Alfred Szklarski - Tajemnicza Wyprawa Tomka.pdf

(885 KB) Pobierz
43373915 UNPDF
SZKLARSKI ALFRED
Tajemnicza wyprawa Tomka
Wydanie polskie: 1985
1
2
43373915.001.png
W TAJDZE
Gwiazdy gasły nad południowo-wschodnim obszarem Rosyjskiego Dalekiego Wschod u 1 .
Poranna szarość wkradała się w nocny mrok. Wkrótce blaski wschodzącego słońca musnęły
kopulaste szczyty gór i po zalesionych stokach spłynęły na równinną, bezkresną tajgę.
Wzmagająca się jasność powoli rozpraszała opary otulające dziewiczą puszczę. Z mgieł
wyłaniały się zadziwiające szczegóły krajobrazu. Flora właściwa północnej tajdze krzewiła
się tutaj obok południowej roślinności wschodnioazjatyckich mieszanych lasów Chin i Indii.
Winorośl oplatała świerki ajańskie, a korkowce ussuryjskie, orzechy mandżurskie i krzewy
skarłowaciałej aralii rosły obok białych brzóz i limb syberyjskich. Jak okiem sięgnąć, pięły
się ku niebu wierzchołki stuletnich cedrów, złotawozielonych modrzewi daurskich, jodeł o
białej korze, a wśród nich odcinały się jaśniejszą zielenią lipy amurskie, wiązy, graby, dęby i
klony. Promienie słoneczne coraz głębiej przenikały w mgliste ostępy nadamurskiej tajgi, w
której ścieżki wydeptane przez renifery krzyżowały się z tropami tygrysów, a podczas
parnego lata jakuckie motyle o skromnym ubarwieniu ustępowały miejsca wielkim, pięknym
motylom podzwrotnikowym 2 .
W tej okolicy o wschodzie słońca tygrysy powracały z nocnych łowów do swych
legowisk. Wtedy jedynie ptactwo, zadomowione na drzewach, wysoko nad ziemią, odważało
się krzykiem zdradzać swoją obecność. Tego jednak poranka nawet ptaki za lada szelestem
podrywały się do lotu, a dziki zwierz chyłkiem przemykał przez gęstwinę, albowiem
odwieczne prawa tajgi zostały naruszone przez najgroźniejszego jej wroga– człowieka.
Oto grupa tropicieli i łowców zwierząt wtargnęła do ostępu i w pobliżu południowego
krańca Gór Burejskich 3 rozłożyła się obozem.
Gdy mrok ustąpił, z mgły ścielącej się na leśnej polanie wyłoniły się sylwetki kilku
namiotów półkoliście osłoniętych taborem wozów. Pod wozami, przywiązane do szprych kół,
spały kudłate psy. Wewnątrz półkola stały szeregiem podłużne skrzynie-klatki, zamykane
drzwiczkami z żelaznych prętów. Nie opodal obozowiska pasły się spętane konie.
Z jednego namiotu wysunął się niski, barczysty mężczyzna ubrany w spodnie i kurtkę z
jeleniej skóry. Bacznie zlustrował wzrokiem okolicę, ukazując śniadą, skośnooką twarz o
1 Nazwą Dalekiego Wschodu obejmuje się kraje wschodnioazjatyckie przylegające do Pacyfiku: Chiny,
Japonię, Koreę, Filipiny. W powieści mowa jest o radzieckiej części Dalekiego Wschodu, rozciągniętej
stosunkowo wąskim pasem wzdłuż zachodnioazjatyckiego wybrzeża zewnętrznych mórz Pacyfiku. Naturalna jej
granica przebiega wzdłuż rzeki Amur i Ussuri, działem wodnym pomiędzy dorzeczami Zei i Olekmy, na północ
od pasma Gór Stanowych, wzdłuż zachodniego zbocza pasma Dżugdżur oraz wzdłuż południowej granicy Rowu
Parapolskiego. Geograficznie radziecki Daleki Wschód wybitnie różni się od przyległej Syberii Wschodniej i
dzieli się na trzy obszary: Amursko-Nadmorski, Dolno-Amursko-Ochocki z wyspą Sachalin i Kamczacko-
Kurylski Obszar Wulkaniczny, natomiast jego administracyjno-polityczne jednostki to: Kraj Nadmorski, Kraj
Chabarowski, Obwód Sachaliński i Obwód Amurski.
2 Jakuckie - Leucobrephos middendorfii; podzwrotnikowe - Danais tytia i Papilio raddei.
3 Rozległy obszar górski ciągnący się prawie południkowe i wznoszący się nad dwiema przyległymi doń
równinami: Zejsko-Burejską na zachodzie i Dolnoamurską na wschodzie. Pasmo na południu (na granicy
radzieckiego Dalekiego Wschodu) przechodzi poza rzekę Amur i ciągnie się dalej na południe, w Mandżurii,
pod nazwą Mały Chingan, często rozszerzaną także na Góry Burejskie.
3
małym nosie i wydatnych kościach policzkowych. Z zadowoleniem stwierdził, że mgła opada
na ziemię. Spojrzał w górę. Zachmurzone prawie od dwóch tygodni niebo nareszcie
wypogadzało się i jaśniało w promieniach wschodzącego słońca. Pogodny, niemal
bezwietrzny świt zwiastował przerwę w letnich deszczach monsunowych 4 przynoszonych
przez południowo-wschodni wiatr znad oceanu. Uśmiech pojawił się na twarzy mężczyzny.
Był on przewodnikiem i tropicielem w wyprawie urządzonej przez białych łowców dzikich
zwierząt, przybyłych z dalekiego zamorskiego kraju. Od dawna niecierpliwie oczekiwał na
taki właśnie dzień, by zakończyć polowanie na tygrysy. Potem wyprawa łowiecka miała
przenieść swój obóz dalej na zachód od Gór Burejskich, poza bezpośredni zasięg letnich
deszczów monsunowych, zatrzymywanych przez pasmo górskie.
Mężczyzna powrócił do namiotu, skąd znów wyszedł na polanę uzbrojony w starą
berdankę 5 . Obuty w miękkie unty z jeleniej skóry, ruszył ku gęstwinie. W tej właśnie chwili z
sąsiedniego namiotu wyjrzał rosły młodzieniec.
Był to łowca zwierząt, Tomek Wilmowski, który z ojcem i kilkoma przyjaciółmi
przebywał na polowaniu w tajdze amurskiej. Spostrzegł oddalającego się mężczyznę, więc na
pół ubrany zaraz pobiegł za nim.
– Nuczi 6 , dokąd to się tak wcześnie wybierasz? Jeśli idziesz na poszukiwanie
wytropionych wczoraj tygrysów, to chętnie poszedłbym z tobą – zawołał po rosyjsku,
dogoniwszy tropiciela pochodzącego z tubylczego plemienia Goldów 7 .
Nuczi przystanął, odwrócił się do młodzieńca i odparł w łamanym rosyjskim, przeplatając
go słowami ojczystego języka:
– Moja sprawdzi, czy amb y 8 są i wróci po wasza.
– Wiesz przecież, że potrafię podchodzić zwierzynę. Nie spłoszę tygrysów, weź mnie ze
sobą – prosił Tomek.
Nuczi zadarł głowę, by spojrzeć w oczy wysokiemu młodzieńcowi.
– Twoja tak dobry łowca jak stary Gold, ale amby mieszkają za sopką, daleko! Twoja
męczy się tropić, a potem nie może szybko łapać – odparł.
– No tak, niby masz rację, Nuczi, ale przy okazji mógłbym upolować coś dla naszych
tygrysów. Resztkę dzika rozdzielę im teraz. Muszę je dobrze nakarmić, aby nie hałasowały
cały dzień. Sam mówiłeś,że to przeszkadza w łowach – kusił Tomek, mając ogromną ochotę
na wypad ze znakomitym tropicielem zwierząt.
4 Monsun zimowy wieje z północnego zachodu i północy (z głębi lądu ku oceanowi) i przynosi powietrze
chłodne, wyjątkowo suche, powodując pogodę chłodną i bezchmurną. Letni monsun, niezbyt gorący, wieje znad
oceanu (z południowego wschodu i południa) i przynosi ciepłe, nasycone parą wodną powietrze. Z tego powodu
lato na Dalekim Wschodzie jest zazwyczaj ciepłe i dżdżyste z częstymi mgłami.
5 Berdanka - amerykański karabin systemu Berdana, odtylcowy, jednostrzałowy o gwintowanej lufie,
wprowadzony w armii rosyjskiej w XIX wieku; również rosyjska strzelba myśliwska.
6 Nuczi w języku Nanajów (Goldów) znaczy mały.
7 Plemię Nanajów bądź Goldów zamieszkuje na Dalekim Wschodzie nad rzekami Amur i Ussuri.
8 Amba - tygrys.
4
– Teraz nasza nie może strzelać – stanowczo odpowiedział Nuczi. – Nasza musi złapać
amby, a potem polować. Twoja niech nakarmi amby w klatkach, bo inaczej one złe i głośno
krzyczą do innych braci w tajdze. Wtedy nic z łowów.
– Dobrze, Nuczi, zajmę się tygrysami.
Gold porozumiewawczo mrugnął okiem do zmarkotniałego młodzieńca, przewiesił
strzelbę na pasie przez ramię i żwawym krokiem zaszył się w leśną głuszę. Tomek z
nieukrywanym żalem spoglądał za nim, wszakże w duchu przyznawał mu słuszność. Tutaj, w
tajdze nadamurskiej, chwytanie żywych tygrysów odbywało się starym sposobem
syberyjskich łowców, to znaczy bez udziału licznej nagonki pomagającej osaczyć zwierzynę.
Pogoń tylko kilku myśliwych z psami za tygrysem była bardzo uciążliwa, szczególnie w
okolicy sopek, czyli charakterystycznych wzgórz syberyjskich, często pochodzenia
wulkanicznego. Kilkutygodniowe tropienie drapieżników w tajdze uwiecznione wprawdzie
zostało złowieniem trzech młodych okazów, lecz zmęczenie mocno dawało się myśliwym we
znaki. Deszczowe lato nie było dobrą porą do polowania. Rozmiękła od nadmiaru wody
ziemia utrudniała nużące pościgi. Toteż doświadczony Nuczi radził odłożyć łowy do bliskiej
już jesieni, najlepszej na tym obszarze pory roku. Tłumaczył, że po okresie deszczów
monsunowych bardzo szybko nieraz ustala się słoneczna i ciepła pogoda, trwająca do końca
września lub nawet do początków października. Pod koniec jesieni, gdy ziemia zaczyna
przesychać i przemarzać, łatwiej podróżować z taborem wozów. Niestety, biali łowcy nie
chcieli skorzystać z dobrej rady. Utknęli w przesyconej wilgocią tajdze i krążyli po niej jak
duchy.
Nuczi zniknął w gąszczu. Tomek po cichu powrócił do namiotu. Nie budząc towarzyszy,
zabrał resztę ubrania, ręcznik i mydło, po czym podążył do pobliskiego strumienia. Wkrótce
umyty i ubrany przysiadł na zwalonym przez wichurę pniu drzewa. Przez chwilę nasłuchiwał
podejrzliwie rozglądając się wokoło. W obozie w dalszym ciągu panowała niczym nie
zmącona cisza. Wszyscy dłużej wypoczywali przed zapowiedzianym przez Nucziego nowym
polowaniem.
Tomek ostrożnie rozchylił podwójną skórę pasa i wydobył zwitek papieru. Wygładził go
na kolanie. Był to list od jego ciotecznej siostry, Ireny Karskiej, u której rodziców przez
dłuższy czas przebywał w Warszawie po ucieczce ojca za granicę i śmierci matki.
Tomek zaczął czytać:
Warszawa, 10 maja 1907 r.
Kochany Braciszku!
5
Zgłoś jeśli naruszono regulamin