.

 

ref...

 

 

BLUENOSE

W słoneczny, wietrzny dzień,
W mym mieście Lunenburg,
W dwudziestym pierwszym roku zrodził się.
Miał piękny ostry dziób,
Solidny, mocny tors,
A ochrzczono go po prostu: "Bluenose".

"Bluenose", dzielne imię Twe,
Zna Cię morze i ocean zna.
"Bluenose", północnych szlaków król,
Sława Twoja w ślad za Tobą szła.

 

Tysiące przebył mil
W dwadzieścia długich lat
Ten szkuner z oceanem za pan brat.
Miał zawsze dosyć sił,
Lecz jednak rafy cios
Powalił go i zginął tak "Bluenose".

"Bluenose", dzielne imię Twe
Znało morze i ocean znał!
"Bluenose" zasnął wiecznym snem
Wśród zdradliwych karaibskich skał!

 

Lecz, by w legendzie tej
Zachować żywą treść,
To, gdy z pochylni kiedyś szkuner zszedł,
Zaszemrał gapiów tłum -
Usłyszeli wiatru głos:
- Popatrzcie, to po prostu "Bluenose"!

"Bluenose", znów poniesiesz nas!
Zna Cię morze i ocean zna!
"Bluenose", będziesz królem znów!
Dobry wiatr Twym żaglom życie da!

 

 

Bristol Town (W górę raz chej ciągnąć tam )


Ref.: W górę raz, hej! ciągnąć tam,
Wieczorem urżniemy się w bristol town.
Przez całą dobę robota trwa, a jak!
Nie masz sił, to spływaj!


1. Gdy pierwszy raz ujrzałem ją tu,
- W górę raz, hej! ciągnąć tam,
Był to już wrak, a nie żaden cud.
- Nie masz sił, to spływaj!

2. Dziób całkiem krzywy, a rufa jak dzwon.
Powiedział Boss, to na niej przez rok...

3. Dziewczyny z Bristolu to takie są,
Ze choćbyś konał, to jeszcze chcą.

4. A gdy dociągniesz do końca już,
To zaraz następnej chciałbyś znów.

5. Chłopaki na piwie, a ja tu sam
I dość mam już tego bristol town.
(A tak mi się chciało do bristol town.)
 

6. Nareszcie ja też urwałem się.
Jak piwo smakuje, już znowu wiem.

 

 

 

 

 

CHESAPEAKE

1. Fregata zwana "chesapeake" z Bostonu wyszła dziś,
By posłać dumny okręt nasz na morza dno,
A na brzegu ludzi tłum, w porcie gwarno, zgiełk i szum,
I kapele grały: "Yankee Doodle, Dandy - O!"

Ref.: "Yankee Doodle, Dandy - O!"
"Yankee Doodle, Dandy - O!"
A na brzegu ludzi tłum,

W porcie gwarno, zgiełk i szum,
I kapele grały: "Yankee Doodle, Dandy - O!" 

2. Nasz okręt zwał się "Shannon", a cel był tylko jeden:
Ostudzić zapał tych Jankesów - ot i co.
Dzielny Broke dowódcą był, chłopcy mieli zapas sił,
Choć kapele grały: "Yankee Doodle, Dandy - O!"

3. Ale nim poszliśmy w tan, Jankesi rzekli nam,
Że dopadną nas i wnet rozniosą w drzazgi - O!
Potem zaczną pić i jeść, a kapele na ich cześć
Będą znowu grały: "Yankee Doodle, Dandy - O!"

4. Gdy huknęli ze swych dział, nasz dowódca pomysł miał,
Wtedy dał znak szpadą, żeby nagle zrobić zwrot.
Teraz chłopcy na was czas, już nie mogą trafić nas!
Nie zagrają więcej: "Yankee Doodle, Dandy - O!"

5. Po dwóch salwach z naszych luf dalej poszło już bez słów,
Skok na pokład i bandera spadła na dół w lot
Na bezanie Union Jack, a Jankesów trafił szlag
I już nikt nie śpiewał: "Yankee Doodle, Dandy - O!"

6. Dzielny nasz kapitan Broke! Jego zdrowie! W górę szkło!
A jankeski okręt zasłużo...

Zgłoś jeśli naruszono regulamin