R08.txt

(15 KB) Pobierz
ROZDZIA� �SMY
NOWOCZESNE ZABAWKI � ROBI� GENIALNE ODKRYCIE � DIABLA G�RA I CO DALEJ � �ALE MAGISTRA PIETRUSZKI � JAK ROZKOPA� DZIWNE WZG�RZE � NIE JESTEM JASNOWIDZEM � HISTORIA O WDOWIE GERTRUDZIE I BISKUPIE ANZELMIE � W�� AMBICJI � ZAKAZY ARCHEOLOGICZNE � CZY PIETRUSZKA JEST PI�KNY
W kawiarni portowej przez jaki� czas trwa�o podejrzliwe zainteresowanie naszym stolikiem. Szczeg�lnie kelnerka stara�a si� nas ostro�nie omija�. Ale mysz panny Ali nie budzi�a niczyjego przera�enia lub wstr�tu. Ka�dy bowiem do�� szybko zda� sobie spraw�, �e by�a to mysz automatyczna, rodzaj mechanizmu. Zauwa�y�em, �e gdy Ala pu�ci�a sw� mysz na pod�og�, wyj�a z torebki ma�y, czarny aparacik i przy jego pomocy zdalnie kierowa�a ruchami myszy. Mechaniczne to zwierz�tko mia�o nieruchome n�ki i �biega�o� na z�batych k�eczkach, kt�re powodowa�y szmer, a przecie�, jak wiadomo, prawdziwe myszy biegaj� niemal bezszelestnie.
Ka�dy inteligentny cz�owiek ogl�da� lub przynajmniej s�ysza� o nowoczesnych zabawkach, wszelkiego rodzaju malutkich pojazdach, ��wiach, �abach i innych zwierz�tkach poruszanych przy pomocy fal radiowych z ma�ego nadajnika; �yjemy w epoce tranzystor�w, miniaturowych aparatur elektronicznych � nikogo ju� takie sprawy u nas nie dziwi�. Dwa opas�e tomiska ksi��ki Janusza Wojciechowskiego zatytu�owane �Nowoczesne zabawki� w mig si� rozesz�y, �wiadcz�c o du�ym zainteresowaniu tego rodzaju sprawami.
Ala zaprezentowa�a nam tak� w�a�nie zdalnie kierowan� zabawk�, go�cie kawiarni wkr�tce przeszli nad tym do porz�dku dziennego i zaj�li si� sob�.
My r�wnie� dopili�my kaw�, a Cagliostro tym razem ju� bez �adnych sztuczek wypi� szklank� wody, o kt�r� poprosi� kelnerk�.
Mia�em wci�� ochot� zapyta� Al� o jej Asa, ale przeszkadza�a mi w tym obecno�� Cagliostra. Nie s�dzi�em, aby on skojarzy� sobie Al� z kobiet�, kt�ra przemawia�a do nas ze straszliwego pojazdu. Naprowadzenie go na t� my�l wydawa�o mi si� niepotrzebne. Zreszt� zobowi�zywa�a mnie przecie� obietnica milczenia. By� mo�e Ala specjalnie zacz�a ze mn� rozmow� na fromborskim dziedzi�cu katedralnym, aby wybada�, czy nie rozgaduj� si� na temat Asa. Jakie tajemnice wi�za�y si� z osob� tej �adnej panienki? Mo�e us�yszawszy, �e rozpuszczam j�zyk o Asie, przywo�a jakie� gro�ne mechanizmy, a one porw� mnie i wpakuj� na kilka dni do jakiego� baraku?
Tymczasem za� panna Ala rozwodzi�a si� nad urokami Fromborka, opowiada�a o wra�eniach, jakie odnios�a zwiedzaj�c okolice.
� Tutaj bardzo przyjemnie sp�dza si� czas. Przed trzema dniami odby�am wycieczk� statkiem z Fromborka do Tolkmicka. Potem do Krynicy Morskiej. By�am te� na Diablej G�rze, a teraz zapoznaj� si� z zabytkami Fromborka...
Nie s�ysza�em ju�, co dalej m�wi�a. Co� �cisn�o mnie za gard�o. Przez chwil� nie by�em w stanie wym�wi� ani s�owa. Wreszcie jaki� skrzek wyrwa� mi si� z ust:
� Pani kelnerko, chcemy p�aci�...
Ala i Cagliostro spojrzeli na mnie ze zdziwieniem, zaskoczy� ich ton mego g�osu.
� Przepraszam � mrukn��em, kaszln�wszy � ale gard�o mnie boli.
Zdaje mi si�, �e Ala zwr�ci�a uwag� na m�j b��dny wzrok i dziwne dr�enie r�k, gdy wyjmowa�em pieni�dze.
Wyszli�my z kawiarni. Gna�em do przodu, jakbym gdzie� si� �pieszy�.
Ala sz�a wolno, spacerowym krokiem, i wci�� musia�em ku niej wraca�.
Ach, gdyby wiedzieli, co si� we mnie dzia�o? Jaka straszliwa burza my�li mnie ogarn�a. Mia�em uczucie, �e wyros�y mi skrzyd�a, �e za chwil� rado�nie pofrun� w przestworzach. By�o to wspania�e uczucie cz�owieka, kt�ry trafi� na od dawna poszukiwany �lad.
Cagliostro zobaczy� wystaw� sklepu z warzywami.
� Przepraszam pa�stwa � powiedzia� k�aniaj�c si� pannie Ali � musz� kupi� jarzynki dla mego kr�liczka oraz nakarmi� inne zwierzaki. Spotkamy si� na obiedzie, prawda? � zapyta� mnie.
Skin��em g�ow�. Ala odezwa�a si� do mnie:
� A mo�e zajrzymy do portu? Zrobi mi pan zdj�cia na tle zalewu?
� Dobrze, dobrze � odrzek�em z roztargnieniem. Lecz gdy tylko Cagliostro znikn�� w sklepie warzywnym, silnie chwyci�em Al� za r�k�.
� Jedziemy! Jedziemy tam natychmiast!
� Co takiego? Dok�d? Co si� panu sta�o? � usi�owa�a wyszarpn�� r�k� z mojej d�oni.
� Musi mi pani pokaza� Diabl� G�r�. Natychmiast. Zaraz. Czy pani rozumie, co to dla mnie znaczy? Diabla G�ra, cha, cha � �mia�em si� do siebie � Diabla G�ra to przecie� Teufelsberg.
I m�wi�c to, ci�gn��em Al� w stron� schroniska PTTK, gdzie parkowa� m�j wehiku�.
Panienka nie stawia�a oporu. Nie rozumia�a, o co mi chodzi, ale by�a ciekawa i da�a si� poprowadzi� do wehiku�u.
� Diab�a G�ra jest na lewym brzegu Baudy � wyja�ni�a mi po drodze. � Musi pan jecha� drog�, kt�ra prowadzi do znaku: �zakaz wjazdu�.
A wi�c wczoraj przeje�d�a�em z Cagliostrem obok Diablej G�ry. Ale sk�d mog�em wiedzie�, �e to w�a�nie jest Diabla G�ra?
Otworzy�em drzwiczki wehiku�u.
� Pojedziemy tym �miesznym rupieciem? � zawaha�a si� Ala. � Czy on nie rozpadnie si� po drodze? Bo�e ju� lepiej chod�my piechot�. To przecie� tylko p�tora kilometra od Fromborka.
� Szkoda ka�dej chwili � warkn��em. I szkoda mi by�o czasu, aby wyja�ni� panience prawd� o moim wehikule. Niech sobie o nim my�li, co chce. �e jest �a�osny, �mieszny, przypomina cz�no skrzy�owane z namiotem, pojazd z Wenus lub Marsa, �e znalaz�em go w sk�adnicy z�omu.
Zjecha�em wehiku�em z fromborskiego wzg�rza i wpad�em na drog� prowadz�c� w stron� PGR Bogdany.
W pewnej chwili zahamowa�em raptownie. Panienka o ma�o nie stukn�a czo�em w szyb�. Zatrzyma�em wehiku� i otworzy�em tylne drzwi.
� Siadaj � powiedzia�em do id�cego drog� harcerza.
To by� Ba�ka. Szed� w kierunku Diablej G�ry.
� Wyruszy�em tropem magistra Pietruszki � wyja�ni� ch�opiec. � On m�wi�, �e wie, gdzie jest drugi schowek pu�kownika Koeniga, a teraz znowu poszed� w kierunku Diablej G�ry. Wi�c pomy�la�em, �e mo�e to tam jest druga skrytka ze skarbami?
� Poszed� na Diabl� G�r�? � upewni�em si�.
� Tak. W towarzystwie tej pani archeolog i takiej �adnej czarnej pani, z kt�r� kilkakrotnie spacerowa� po ulicach Fromborka.
� To gorsza sprawa � zmartwi�em si�. � Natkniemy si� na nich i b�d� mia� przepraw� z Pietruszk� za to, �e wtr�cam si� do poszukiwa� skarb�w. Aha � przypomnia�em sobie o obecno�ci panny Ali � to jest m�j przyjaciel, przezwiskiem Ba�ka � przedstawi�em go panience.
� Wywiadowca? � zainteresowa�a si� Ala.
� Co� w tym rodzaju � skromnie przytakn�� ch�opiec.
Panna Ala z u�miechem pokiwa�a g�ow�.
� A ja ju� uwierzy�am, �e pan przyjecha� do Fromborka, aby opracowywa� przewodnik. Tymczasem, jak okazuje si�, pana interesuj� skarby pu�kownika Koeniga, o kt�rych pisa�y gazety.
� Owszem, ciekawi mnie sprawa tych skarb�w � przyzna�em. � Ale prawd� jest, �e przyjecha�em dla opracowania przewodnika po Fromborku. Poszukiwaniem skarb�w zajmuje si� m�j kolega z tego samego Departamentu Muze�w i Ochrony Zabytk�w, pan magister Pietruszka.
Lecz oto ukaza� si� przed nami most na Baudzie, rw�cej w tym miejscu g��bokim korytem. Po lewej r�ce panna Ala pokaza�a nam do�� wysoki i p�aski jak patelnia pag�rek, wznosz�cy si� w�r�d nadrzecznych ��k, krzak�w i mokrade�. Regularny kszta�t wzg�rka oraz jego p�aska powierzchnia wyra�nie wskazywa�y, �e wzniesienie to powsta�o w spos�b sztuczny, stworzy�a je r�ka cz�owieka.
Na szczycie pag�rka siedzia�y na trawie trzy osoby: magister Pietruszka i dwie panie. Jedn� z nich dobrze zna�em � by�a to Babie Lato,
Zjecha�em wehiku�em na praw� kraw�d� szosy i zatrzyma�em si�. Nasza gromadka opu�ci�a samoch�d i przez ��k� skierowa�a si� na pag�rek zwany Diabl� G�r�.
�A wi�c to gdzie� tutaj pu�kownik Koenig zrobi� drugi schowek dla swoich �up�w?� � rozmy�la�em.
Miejsce by�o dobrze wybrane. Okolica wydawa�a si� bezludna i dzika. Rzeka Bauda sp�ywa�a t�dy do morza odnogami, wsz�dzie krzewi�y si� chaszcze, ziemia by�a podmok�a i zdradliwa. Na prawym brzegu Baudy wznosi�a si� pot�na g�ra, zaro�ni�ta drzewami � tam w�a�nie w g��bokim w�wozie spotkali�my wczoraj Asa.
Magister Pietruszka, jak s�usznie przewidywa�em, nie by� zachwycony moim widokiem.
� Czy sprowadzi�y ci� tutaj sprawy przygotowywanego przewodnika po Fromborku? � zapyta� z ironi�.
Postanowi�em zagra� z nim w otwarte karty.
� Powiedzia�em ci ju� w jadalni, �e nikt nie zamierza ci odebra� zadania odkrycia schowk�w ze skarbami. Ja mam, jak wiesz, inne zadanie.
� Opracowanie przewodnika � powt�rzy� z ironi�.
� Nie tylko � odpar�em z powag�. � Podczas twojej nieobecno�ci w Warszawie wynikn�a nowa, do�� podejrzana sprawa. Nie zosta�em upowa�niony do wtajemniczania ci� w ni�. Ale ujawni� ci, �e tropy w tej sprawie prowadz� do Fromborka i w jaki� spos�b wi��� si� z zagadk� schowk�w pu�kownika Koeniga. Dlatego nasze poczynania b�d� si� z sob� nieustannie splata� i w jaki� spos�b zaz�bia�. Ale przysi�gam ci, �e je�li trafi� na najdrobniejszy �lad, prowadz�cy do schowk�w, zostaniesz o nim przeze mnie poinformowany.
� Dzi�kuj� ci � skin�� g�ow�, lecz w jego g�osie zabrzmia�a ta sama ironia.
� Zadanie masz trudne � doda�em rozgl�daj�c si� po wzg�rzu. � Zdaje mi si�, �e czekaj� ci� nie lada k�opoty. �Teufelb� z planu Koeniga to chyba Diabla G�ra. Ale co dalej?
� K�opoty, h�? � nieufnie powt�rzy� Pietruszka. � A, tak, masz racj�. Same k�opoty. Znalaz�em Diabl� G�r�, rozszyfrowa�em drugi punkt z planu Koeniga. I co z tego? W kt�rym miejscu na tym pag�rku szuka� schowka ze skarbami? Tu pe�no jakich� dziur, resztek starych cegie� i dach�wek. Trzeba by przekopa� ca�e wzg�rze.
� Owszem � przytakn��em � Sytuacja wydaje mi si� niemal beznadziejna. Dlatego powtarzam, nie zazdroszcz� ci. Ju� wol� opracowywa� przewodnik po Fromborku.
Te s�owa mile po�echta�y po�eraj�cego go w�a ambicji. O�wiadczy� dumnie:
� Sam przyzna�e�, �e ty zrezygnowa�by� z poszukiwa�, bo sytuacja wydaje ci si� niemal beznadziejna. Ale ja jestem inny. Wzi��em na swoje barki to zadanie i wykonam je.
Przywita�em si� z Babim Latem. Przed dziesi�cioma laty, gdy ona by�a jeszcze m�odziutkim archeologiem, zg��biali�my razem tajemnice starej dwunastowiecznej kolegiaty i odnale�li�my drogocenny relikwiarz. Flirtowali�my nawet ze sob�. Ale, ...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin