Odkryć siebie[Z].pdf

(1655 KB) Pobierz
obsesja
Odkry ć siebie
1
982078971.007.png 982078971.008.png
obsesja
Odkry ć siebie
Rozdzia ł 1
Andy
Dryń dryń dryń!
Jęknąłem, słysząc dźwięk mojego budzika. Tak strasznie chciało mi się spać! Niestety,
nie miałem wyjścia, musiałem zwlec się z łóżka i to najlepiej szybko, żeby przez przypadek
nie spóźnić się do szkoły.
Cholera!
Ojcu zachciało się dostawać awans i musieliśmy przenieść się z Berlina do Hamburga.
Świetnie, znowu muszę zaczynać wszystko od nowa.
Wstałem i przygnębiony poczłapałem do łazienki. Przyjechaliśmy równo o północy,
zanim mama znalazła klucze i wpuściła mnie do jednorodzinnego domku, a potem zanim
jeszcze znalazłem swój pokój i nadawał się do spania była już 1.30. Przez następne pół
godziny przewracałem się z boku na bok, mając wrażenie, że chyba umrę. Zawsze różniłem
się od innych. Chodziłem w, według otoczenia, „dziwnych” czarnych ciuchach, malowałem
się i nosiłem tipsy. Przez mój wygląd wszyscy brali mnie za pedała i ten przydomek na dobre
do mnie przylgnął. Mimo to w mojej starej szkole wszyscy mnie już znali, byłem popularny i
nikt mnie nie ruszał. Bałem się reakcji tego NOWEGO otoczenia, ale cóż, nie zamierzam się
zmieniać.
Zanim wygrzebałem się ze wszystkim w łazience, była już 7.30. Gdy się połapałem,
że już tak późno, zarzuciłem torbę na ramię, szybko zbiegłem po schodach na dół i wbiegłem
do kuchni. Miałem nadzieję na jakiś dobry posiłek, ale przeliczyłem się – nie było nic do
jedzenia. Załamany jęknąłem tylko, chwyciłem w ręce kurtkę, szybko nałożyłem na nogi
trampki – co z tego, że na dworze jest zimno? – i, nie wiążąc ich, wyparowałem z domu jak
poparzony. Rozejrzałem się uważnie, po czym pobiegłem w prawo.
Dotarłem do szkoły równo z dzwonkiem. Ludzie dziwnie się na mnie gapili, ale
zignorowałem ich, chcąc jak najszybciej dostać się do odpowiedniej klasy. Sapiąc głośno,
podszedłem do tablicy ogłoszeń i poszukałem swojej klasy. Do dyrektora nie miałem na razie
zamiaru iść, byłem przecież spóźniony.
IIID, biologia, gabinet 205.
Jęknąłem cicho i z prędkością światła zacząłem pokonywać schody. Gdy już byłem
pod odpowiednią salą, szarpnąłem za klamkę i otworzyłem drzwi. Nadepnąłem przez
przypadek na dyndającą sznurówkę i z cichym okrzykiem zaliczyłem glebę stulecia, wpadając
z hukiem do klasy.
Wszyscy uczniowie wybuchli śmiechem, a ja wręcz spłonąłem ze wstydu.
- Ty jesteś... – zaczęła nauczycielka, unosząc brew.
2
982078971.009.png 982078971.010.png
obsesja
Odkry ć siebie
- Andy! – powiedziałem, wstając z prędkością światła i otrzepując ubranie. - Andy
Tramp. Nowy uczeń.
- Proszę zająć miejsce i nie spóźniać się więcej. Mam nadzieję, że nadrobisz materiał.
- Na pewno.
Ale gleba, pomyślałem. Nie ma co, piękny początek dnia.
Rozejrzałem się po klasie. Wszyscy patrzyli na mnie jakbym przybył z innej planety,
w sumie to tak się czułem. Z westchnieniem podszedłem do przedostatniej ławki w kącie i
usiadłem obok miło wyglądającej dziewczyny. Chłopak, który siedział za mną, wpatrywał się
we mnie, gdy podchodziłem do tego miejsca. Miał minę, jakby chciał mnie zamordować.
Miałem dziwne wrażenie, że nie będę miał z nim łatwego życia. Cholera!
Rozsiadłem się wygodnie i próbowałem skupić na słowach nauczycielki, ale czułem
świdrujące mnie spojrzenie niebieskich oczu.
Byłem pewny, że gapił się na mnie na okrągło aż do dzwonka.
Lucas
Od rana miałem kiepski humor. W ogóle nie chciało mi się wstawać do budy, ale nie
miałem wyjścia. Liczyłem, że może tam się jakoś rozerwę. No, nie wiem. Wleję komuś? Cóż,
to powinno mnie odstresować.
Nie przejmując się tym, czy się spóźnię czy nie, spokojnie zjadłem śniadanie, a potem
pojechałem do budy moim kochanym czerwonym BMW.
Pierwszą miałem biologię. O dziwo, nie spóźniłem się.
Gdy szedłem korytarzem, wszyscy jakby wstrzymywali oddech. Niektórzy udawali, że
mnie nie widzą, bojąc się mojego złego humoru, inni uśmiechali się, chcąc zyskać moją
sympatię, a jeszcze inni - a było ich bardzo mało - podchodzili do mnie, żeby się przywitać.
Otoczyłem się grupą silnych kumpli i kilkoma ładnymi panienkami i żyłem jak król.
Podobało mi się to, że trzęsę całą szkołą. To jest życie!
Nie miałem dzisiaj ochoty na bajery, więc wszystkich zbyłem. Gdy zadzwonił
dzwonek, wszedłem do klasy i zająłem swoje miejsce w ostatniej ławce po prawej. Zaraz
obok mnie usiadł mój kumpel, Tomas - czarnowłosy piegus o piwnych oczach i atletycznej
budowie ciała, którą zazwyczaj uwydatniały odpowiednio dobrane ciuchy. Ja tam nie lubiłem
takiego stylu. Ubieram się w szerokie spodnie z krokiem daleko od krocza, szerokie koszulki i
bluzy, czapki z daszkiem i markowe adidasy. Jestem typowym skejtem.
Nauczycielka zaczęła coś pieprzyć o jakim projekcie, który mamy przygotować w
parach, ale w ogóle jej nie słuchałem. Siedziałem w ławce i gapiłem się ze znudzeniem w blat
stolika, kiedy nagle drzwi gwałtownie się otworzyły. Uniosłem głowę i zobaczyłem tylko
czarną czuprynę, a potem jakaś laska jak długa poleciała na podłogę. Wybuchnąłem
śmiechem, widząc tę ciotę.
- Ty jesteś... - zaczęła nauczycielka.
- Andy. - Że co? Że niby to facet? - Andy Tramp. Nowy uczeń – powiedział, wstając i
otrzepując ubranie.
3
982078971.001.png 982078971.002.png
obsesja
Odkry ć siebie
- Proszę zająć miejsce i nie spóźniać się więcej. Mam nadzieję, że nadrobisz materiał -
rzuciła nauczycielka.
- Na pewno - odparł, rozglądając się niepewnie.
W końcu podszedł do ławki przede mną i usiadł dokładnie naprzeciwko mnie. W
sumie chciałem mu rzucić groźne spojrzenie, ale nie byłem w stanie. Jego wygląd mnie po
prostu zaszokował! Ten koleś nie tylko ubierał się jak pedał, ale w dodatku jeszcze się
malował! Porażka. Przez chwilę nawet mu współczułem, bo już wiedziałem, że czekają go
ciężkie przeżycia ze mną. Nie znoszę pedałów, są dla mnie ludźmi niższej kategorii, a ten to
już w ogóle. Co to ma być? Włosy miał dosyć długie i lekko podtapirowane, wyglądał jakby
go trzasnął piorun. Rety.
- Co to ma być? - spytał cicho Tomas.
- Nie mam pojęcia, ale może być ciekawie.
- Kocimy go?
- No, jasne!
Uśmiechnęliśmy się do siebie. O, tak! Kolego, masz przerąbane!
Dorwaliśmy go z Tomasem już pod koniec lekcji, kiedy szurając nogami po podłodze
kierował się do wyjścia z budy.
- Hej, ty! - krzyknął Tomas, ale pedał nawet się nie odwrócił. Nie przyspieszył kroku,
nie zwolnił, nic. Zero reakcji.
- Ty, pedał! - zawołał ponownie mój kumpel, ale czarnowłosy znowu nie zareagował.
Tomas już nieźle wkurzony warknął coś ze złością, a ja zaśmiałem się.
- Ucz się od mistrza - rzuciłem do kolegi. - Andy! - zawołałem, a kiedy zdziwiony
chłopak odwrócił się, ja uśmiechnąłem się rozbawiony i dodałem. - Pedale! Masz ochotę na
zabawę?
Chłopak spojrzał na mnie, potem na Tomasa, a potem znowu na mnie. Widząc nasze
szerokie uśmiechy, bynajmniej nie przyjazne, odwrócił się na pięcie i... zaczął uciekać!
- Chyba nie chce się bawić - westchnął kumpel teatralnie.
- Cóż, trzeba go przekonać!
Ruszyliśmy biegiem za pedałem, który już wybiegł ze szkoły. Dorwaliśmy go na
trawniku. No, w sumie to Tomas rzucił się na niego jakby grał w rugby i przygniótł go do
ziemi. Andy tylko jęknął głucho, a ja zagwizdałem cicho. Musiało zaboleć. Człowiek takiej
postury jak Tomas uwalił się na pod-człowieka takiej postury jak pedał...
Tak więc czas zacząć zabawę!
Andy
Po pierwszej lekcji poszedłem do dyrektora. Wręczył mi plan i listę książek, które
muszę kupić. Poznałem się z tą dziewczyną, do której dosiadłem się na biologii. Miała na
imię Sara i była naprawdę miła.
- Co to za chłopak? Wiesz, ten, co siedział za mną? - zapytałem, gdy szliśmy
szkolnym korytarzem pod kolejną klasą.
- Pewnie mówisz o Lucasie.
4
982078971.003.png 982078971.004.png
obsesja
Odkry ć siebie
- Lucasie?
- Tak. Lucas Brey. Ten skejt. Czemu pytasz?
- Patrzył się na mnie... dziwnie.
Dziewczyna spojrzała na mnie z powagą.
- Trzymaj się od niego z daleka. Od niego i jego kumpla, z którym siedział w ławce.
Wiesz, to tak zwana elita. Oni rządzą w tej szkole. Są najpopularniejsi i bogaci, wszyscy się
ich boją. Wierz mi, nie bez powodu. Postaraj się im nie podpadać, a zwłaszcza Lucasowi.
Kiedy się zezłości, to nawet ten jego goryl to przy nim baranek.
Zdziwiły mnie trochę jej słowa. Znaczy... Wiedziałem, że na pewno nie są to zbyt mili
kolesie, ale... Nie spodziewałem się niczego specjalnego. Jeżeli się do mnie przyczepią, mogę
mieć spore kłopoty.
- Są aż tacy straszni?
Sara skrzywiła się.
- Powiedzmy, że obaj mają naturę sadysty. Zresztą, ich kolesie też. Nie ukrywajmy,
jesteś inny. W tej szkole może cię to dużo kosztować.
- W innych też byli tacy jak oni, ale zawsze miałem spokój.
- Nie licz tutaj na to. Jeżeli im podpadniesz, zniszczą cię. Jeżeli będą coś od ciebie
chcieli, uciekaj. Dobra?
- Spoko, obiecuję - zaśmiałem się.
Gdy przez cały dzień nie natknąłem się na żadne dziwne zachowanie z ich strony,
odetchnąłem z ulgą. Chyba nie jest tak źle.
Okazało się jednak, że przeliczyłem się. Szedłem już do domu, gdy usłyszałem czyjeś
krzyki.
- Hej, ty!
Byłem pewien, że to do mnie, ale nie reagowałem. Może jednak się pomyliłem?
Szedłem dalej przed siebie, gapiąc się w podłogę i nie reagując na zaczepkę, jakby jej w ogóle
nie było.
- Ty, pedał!
To na pewno nie do mnie, pomyślałem, czując jak moje serce mimowolnie
przyspiesza swoje bicie.
- Andy! - zawołał ktoś całkiem przyjaźnie. Odwróciłem się zdziwiony i spojrzałem
na... Lucasa i jego kolegę. - Pedale! Masz ochotę na zabawę?
Miałem wrażenie, że moje natapirowane włosy nagle jeszcze bardziej się najeżyły.
Zaraz, co mówiła Sara? Ach, tak. Uciekać. Spoko.
Spojrzałem najpierw na Lucasa, potem na Tomasa, a potem z powrotem na tego
pierwszego. Przyjrzałem się uważnie ich zadowolonym minom, które nie wróżyły niczego
dobrego. Dziewczyna miała rację. Zdecydowanie powinienem uciekać.
Odwróciłem się na pięcie i z prędkością światła pobiegłem w stronę drzwi. Już nie raz
miałem takie problemy, na początku zawsze mnie trochę gnębili, ale potem było już ok.
Uciekanie opanowałem do perfekcji. Może i bym nie spieprzał jak tchórz, gdyby Sara mnie
nie nastraszyła.
5
982078971.005.png 982078971.006.png
Zgłoś jeśli naruszono regulamin