PIELGRZYMKA(1).doc

(26 KB) Pobierz
PIELGRZYMKA

PIELGRZYMKA

 

W domu od kilku dni trwały przygotowania do pielgrzymki na Jasną Górę. Tato kupił menażki turystyczne, płaszcze przeciwdeszczowe i kilka konserw. Mama pakowała rzeczy do plecaków;

- Joasiu, przynieś kilka plastrów i bandaży! - zawołała mama.

- Dobrze, Mamusiu - odpowiedziała Joasia. - I natychmiast przyniosła potrzebne środki opatrunkowe.

- Nasze przygotowania dobiegają końca - oznajmiła mama. - Zaraz pójdziemy na Mszę świętą i spotkanie przed pielgrzymką, a jutro skoro świt... wyruszamy;

- Tak się cieszę, Mamusiu, że cała rodzina pieszo idzie do Częstochowy. Mam tyle do opowiedzenia Jasnogórskiej Pani - mówiła Joasia, aż jej oczy błyszczały z radości. -

Z samego rana, pielgrzymi uczestniczyli w Eucharystii. W ich oczach pojawiły się łzy radości, gdy ksiądz w homilii powiedział:

- Bracia i siostry pielgrzymkowe, idziemy do Matki, a więc starczy nam sił. Niestraszne są niewygody, deszcz i upał. Najważniejsze, że na Jasnej Górze jest nasza Mama. Ona na nas czeka.

I tak rozpoczęła się pielgrzymka. Dzień upływał szybko. Codziennie rano Msza święta, podczas której Pan Jezus w Komunii Świętej dodawał sił. A potem radosny śpiew; Godzinki, Droga Krzyżowa, Różaniec...

Joasia chętnie zgłaszała się, aby odmawiać głośno wspólne modlitwy. - Ewo, jak to się dzieje, że idziemy cały dzień w upale, po piaszczystych drogach, a mamy tyle siły i radości? - zapytała dziewczynka starszą pielgrzymkową koleżankę.

- To wszystko sprawia Maryja. Ona jest najlepszą Matką i teraz szczególnie się o nas troszczy, wiedząc że do Niej zdążamy - powiedziała Ewa.

- Ewo, czy idziesz do Maryi z jakąś szczególną prośbą? - pytała dalej Joasia. - Wiesz, Joasiu, skończyłam w tym roku Liceum Ekonomiczne i muszę podjąć decyzję, co dalej robić w swoim życiu. Ufam, że Maryja pomoże mi w tej ważnej sprawie.

- Ja szczególnie modlę się w intencji mojej koleżanki Basi, która nie chodzi do kościoła. Zachłysnęła się kolorowymi gazetami i uważa modlitwę za coś odpowiedniego dla ludzi starszych - mówiła Joasia. - Szkoda mi jej bardzo, jeszcze kilka miesięcy temu spotykałyśmy się na spotkaniach oazowych.

- Wierzę, że Maryja rozwiąże nasze problemy. Napiszmy nasze intencje na karteczkach, gdy będą przygotowania do następnej cząstki różańca - zaproponowała Ewa. - Modlitwa wspólnotowa ma wielką moc.

Nad szedł ostatni dzień pielgrzymki. Od rana panowała podniosła atmosfera. Na twarzach zmęczonych pątników malowało się szczęście. Na peryferiach Częstochowy odbył się kwadrans pojednania i przebaczenia. Wszyscy przepraszali się wzajemnie, nie brakowało łez i uścisków;

- To już ostatni odcinek naszej drogi - westchnęła Joasia spoglądając na rodziców;

- Bogu dzięki, że doszliśmy szczęśliwie - powiedział tato i zaczął szukać w śpiewniku wskazanej piosenki.

W Alejach NMP było tłoczno, mieszkańcy witali przechodzących. Joasia szła w milczeniu. Próbowała poukładać myśli w piękną modlitwę, ale na darmo. Zewsząd brzmiał gromki śpiew i trudno było się skupić.

Grupa zbliżała się do kaplicy Jasnogórskiej Pani. Uderzył ich delikatny chłód, było prawie cicho. Joasia stanęła obok rodziców; W tak uroczystej chwili chciała, aby cała rodzina była blisko siebie.

Dziewczynka spojrzała na obraz Czarnej Madonny;

- Matko Boża, moja Mamusiu, jestem - vvyszeptała, a z jej oczu potoczyły się łzy.

- Nie muszę nic mówić Matko, bo Ty wszystko wiesz. Proszę Cię, weź mnie na własność jako rzecz, narzędzie i zrób ze mną co Ci się podoba, moja Mamo - modliła się Joasia.

Spotkanie z Maryją umocniło pielgrzymów; Nikt nie myślał o zmęczeniu, odciskach i nievvygodach. Najważniejsza była Czarna Madonna, w którą wpatrywały się wszystkie oczy. A Ona już wiedziała, co jest komu potrzebne. I dawała porady: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie mój Syn.

 

B. M.

 

Mały Rycerzyk Niepokalanej 8-9 2001

Zgłoś jeśli naruszono regulamin