PRL
Polska niepodległość, odzyskana po pierwszej wojnie światowej (która w związku z tym nie ma w Polsce tak dramatycznego obrazu jak na Zachodzie) i potwierdzona w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku, nie trwała długo. Zabrakło czasu, by zbudować – po ponad stu latach niewoli – silne i dostatnie państwo, by połączyć odmiennie się rozwijające pod trzema zaborami jego części. W nowym państwie tradycja niepodległościowa była jednak bardzo żywa, ona stanowiła oficjalną formę pamięci, ale też trafiała do wyobraźni społecznej (poprzez na przykład filmowe melodramaty historyczne). Pierwsze pokolenie wychowane w niepodległej nadal zatem czytało romantyków. W dużym stopniu wykrwawiło się ono w czasie drugiej wojny światowej.
Wojsko polskie zapisało znów heroiczną kartę. Zarówno w kraju, w bitwach kampanii wrześniowej 1939 roku, a potem w działaniach armii podziemnej, jak poza nim – w powietrznej bitwie o Anglię, pod Monte Cassino, pod Arnheim i Tobrukiem. Polskie siły zabrojne walczyły u boku aliantów, a z czasem także obok armii radzieckiej.
I to właśnie pod jej osłoną zainstalowano w Polsce nowe komunistyczne władze. Działający na uchodźstwie rząd polski miał już tylko znaczenie symboliczne, ponieważ alianci de facto uznali podział sił w Europie, wedle którego Polska pozostawała w sferze wpływów radzieckich. Zaakceptowali także, bez wiedzy Polaków, nowe granice – państwo polskie zostało niejako przesunięte, ponieważ wschodnie części kraju zostały włączone do ZSRR (Litwa, Białoruś, Ukraina), z kolei zachodnia granica została wyznaczona na Odrze, do państwa polskiego przyłączono zatem część Śląska, Pomorze Zachodnie oraz Prusy Wschodnie (dziś Warmia i Mazury).
Wojna kompletnie odmieniła kształt Polski; przyczyniły się do tego i czynniki militarne, i polityczne. Kraj był wyniszczony terrorem, zniszczony przez walki, w gruzach, czego symbolem była zrujnowana w 80% Warszawa. Z jego powierzchni zniknęły żydowskie miasteczka i ich mieszkańcy, wymordowani przez Niemców w obozach zagłady. W wyniku przesunięcia granic i migracji, zarówno dobrowolnych, jak przymusowych, Polska stała się w zasadzie krajem monoetnicznym – domy opuszczone przez ludność niemiecką zajęli przybysze ze Wschodu. Polska elita inteligencka w dużej części albo została zabita (w niemieckich obozach koncentracyjnych i sowieckich łagrach, w Powstaniu Warszawskim, w masowych rozstrzelaniach niemieckich na ulicach miast i w Katyniu, gdzie NKWD rozstrzeliwało polskich oficerów wziętych do niewoli), albo pozostała na emigracji. Ostatecznie zniknęło ziemiaństwo, któremu nowa władza odebrała nie tylko ziemię, ale też rodzinne siedziby (® typy kultury).
Polska 1945 roku to zatem nowy kraj. I nowa władza. Zapowiadał ją Manifest PKWN wydrukowany z datą 22 lipca 1944 roku. Manifest obiecywał, ostrożnie, „przywrócenie swobód demokratycznych”, zapowiadając jednocześnie, że „Demokratyczne swobody nie mogą jednak służyć wrogom demokracji.” Choć zatem wyzwolenie od niemieckiej okupacji przyjęto z ulgą, to nie spodziewano się wiele dobrego po rządzie działającym z radzieckim wsparciem. Obawiano się i komunizmu (ideały demokratyczne były kuszące, ale powszechna była świadomość, że w komunizmie pozostają one na papierze), i Rosjan (pamiętano i zabory, i wojnę 1920 roku – ale także wrzesień 1939 roku, kiedy Rosjanie z Niemcami faktycznie podzielili Polskę między sobą, oraz późniejszy terror wobec ludności polskiej na terenach przyłączonych do ZSRR). Zwłaszcza że nowe rządy zaczęto nie tylko od reformy rolnej dającej ziemię chłopom, ale też od tępienia żołnierzy podziemnej Armii Krajowej, którzy tak bohatersko stawiali opór niemieckim okupantom. Nacjonalizowano przemysł, ale też od razu utworzono urząd cenzorski. Stopniowo centralizowano władzę, w której najważniejsza była PZPR, niszcząc wszelkie przejawy oporu czy choćby odmiennej opinii.
Z drugiej strony powszechne jednak było zmęczenie wojną i nadzieja na budowę nowej przyszłości, w której będzie można funkcjonować bez obawy o życie. Wiele osób krytycznie oceniało dokonania Polski lat 1918-1939, do tego doszła trauma drugiej wojny. Można było sądzić, że nowy porządek jest konieczny, że Polska – choć nie do końca suwerenna – będzie sprawiedliwiej urządzonym państwem.
Ocena okresu PRL – Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej – nie jest łatwa. Istnieje co najmniej kilka jej wersji. Obrońcy dorobku PRL podkreślają, że dała szansę awansu rzeszom robotników, chłopów, przedstawicielom warstw wcześniej pozbawionych przywilejów, że w tym okresie Polska się modernizowała, że oświata stała się powszechna, a kraj się rozwijał. Przeciwnicy podkreślają jednak, że ta przemiana opierała się na przymusie, zakłamaniu, a nawet terrorze, że została okupiona śmiercią wielu osób, a przede wszystkim – że w nowoczesnym demokratycznym państwie (jak powojenne Niemcy Zachodnie czy Wielka Brytania) modernizacja też by się dokonała, co więcej – na znacznie szerszą skalę i bez rozmaitych „zapóźnień” oraz absurdów.
W wersji heroicznej historia PRL to kalendarz „polskich miesięcy”. Zaczyna się on w czerwcu 1956 roku, kiedy to robotnicy Poznania wystąpili przeciwko władzy (rzekomo robotniczej). W mieście doszło do regularnych walk, zginęło ponad 70 osób (w większości cywilów). Dziś te wydarzenia określa się jako powstanie. Zamykają one okres stalinowski (1948-1955), który można określić jako czas terroru – prześladowań AK-owców, walki z Kościołem, powszechnej przemocy i kultu Stalina. Po jego śmierci, w następstwie przemian w ZSRR, doszło do „odwilży”. W Polsce kulminowała ona w październiku 1956 roku, kiedy oddolne działania robotników wymusiły zmianę władzy – I Sekretarzem PZPR został Władysław Gomułka. Polskie społeczeństwo witało te zmiany z nadzieją na „socjalizm o ludzkiej twarzy”. Kurs nowej władzy szybko się usztywnił, i tak nastała „mała stabilizacja”, jak określa się ponure i siermiężne lata 60. w Polsce.
W marcu 1968 roku „stabilizacja” została zakłócona w wyniku masowych wystąpień robotniczych, a przede wszystkim studenckich, związanych z zakazem wystawiania Dziadów Adama Mickiewicza (znów poeci romantyczni!) w reżyserii Kazimierza Dejmka. W prasie i życiu publicznym trwała nagonka na inteligencję oraz na osoby pochodzenia żydowskiego (pretekstem była wojna Izraela z Egiptem w 1967 roku) – kilkanaście tysięcy z nich opuściło wówczas Polskę.
Dekadę zamykają wydarzenia grudnia 1970 roku, kiedy to robotnicy Gdańska zaprotestowali przeciwko podwyżkom cen żywności. W odpowiedzi na te protesty władze użyły wojska; znów zginęli ludzie. W efekcie wydarzeń czerwca 1976 roku –strajków w Radomiu i w Ursusie – powstała jawna opozycja. Najpierw Komitet Obrony Robotników, potem inne organizacje, które jawnie pomagały prześladowanym i niejawnie (w drugim obiegu) publikowały książki i czasopisma. Ta nowa jedność kumulowała w strajkach 1980 roku, zakończonych podpisaniem porozumień z władzą, które zgodziły się na istnienie niezależnych związków zawodowych – nazwanych „Solidarnością” (jej przywódcą był Lech Wałęsa). W kraju trwały jednak niepokoje, pogarszała się też sytuacja ekonomiczna, a partia czuła, że władza wymyka się jej z rąk. W grudniu 1981 roku Wojciech Jaruzelski, I Sekretarz PZPR, ogłosił wprowadzenie stanu wojennego. Lata 80. to czas zastoju, masowej emigracji. Kolejne strajki 1988 roku zaowocowały jednak Okrągłym Stołem i pierwszymi, prawie wolnymi, wyborami w 1989 roku. Jak powiedziała znana polska aktorka w studiu reżimowego Dziennika telewizyjnego: „4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm”.
W tej wersji historia PRL to historia czarno-biała, z wyraźnym podziałem na „my” i „oni”, historia, która ma swoich bohaterów (strajkujących, opozycjonistów, niezależnych twórców) i anty-bohaterów (przywódców partii, dworskich poetów, członków SB).
Opozycja jednak stanowiła mniejszość – choć już strajki 1980 roku i ruch „Solidarności” miały charakter masowy (około 10 milionów osób). Na co dzień Polaków dotykała przede wszystkim uciążliwość, niewygoda i brzydota życia, doskwierały absurdy ekonomii, raziła fasadowość życia. Niewydolna gospodarka sprawiała, że w wielu okresach były kłopoty z zaopatrzeniem w najbardziej podstawowe produkty, puste półki sklepowe (stał na nich jedynie przysłowiowy „ocet”) szły w parze z reglamentacją (wielokrotnie wprowadzano kartki na różne produkty), a wszystko trzeba było „wystać” w długich kolejkach albo „załatwić” (® „załatwić”) dzięki znajomościom. W kontekście polskiej produkcji – od papieru toaletowego po samochody syrena – tęsknotę i zachwyt budziły przedmioty z Zachodu – od gumy do żucia i coca-coli (® „Cola” i styl życia) po mercedesa. Małe było też przywiązanie do złotówki. Rzeczywistym, choć „czarnym” rynkiem, rządził dolar. Jednocześnie życie publiczne miało charakter fasadowy – oficjalna propaganda komunistyczna skrywała fakt, że władzy chodzi jedynie o władzę, a nie o jakikolwiek socjalizm.
W tym kontekście dziwić mogą spotykane dziś przejawy nostalgii za PRL. Trzeba jednak pamiętać, że dla wielu osób był to faktycznie czas awansu, a przede wszystkim – bezpieczeństwa. Pewność zatrudnienia, pewność płacy, nawet jeśli niewielkiej i zapewniającej jedynie podstawowe dobra, mogą budzić tęsknotę w kraju o dużym bezrobociu, jakim dziś jest Polska.
Niewydolne państwo, które jest niezdolne do zaspokojenia potrzeb obywateli i oszukuje ich, to państwo w pewnym sensie państwo „obce” czy też „cudze”. Poza krótkim epizodem 1918-1939 taka była rzeczywistość polska ostatnich dwustu lat (zabory, okupacja, „oni” w PRL). To być może tłumaczy, dlaczego jeszcze dziś wielu Polaków uważa, że nieskasowanie biletu w autobusie lub niezapłacenie mandatu, stanowią formę opozycji i walki z „władzą”.
Absurdy i zakłamanie systemu zostały obśmiane w filmach z epoki – niezwykle popularnych dziś komediach Rejs Marka Piwowskiego i Miś Stanisława Barei. Dramatyczny kształt systemu ukazali twórcy „kina moralnego niepokoju” (Agnieszka Holland, Krzysztof Kieślowski, Krzysztof Zanussi).
Bogate wizualne archiwum PRL można znaleźć na stronie: www.polskaludowa.com (internetowe Muzeum PRLu).
warlock2981