_MARITAIN.doc

(43 KB) Pobierz
Martin HEIDEGGER (1889-1976)

Jacques MARITAIN (1882-1973)

 

 

Książki: Humanizm integralny, Trzej reformatorzy, Religia i kultura

Narodowość: Francuska

             

 

Potrzeba odnowy kościoła.

             

Podobnie jak wielu biskupów i księży, także on zdawał sobie sprawę, że Kościół powinien pełniej otworzyć się na świat i żyjących w nim ludzi. Taka odnowa była potrzebna już od dawna; nie można przecież bez końca żyć przeszłością. Maritain postanowił tego dokonać poprzez odnowienie tomizmu, który wtedy wydawał się beznadziejnie skostniały i niezdolny przemówić do człowieka dwudziestego wieku. W wielu swoich książkach Maritain dowodził, że mnóstwo zjawisk nowoczesności można skutecznie wyjaśnić posługując się systemem myśli zbudowanym przez św. Tomasza. Jego tomistyczny katolicyzm był otwarty na zmienność i nie próbował jej zamrozić, tolerancyjny i ekumeniczny – na przekór tym którzy tą filozofią posługiwali się dla umacniania swojej twierdzy albo wręcz dla propagowania totalizmu z dodatkiem przymiotnika „katolicki”. W tomiźmie zawsze ugruntowana była pewność posiadania prawdy, nie pozwalająca odnosić się tolerancyjnie do błędu. Bo jeżeli posiadam prawdę, czyż mogę pozostawiać spokojnie w błędzie moich bliźnich, którzy się mylą? Kiedy następuje przerzut tego rozumowania w życie ludzkich społeczeństw, skutki nie są najlepsze. Maritain rozbrajał te potencjalnie niebezpieczne ładunki w Tomaszowych pismach, zachowując jednak wierność wobec podstawowego przesłania, którym jest szacunek dla ludzkiego rozumu.

 

 

Osoba i jednostka. Godność człowieka.

 

Podstawową tezą personalizmu Maritaina było uznanie natury ludzkiej za byt złożony, składający się z tego co w nim jednostkowe, oraz tego, co stanowi o jego duchowym, osobowym wymiarze. Z jednej strony człowiek jako jednostka uwikłany jest w materialny porządek świata i jego prawa. Do tego świata należy też kultura. Ale człowiek to nie tylko jednostka fizyczna. Charakteryzuje go także życie duchowe, właściwe są mu wewnętrzne akty wyborów, dążeń, intelektualnych samookreśleń, pozwalające mu wykroczyć poza świat przyrody i kultury, a ukazujące jego niepowtarzalny status osoby jako ostoi moralności i godności.

Byt ludzki nie jest jednak prostym złożeniem dwóch składników: tego co jednostkowe i tego co osobowe. Jest ona jednak podstawą uchwycenia dwoistości tkwiącej w człowieku, zrozumienia go. Jest ona w całości jednostką i również w całości osobą, mimo iż ośrodek jednostkowości jest zupełnie różny od ośrodka osobowości. Właściwa relacja tych dwóch ośrodków polega na tym, że osobie przysługuje nadrzędność i prymat bezwzględny, a świat jednostki, natury i kultury pełni rolę instrumentalną wobec trwania osoby. To rozróżnienie nawiązuje wprost do poglądów Tomaszowych, w których materia uznana została za potencjalny, a forma za aktualizujący składnik bytu. Jednostkowość rzeczy nieożywionych i ożywionych zakorzeniona jest w materii, gdyż materia posiada niezwykle wyraźne określenia, jeśli chodzi o miejsce w przestrzeni. Słowo «materia» oznacza tutaj pojęcie stosowane nie w fizyce, lecz w filozofii: pojęcie czystej możności, materia prima, która nie jest w stanie ani być, ani być pomyślana przez siebie, a z której uczynione są wszystkie byty cielesne. Materia pierwsza, czyli «absolut materii» jest pewnego rodzaju nie-bytem, prostą siłą chłonną, o znacznej zmienności, chciwą bytu. W każdym bycie, powstałym z materii, chciwość ta nosi piętno metafizycznej energii - «formy», czyli «duszy» - która tworzy z materii istotną jedność i decyduje o tym, że jedność ta jest tym, czym jest, i która przez prosty fakt, że nakazano jej ożywiać materię, jest wyróżniana w tym czy w tamtym bycie, dzieląc z innymi bytami, również zanurzonymi w przestrzeni, tę samą specyficzną naturę.

Ze względu na swą dwuaspektowość człowiek jest bytem wyróżnionym w całym materialnym uniwersum świata. Decyduje o tym jego osobowa natura, dzięki której człowiek ujawnia swą rozumność oraz wolność, staje się bytem podmiotowym, zdolnym nie tylko do świadomego uczestnictwa w świecie, do tworzenia historii, ale także do doskonalenia własnej natury. Jako indywidualności podlegamy gwiazdom.

 

 

Odnowa kościoła.

 

Maritain zawsze twierdził, że każdy człowiek, jakikolwiek by był i skądkolwiek by pochodził, zasługuje na szacunek innych ludzi. Takie jest jego prawo, każdy bowiem jest osobą. Nikt nie może uzależniać swego szacunku dla człowieka od jego narodowości, rasy, wyznania czy pochodzenia społecznego. Ostatnia wojna i czas powojenny pokazały do jakich okrutnych zbrodni gotowi są ludzie, którzy odmawiają innym prawa do szacunku tylko ze względu na ich rasową czy klasową odmienność. Także Kościół powinien uznać godność wszystkich ludzi, niezależnie, wierzących, czy nie wierzących. Wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga i wszystkich nas obejmuje miłość Jezusa. Ale model burżuazyjnej rodziny powinien być wyparty przez model chrześcijański wolny od nienaturalnego i narzuconego kobiecie równouprawnienia.

Szacunek należny każdej osobie przejawia się między innymi w tym, że żadna społeczność, wspólnota, grupa, czy nawet państwo jako takie nie ma prawa podporządkowywania sobie pojedynczych osób. Maritain zawsze o tym przypominał. Osoba przewyższa każdą grupę, a prawa, które jej przysługują, właśnie jako osobie, nie mogą być przez nikogo ograniczane.

Co do religii, zdaniem Maritaina, nie powinna ona skupiać się wyłącznie na sprawach tamtego świata. Także ten świat wymaga dogłębnej ewangelicznej odnowy. Religia nie może zaniedbywać żadnego aspektu ludzkiego życia. Otwierając się na świat, religia powinna dążyć do jego przemiany, na wzór Królestwa Bożego.

Wynikają stąd konkretne obowiązki dla chrześcijan. Skończył się dla nas czas bierności. Żyć znaczy działać, zaś działanie to przemiana świata. Nie możemy, jako uczniowie Chrystusa, unikać odpowiedzialności i chować się po kątach, gdy potrzeba naszego udziału, naszej mądrości i naszego serca, w sprawach tego świata, w polityce, ekonomii, kulturze.

Lecz musimy zdać sobie sprawę również z tego, że świat nie jest w pełni chrześcijański. Żyją obok nas wyznawcy innych religii i ludzie niewierzący, często spotykamy ich na co dzień, w różnych okolicznościach życia. Taki kontakt jest wielkim wyzwaniem dla chrześcijan. Nadchodzi czas, gdy bez negowania własnych przekonań i bez nawracania innych na siłę, powinniśmy zacząć ze sobą współpracować w sprawach praktycznych, pomagając sobie nawzajem wszędzie tam, gdzie jest to możliwe.

 

 

Porządek kultury i porządek wiary.

 

              Kultura jest wartością ziemską, przejawem natury, a przez to czymś przemijającym. Kultura może być zatem jedynie pośrednim celem ludzkich dążeń, a jako taka powinna zostać podporządkowana czemuś wyższemu i ostatecznemu, czyli religii.

              Ujęcie kultury jako produktu naturalnej działalności ludzi otwierało Maritainowi drogę do przemyśleń nad istotą religii i – w następstwie – do wyprowadzenia tezy o odrębności tych dwóch dziedzin. Podczas gdy kultura przynależy do porządku społeczno-ziemskiego, religia – do sfery osobowości i porządku boskiego; podczas gdy pierwsza wiąże człowieka z rzeczywistością historyczną, druga wznosi go do wieczności. Są to dziedziny tak odrębne, że ich połączenie wymaga natychmiastowego uznania prymatu jednej z nich – religii. Były to dla niego rzeczywistości odmienne ze swej istoty i dlatego domagał się ich stanowczej hierarchizacji. Był więc w opozycji do koncepcji wchłonięcia religii przez kulturę, gdyż to zawsze kończyło się pozbawieniem religii jej boskiego źródła i jej więzi z osobowo-duchowym rdzeniem człowieka.

              Przyczynę złej drogi współczesności Maritain upatrywał w «trzech reformatorach»: Lutrze, Kartezjuszu i Rousseau. To z ich poglądów bowiem współczesna myśl zaczerpnęła laicyzm, idealizm poznania, immanentyzm, irracjonalizm i ubóstwienie jednostki. Zaostrzony od lat konflikt między chrześcijańskim teocentryzmem a panoszącym się coraz bardziej egocentryzmem uczuciowym lub poznawczym – oto spadek i dziedzictwo «trzech reformatorów».

 

 

Intuicja bytu.

 

              Intuicja bytu – bezpośrednie poznanie bytu, którego nie może zastąpić poznanie intelektualne. Posiadamy intuicje i duszy, i bytów. Nie wszyscy posiadają tą intuicję, nie wszyscy potrafią dotknąć bytu. Kant nie miał takiej intuicji (nie mamy dostępu do noumenów).

Ta pierwotna intuicja jest zarazem intuicją mojego istnienia, jak i istnienia rzeczy, ale przede wszystkim jest intuicją istnienia rzeczy. Człowiek może zdać sobie sprawę ze swego statusu bytowego tylko w obliczu innych istnień.

W spontanicznym poznaniu Boga można wyróżnić dwa etapy: 1) pierwotną intuicję bytu i 2) refleksję nad nią. Pierwotna intuicja bytu jest pierwszym etapem przedfilozoficznego poznania Boga. Maritain wyróżnia w niej trzy momenty: (1) dostrzegam istnienie rożnych rzeczy poza mną i ich całkowitą ode mnie niezależność; (2) w tej samej chwili odczuwam moje własne istnienie jako kruche i zależne od innych bytów, narażone na zniszczenie i śmierć; (3) uświadamiam sobie, że istnienie rzeczy i moje istnienie wskazuje na jakąś egzystencję mocną, wolną od nicości i śmierci.

Kolejnym etapem tego poznania jest refleksja jako niewyraźne (mniej lub bardziej rozwinięte) rozumowanie zagłębione jednak w tej pierwotnej intuicji. Można tu wyróżnić kilka punktów: (1) doświadczam, że moje istnienie podlega śmierci, a zarazem jest zależne od całej przyrody; (2) byt przygodny, którym jestem i ja, aby istnieć, domaga się Bytu Absolutnego jako swej przyczyny; (3) widzę, że cały wszechświat, którego jestem częścią, istnieje w sposób przygodny; (4) istnieje zatem coś, co jest innym Bytem, transcendentnym i samowystarczalnym, bez domieszki nicości i istniejącym przez siebie.

              Człowiek, żyjąc na ziemi, w sposób intuicyjno-umysłowy poznaje istnienie bytu i własnego „ja”. Przeżywa on świadomie fakt istnienia, dlatego spontanicznie doszukuje się jego ostatecznych bytowych źródeł. Nie znajdując racji istnienia w swej przygodnej naturze, uznaje (jeśli nie popada w irracjonalizm lub pesymizm) ontyczną zależność od Boga.

 

 

 

              Maritain postulował odnowę świata na zasadach chrześcijańskich. Zwalczał wypracowane w czasach nowożytnych modele kultury antropocentrycznej. Przeciwstawiał im koncepcję kultury chrześcijańskiej, która zapewniała prymat religii nad całością życia zbiorowego.

              Z katolickiego punktu widzenia najważniejszym problemem – zarówno praktycznym, jak i teoretycznym – wnoszonym przez najszerzej rozumiany rozwój społeczny, jest pogłębiające się zeświecczenie kultury i pomniejszanie znaczenia indywidualnej osoby.

 

3

 

...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin