Prolog
Było tak dobrze, kochałam moją rodzinę. Gdyby nie moje wizje nadal mieszkałabym z nimi.
Pewnego dnia stało się to co miało, to co zobaczyłam. Nie próbowałam uciec, może na początku, ale i tak nie miałam szans...
To miejsce nie przypominało domu wariatów, ale jakiś przytułek… Ściany czarne czy szare i poobdzierane. Gdzie niegdzie można było na nich dostrzec czerwone plamy… Nie chciałam się dowiedzieć co tu się działo…
Tortury… tak jedynie można było nazwać te metody ‘leczenia’.
Gdy ktoś przez takie ‘leczenie’ umierał po prostu był gdzieś wywożony, a na jego miejsce przychodził ktoś inny, ktoś nowy.
Bolało, tak strasznie bolało… Czułam się jakby spalano mnie żywcem… Nie miałam już siły żeby krzyczeć… To i tak nie miało sensu… Zgadzam się z tym, że ta tortura była najgorsza ze wszystkich… Chciałam żeby ktoś wreszcie ściągnął ze mnie to mokre prześcieradło!
Byłam pewna, że po tej metodzie ‘leczenia’ nic już nie będzie w stanie mnie aż tak zaboleć….
Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam nad sobą jakiegoś pielęgniarza… Jego rysy twarzy były takie idealne. Jego blada cera, złote oczy i brązowe kosmyki opadające na jego czoło sprawiały, że wyglądał jak anioł… Mój anioł. Uśmiechnął się do mnie.
- Dobrze się czujesz?- spytał troskliwie.
Nic mu nie odpowiedziałam tylko dalej mu się przyglądałam. Był taki piękny!
To musiał być anioł…
To już musiał być mój koniec… Taki, jaki zobaczyłam wcześniej w wizji.
Mężczyzna podobny do mojego anioła z długim blond kucykiem był już coraz bliżej.
Nagle zorientowałam się, że trzyma mnie już za ramiona swoimi silnymi i zimnymi rękami. Jak mógł tak szybko pokonać tą odległość? Nie wiedziałam…
Czułam jego zimny oddech na karku. Czekałam zniecierpliwiona aż wreszcie zada ostateczny cios i po raz ostatni poczuje ból…
Miałam nadzieję, że znajdę się tam u góry u boku mojego anioła jak najszybciej…
Moje marzenie jednak nie zostało spełnione. Czyjaś postać przemknęła mi przed oczami i odepchnęła ode mnie mojego prześladowcę.
To był mój anioł! Spojrzał mi prosto w oczy.
- Kocham cię.- szeptał- Przysięgam, że będę cię chronić już zawsze i nikt już więcej cię nie skrzywdzi.- obiecał.
Byłam taka otępiona z tego wszystkiego, że właściwie nie wiedziałam co się dzieje. A może to znów tylko sen?
W pewnej chwili poczułam straszny ból na karku, który zaczął rozchodzić się po całym ciele… Czy to jeszcze nie koniec?
- Nic ci nie będzie, obiecuję.- szeptał mi anioł do ucha.
Płonęłam, ale byłam już przyzwyczajona. Nie krzyczałam…
Ocknęłam się. Co się tu działo? Co tu robiłam? Nie miałam pojęcia. W powietrzu unosił się zapach dymu. U moich stóp leżała jakaś górka popiołu…
Spojrzałam na moje ręce. Były takie blade, twarde… takie piękne.
Co się ze mną stało?
Poczułam straszne palenie w gardle. Nie wiedziałam co to było, ale rzuciłam się biegiem przed siebie…
Jak najdalej z tego miejsca.
Zobaczyłam go…
Blond kosmyki spadały na jego twarz. Jego oczy miały kolor krwi. Cera blada i idealna jak moja. On musiał też być wampirem…
Tylko dlaczego go zobaczyłam? Nie wiedziałam, ale to był teraz mój cel! Musiałam go znaleźć…
I jak wam się podoba prolog? Wiem, wiem trochę pokręcony, ale chciałam żeby to wszystko w nim było… Jeżeli nie wiecie o co chodzi to dowiecie się w kolejnych rozdziałach mam nadzieję, że będziecie je czytać.
A dedykuję go Agi_forever, bo to dzięki niej zaczęłam pisać xD
Ewu$
AliceCullen99