GABRIELU.doc

(26 KB) Pobierz
GABRIELU, GABRIELU

GABRIELU, GABRIELU

Autor: RyM

Są ludzie, których obecność budzi pokój i zadowolenie. Każdy mimowolnie szuka ich towarzystwa i chętnie z nimi współpracuje. Nierzadko jednak napotykamy takich, którzy wciąż dokuczają i szukają sposobności do uczynienia czegoś złego. W jakiś dziwnie łatwy sposób krzywdzą i ranią nawet najbliższych.
Do tych ostatnich należał Gabriel. Był to mocny, nieustępliwy chłopiec, który wykorzystywał swą przewagę na każdym kroku i wobec każdego.
- Nie mogę już dłużej znosić jego buty - skarżył się jego rodzony brat, któremu dostawało się najwięcej.
Do Gabriela nie docierały prośby i łzy, ani to, że wielu go unikało i nikt nie chciał się z nim kolegować. Zasługiwał sobie na opinię człowieka złego, którego należy unikać, by nie zostać skrzywdzonym.
- Wiesz co, Gabrielu - rozpoczął z nim rozmowę tata. - Kiedy wnosiliśmy cię na do kościoła, by ci nadać imię, modliłem się, byś był dobry jak anioł. Dlatego obraliśmy ci imię anioła dobrej nowiny - głos ojca był smutny, zawiedziony i poważny. - Ale teraz, gdy widzę i słyszę, jaki jesteś, to myślę, że powinieneś nazywać się inaczej... - tutaj głos mężczyzny się załamał.
- Jak? - niecierpliwił się chłopak.
- Belzebub! - z trudem przeszło przez gardło ojcu, który zaraz się obrócił i wyszedł, zostawiając syna samego.
Gabriel nigdy nie słyszał tego imienia ani nie znalazł go wśród znajomych. Szumiało mu ono w głowie i nie dawało spokoju.
Niełatwo było znaleźć kogoś, kto wie, czyje to imię. Młodzi nie przejmują się takimi "głupstwami"...

 

 

Zgłoś jeśli naruszono regulamin