Z Szang-ha-ju wy-szły stat-ki dwa,
By zmie-rzyć w mo-rzu si-ły swe,
Po-ran-na bry-za w dal je gna,
Już wiel-ki wy-ścig za-czął się.
Od ra-na pierw-szy go-ni nas,
Wy-cis-nąć wszyst-kie po-ty chce,
Bo tyl-ko mo-że wy-grać ten,
Kto pierw-szy uj-rzy An-glii brzeg.
Naj-szyb-szy kli-per "Cut-ty Sark",
Kró-lo-wa o-ce-a-nów, mórz,
Peł-ne ła-dow-nie her-ba-ty ma,
Do An-glii więc o-bie-ra kurs.
U-wierz-cie mi, mó-wię wam,
Na her-ba-cia-ny wy-ru-sza szlak,
Sła-wę, zło-to zdo-być tam.
Już pierw-szy sztorm jej w koś-ci dał,
Każ-dy z nas miał w o-czach wiel-ki strach,
Ster za-brał nam sza-lo-ny szkwał
I pra-wie za-ry-liś-my w piach.
Lecz na-sza "Cut-ty" pły-nie w dal,
Jak wiel-ka da-ma o-ce-a-nów,
Te-raz już wszys-cy wie-dzą, że
Uj-rzy-my pierw-si An-glii brzeg!
Skoń-czy-ły się już kli-prów dni,
Pa-row-ce te-raz wo-żą fracht,
Lecz nie za-pom-nę cza-sów, gdy
Naj-szyb-sza by-ła "Cut-ty Sark".
Dziś dum-na sto-i w Green-wich Town,
Jej ża-gli już nie pieś-ci wiatr,
Tyl-ko wspom-nie-nia cią-gle mam,
Jak pły-nie słyn-na "Cut-ty Sark".
(raz! dwa! trzy!)
gosiaczek1979