Tego dnia chmurka Akuku była w bardzo złym humorze. Wprawdzie podobny nastrój miewała dość często, jednak dziś można było odnieść wrażenie, że nic nie jest w stanie jej udobruchać. Chmurną minę Akuku od razu zauważył Promyczek.
– Kochana chmurko, co się stało? – zapytał z troską.
– Nic się nie stało – odburknęła Akuku.
– Przecież widzę, że coś jest nie tak – nie dawał za wygraną przyjaciel.
– Naprawdę chcesz wiedzieć, co się stało? A to, że mój kwiatek nie chce rosnąć! – odrzekła chmurka. – Stokrotkę, którą wypatrzyłam dziś w trawie, podlewam od samego rana, ale ona
wciąż jest taka omdlała… Sam zobacz!
Promyczek spojrzał na stokrotkę, zastanowił się chwilę i rzekł:
– Wiesz, Akuku, kwiatkowi niezbędna jest nie tylko woda, którą jej dajesz. Potrzebne są także promienie Słoneczka! A właśnie, gdzie ono się podziewa?
– Nie wiem – odparła chmurka. – I wcale mnie to nie obchodzi.
– Ojej, czyżbyś znowu się z nim pokłóciła? – zapytał Promyczek, domyślając się, że doszło do jakiejś sprzeczki.
– Ja z nim? To ono pokłóciło się ze mną! Nie chciało się ze mną bawić w chowanego!
– I dlatego się na nie obraziłaś?
– Ja?! Wcale się nie obraziłam! – odparła Akuku, ale jej mina mówiła coś zupełnie innego.
Promyczek z politowaniem pokiwał głową i rzekł zdecydowanym głosem:
– Koniecznie musicie przestać gniewać się na siebie. Inaczej twoja stokrotka nigdy nie urośnie. Idę teraz do Iskierki, ale mam nadzieję, że kiedy tu wrócę, zobaczę was uśmiechniętych i pogodzonych.
Naburmuszona Akuku zaczęła intensywnie myśleć. To prawda – może niepotrzebnie obraziła się na Słoneczko, ale ono też wcale nie było bez winy! Nagle usłyszała cichy, dobrze znany głos:
– Chmurko, chmurko… – To Słoneczko wyszło zza drzew i wołało swoją przyjaciółkę. – Czy nadal się na mnie gniewasz? – Jego przygnębiony wzrok chwycił Akuku za serce, ale na razie postanowiła się nie odzywać.
– Widzisz, chmurko, bez ciebie jest mi smutno i źle – mówiło dalej Słoneczko. – A poza tym… poza tym… tylko spójrz na trawę, tam, pod lasem… Chciałem, żeby szybko urosła i się zazieleniła, dlatego ogrzewałem ją mocno. Tymczasem moje promienie sprawiły, że trawa zżółkła i całkiem wyschła! – Słoneczko było bliskie płaczu.
Akuku rzuciła okiem w stronę lasu i rzeczywiście – zamiast zielonej trawy zobaczyła żółtą, spaloną ziemię. Potem spojrzała na omdlałą stokrotkę…
– Słoneczko… – zaczęła z wahaniem. – Mnie też jest bez ciebie smutno. A poza tym nie tylko mnie brakuje twoich promieni. Spójrz na moją stokrotkę!
Słoneczko spojrzało w dół i zobaczyło w trawie zwiędły kwiatek.
– Wygląda na to, że jesteście sobie nawzajem potrzebni! – wtrąciła się Iskierka, która wraz z Promyczkiem od paru chwil stała niedaleko.
Słoneczko i Akuku chwilę milczeli. Pewnie zastanawiali się, kto pierwszy powinien przeprosić… W końcu jednak doszli do wniosku, że nie to jest najważniejsze, ale to, aby żyć z sobą w zgodzie. Uśmiechnęli się do siebie.
– Przepraszam, że się na ciebie obraziłam. To było bardzo niemądre – odezwała się chmurka.
– A ja przepraszam, że nie chciałem się z tobą bawić – odrzekło Słoneczko.
Iskierka i Promyczek zaczęli klaskać z radości.
– Brawo, brawo! – krzyknął Promyczek. – Tak właśnie powinni zachowywać się prawdziwi przyjaciele!
– A teraz zacznijcie razem pracować – powiedziała Iskierka. – Niech Słoneczko da trochę ciepła stokrotce, a Akuku podleje pożółkłą trawę. I tak się stało. Dwójka przyjaciół zgodnie współpracowała do samego zmroku. Gdy dzień miał się już ku końcowi, byli zmęczeni, ale szczęśliwi. Akuku rzekła z namysłem:
– Wiesz, Słoneczko. Myślę, że rację ma to przysłowie, które mówi: „Zgoda buduje, niezgoda rujnuje”.
– Tak, chmurko, to prawda – odparło Słoneczko. – Spójrz tylko na tę cudownie zieloną trawę i pięknie rozkwitniętą stokrotkę!
– I nie tylko to nam się udało! Zobacz, ile grzybów urosło tego dnia w lesie! Iskierka i Promyczek uwielbiają grzyby, będą ich mieli ile dusza zapragnie!
I zaczęli się zgodnie śmiać.
jolas_79