Boswell Barbara - Paradise Brothers 02 - Z Flintem. Na zawsze.pdf

(717 KB) Pobierz
Forever Flint
Barbara Boswell
Z Flintem. Na
zawsze.
0
170070000.198.png 170070000.209.png 170070000.220.png 170070000.231.png 170070000.001.png 170070000.012.png 170070000.023.png 170070000.034.png 170070000.045.png 170070000.056.png 170070000.067.png 170070000.078.png 170070000.089.png 170070000.100.png 170070000.111.png 170070000.122.png 170070000.133.png 170070000.144.png 170070000.155.png 170070000.163.png 170070000.164.png 170070000.165.png 170070000.166.png 170070000.167.png 170070000.168.png 170070000.169.png 170070000.170.png 170070000.171.png 170070000.172.png 170070000.173.png 170070000.174.png 170070000.175.png 170070000.176.png 170070000.177.png 170070000.178.png 170070000.179.png 170070000.180.png 170070000.181.png 170070000.182.png 170070000.183.png 170070000.184.png 170070000.185.png 170070000.186.png 170070000.187.png 170070000.188.png 170070000.189.png 170070000.190.png 170070000.191.png 170070000.192.png 170070000.193.png 170070000.194.png 170070000.195.png 170070000.196.png 170070000.197.png 170070000.199.png 170070000.200.png 170070000.201.png 170070000.202.png 170070000.203.png 170070000.204.png 170070000.205.png 170070000.206.png 170070000.207.png 170070000.208.png 170070000.210.png 170070000.211.png 170070000.212.png 170070000.213.png 170070000.214.png 170070000.215.png 170070000.216.png 170070000.217.png 170070000.218.png 170070000.219.png 170070000.221.png 170070000.222.png 170070000.223.png 170070000.224.png 170070000.225.png 170070000.226.png 170070000.227.png 170070000.228.png 170070000.229.png 170070000.230.png 170070000.232.png 170070000.233.png 170070000.234.png 170070000.235.png 170070000.236.png 170070000.237.png 170070000.238.png 170070000.239.png 170070000.240.png 170070000.241.png 170070000.002.png 170070000.003.png 170070000.004.png 170070000.005.png 170070000.006.png 170070000.007.png 170070000.008.png 170070000.009.png 170070000.010.png 170070000.011.png 170070000.013.png 170070000.014.png 170070000.015.png 170070000.016.png 170070000.017.png 170070000.018.png 170070000.019.png 170070000.020.png 170070000.021.png 170070000.022.png 170070000.024.png 170070000.025.png 170070000.026.png 170070000.027.png 170070000.028.png 170070000.029.png 170070000.030.png 170070000.031.png 170070000.032.png 170070000.033.png 170070000.035.png 170070000.036.png 170070000.037.png 170070000.038.png 170070000.039.png 170070000.040.png 170070000.041.png 170070000.042.png 170070000.043.png 170070000.044.png 170070000.046.png 170070000.047.png 170070000.048.png 170070000.049.png 170070000.050.png 170070000.051.png 170070000.052.png 170070000.053.png 170070000.054.png 170070000.055.png 170070000.057.png 170070000.058.png 170070000.059.png 170070000.060.png 170070000.061.png 170070000.062.png 170070000.063.png 170070000.064.png 170070000.065.png 170070000.066.png 170070000.068.png 170070000.069.png 170070000.070.png 170070000.071.png 170070000.072.png 170070000.073.png 170070000.074.png 170070000.075.png 170070000.076.png 170070000.077.png 170070000.079.png 170070000.080.png 170070000.081.png 170070000.082.png 170070000.083.png 170070000.084.png 170070000.085.png 170070000.086.png 170070000.087.png 170070000.088.png 170070000.090.png 170070000.091.png 170070000.092.png 170070000.093.png 170070000.094.png 170070000.095.png 170070000.096.png 170070000.097.png 170070000.098.png 170070000.099.png 170070000.101.png 170070000.102.png 170070000.103.png 170070000.104.png 170070000.105.png 170070000.106.png 170070000.107.png 170070000.108.png 170070000.109.png 170070000.110.png 170070000.112.png 170070000.113.png 170070000.114.png 170070000.115.png 170070000.116.png 170070000.117.png 170070000.118.png 170070000.119.png 170070000.120.png 170070000.121.png 170070000.123.png 170070000.124.png 170070000.125.png 170070000.126.png 170070000.127.png 170070000.128.png 170070000.129.png 170070000.130.png 170070000.131.png 170070000.132.png 170070000.134.png 170070000.135.png 170070000.136.png 170070000.137.png 170070000.138.png 170070000.139.png 170070000.140.png 170070000.141.png 170070000.142.png 170070000.143.png 170070000.145.png 170070000.146.png 170070000.147.png 170070000.148.png 170070000.149.png 170070000.150.png 170070000.151.png 170070000.152.png 170070000.153.png 170070000.154.png 170070000.156.png 170070000.157.png 170070000.158.png
ROZDZIAŁ PIERWSZY
- Pan jest z Paradise Outdoors? Mieli po mnie przyjechać na
lotnisko. Nazywam się Ash...
- Pani jest Asherem Careyem? - Flint Paradise popatrzył z
niedowierzaniem na piękną brunetkę i zaraz sam odpowiedział sobie na
pytanie: - Niemożliwe!
No bo przecież Asher to męskie imię. Chociaż ostatnio tak się
porobiło, że wszystkiego można się spodziewać. Jednak ta kobieta ma
ponad dwadzieścia lat, a dwadzieścia lat temu ludzie byli rozsądni.
Przynajmniej na tyle, żeby nadawać chłopcom imiona męskie, a
dziewczynkom - żeńskie.
- Mam na imię Ashlin i...
- Od razu wiedziałem, że pani nie może być Asherem Careyem. -
Flint był bardzo zadowolony. Przyjechał na lotnisko w Sioux Falls po
Ashera Careya, dziennikarza miesięcznika „Tour & Travel", po
mężczyznę, który miał pojechać na dwutygodniową wyprawę
zorganizowaną przez Paradise Outdoors.
- Pracuję dla „Tour & Travel". Mam wziąć udział w jakiejś
wyprawie organizowanej przez Paradise Outdoors.
Flint przerzucił kartki, które trzymał w ręku. Na jednej z nich
widniało nazwisko: Asher Carey.
- O, tu mam napisane - pokazał brunetce kartkę z nazwiskiem. - W
naszej wyprawie miał wziąć udział Asher Carey.
- Rzeczywiście, napisane jest: Asher. - Ashlin nie była tym zbyt
przejęta. - To pewnie literówka albo coś w tym rodzaju. Mogę przedstawić
1
170070000.159.png
dokumenty potwierdzające, że nazywam się Ashlin Carey i pracuję w
„Tour & Travel". Może pan także zadzwonić do wydawcy. Powie panu, że
to o mnie chodziło.
Dla niej była to tylko drobna pomyłka, podczas gdy dla Flinta ta
pomyłka oznaczała katastrofę. Ashlin Carey nie tylko była kobietą. Była
bardzo piękną kobietą. Piękną kobietą z wielkiego miasta. Pasowała do
jego wyprawy jak porsche do kombajnu.
Flint miał ją zabrać na całe dwa tygodnie w góry. On, ta kobieta i
czterej inni mężczyźni mieli te dwa tygodnie spędzić pod namiotami. Flint
nie wierzył, że miastowa panna wytrzyma całe dwa tygodnie z dala od
cywilizacji. Wyglądała. .. cudownie. Pomimo że cały dzień była w
podróży i to z dwiema przesiadkami.
- Nie mam pojęcia, jak to się mogło stać - jęknął.
Raz jeszcze dokładnie obejrzał sobie tę dziewczynę. Była urocza,
śliczna i pięknie zbudowana. Miała gęste, lśniące włosy. Prawie czarne.
Brązowe oczy w pięknej oprawie długich, czarnych rzęs. Flint pomyślał,
że pewnie nigdy w życiu nie była brzydka. Eva, jego siostra, była taka
sama. Urodziła się śliczna, była cudownym dzieckiem, wspaniałą
nastolatką, aż w końcu wyrosła na piękną kobietę. I na tym właściwie
kończyło się podobieństwo tej kobiety do jego ukochanej Evy.
Podniecenie, jakie go ogarnęło od samego patrzenia na Ashlin Carey, nie
miało nic wspólnego z braterską miłością, jaką darzył Evę. Gdyby Flint
wierzył w takie bzdury, pomyślałby, że zakochał się od pierwszego
wejrzenia. Na szczęście Flint w takie bzdury nie wierzył.
Postanowił, że natychmiast przestanie pragnąć tej kobiety. Nie było
to w końcu takie trudne. Należało po prostu pomyśleć o czymś innym.
2
170070000.160.png
Spróbował wyobrazić sobie Camryn i Kaylin, swoje przyrodnie siostry,
które miały wyjątkowy talent doprowadzania Flinta do szału. Ale tym
razem się nie udało. Diabelskie zdolności Camryn i Kaylin nie miały szans
wobec zniewalającego uroku Ashlin Carey.
- Pani miała być mężczyzną - powiedział.
Wolałby, żeby była mężczyzną. Albo żeby chociaż była brzydka albo
chuda jak patyk. Podobna do modelek, które ostatnio znów stały się
modne. Lecz Ashlin, jak na złość, była prawdziwą kobietą. Piękną,
zmysłową i zbudowaną dokładnie tak. jak powinna wyglądać kobieta.
Flint poczuł żar ogarniający całe jego ciało.
- Może i miałam nim być, ale nie jestem - odparła chłodno Ashlin. -
Pan się nazywa Sam Carmody, tak?
- Nie.
- Miałam się spotkać na lotnisku z Samem Carmodym.
- Skoro on jej wmawiał, że powinna być mężczyzną, to niby
dlaczego ona nie miałaby się upierać, że Flint jest Samem?
- W moich dokumentach jak wół jest napisane, że Sam Carmody
odbierze mnie z lotniska. Proszę, o tu, tu: dyrektor marketingu w Paradise
Outdoors i kierownik wyprawy -mówiła, machając mu przed nosem
jakimś dokumentem.
- Carmody spędzi najbliższe trzy tygodnie w szpitalu. Z nogą na
wyciągu. W jego wieku jeździć na desce! Idiota! - wybuchnął Flint.
- Nie jest pan szczególnie miły. Trzy tygodnie na wyciągu to nie
przelewki.
- Od wczoraj staram się być miły. To znaczy odkąd dowiedziałem się
o wypadku - skrzywił się Flint. - Do dziś zdołałem wymyślić tylko tyle, że
3
170070000.161.png
facet po trzydziestce, który zjeżdża po schodach na deskorolce, jest
nieuleczalnym idiotą. Jestem zaledwie o rok starszy od niego, ale do
głowy by mi nie przyszło, żeby choć popatrzeć na taką deskę na kółkach.
Zwłaszcza w przeddzień wyprawy, którą sam wymyśliłem i na której
bardzo mi zależało.
- Szczerze mówiąc, z dwojga złego ja też wolałabym mieć nogę na
wyciągu, niż jechać do jakiegoś miejsca, które się nazywa Zła Ziemia. Nie
rozumiem, po co ludzie jeżdżą w takie okolice. - Ashlin się uśmiechnęła.
Po raz pierwszy odkąd się poznali. - Skoro wyprawa została odwołana, to
idę sobie zarezerwować miejsce w najbliższym samolocie do Nowego
Jorku.
- Wyprawa nie została odwołana. Pozostali czterej jej członkowie już
przyjechali i nie mogą się doczekać świtu. Ja jestem nowym kierownikiem
wyprawy.
Flint bardzo się starał nie patrzeć na nią. Już przedtem była
niesłychanie pociągająca, ale gdy się uśmiechnęła, zupełnie stracił głowę.
Nie rozumiał, co się z nim dzieje. Dotąd nigdy nie reagował w ten sposób
na żadną kobietę. W ogóle na nikogo i na nic w ten sposób nie reagował.
W życiu kierował się rozumem, a nie emocjami. Zawsze najpierw musiał
sobie wszystko dokładnie przemyśleć i zaplanować, a dopiero potem
działał.
Właściwie tylko raz w swoim dorosłym życiu zareagował
impulsywnie. Zabrał pewną piękną blondynkę do kawiarni. Zrobił to tylko
dlatego, że Rafe go sprowokował. Szybko wrócił do biura i nawet nie
pomyślał o tym, że mógłby jej dotknąć. Natychmiast się zorientował, że
wcale go nie pociągała, że tylko z powodu docinków Rafe'a się z nią
4
170070000.162.png
Zgłoś jeśli naruszono regulamin