R07.txt

(27 KB) Pobierz
ROZDZIA� SI�DMY
UCZENI I ZAGADKI � CO MA W G�OWIE MAGISTER PIETRUSZKA � NOWE SZTUCZKI CAGLIOSTRA � FROMBORSKA WAROWNIA � KTO SI� �MIEJE Z W�ASNYCH DOWCIP�W � PANNA ALA � GDZIE MIESZKA� KOPERNIK � TAJEMNICA PANNY ALI � CZY GAZETA PIJE WOD� � KOT, KT�RY BA� SI� MYSZY
Nie uda�o mi si� pozby� towarzystwa Cagliostra. W schronisku PTTK, mieszcz�cym si� na wysokiej skarpie w pobli�u katedry, by�o bardzo t�oczno, ale moja legitymacja s�u�bowa z Ministerstwa Kultury i Sztuki zrobi�a pewne wra�enie na pani z recepcji i otrzyma�em pok�j, kt�ry mia� dwa ��ka. W tej sytuacji nie potrafi�em powiedzie� �nie� Cagliostrowi i kaza� mu i�� spa� na ulicy.
Pani z recepcji, kt�ra wzi�a mnie za jakiego� uczonego m�a z Departamentu Muze�w i Ochrony Zabytk�w, poinformowa�a mnie:
� Znajdzie pan w naszym schronisku doborowe towarzystwo. I zapewne wielu znajomych. Mieszkaj� u nas wybitni astronomowie, historycy, archeologowie. Nadesz�a pi��setna rocznica urodzin Miko�aja Kopernika. Ca�y �wiat naukowy patrzy na Frombork.
Mia�a racj�. Frombork to przecie� w gruncie rzeczy tylko malutkie miasteczko, licz�ce zaledwie dwa tysi�ce mieszka�c�w. Zainteresowanie zawdzi�cza przede wszystkim osobie Miko�aja Kopernika, kt�ry tu dokona� genialnych odkry� i napisa� swoje wiekopomne dzie�o �O obrotach cia� niebieskich�.
W jadalni schroniska, dok�d poszli�my z Cagliostrem na �niadanie, zobaczy�em przy stolikach wielu wybitnych naukowc�w. Ludzi tych sprawy nauki poch�ania�y bez reszty, czemu zupe�nie si� nie dziwi�em. Jak�e bowiem myl� si� ci, kt�rzy wyobra�aj� sobie nauk� jako co� nudnego, pozbawionego romantyzmu. Nie tylko w dalekich pampasach, w d�unglach Afryki czy w G�rach Skalistych, ale r�wnie� w ogromnej g�stwinie wiedzy ludzkiej znale�� mo�na najwspanialsz�, najbardziej dramatyczn� przygod�. Uczeni przypominaj� mi detektyw�w, tylko cz�sto terenem ich dzia�ania s� p�ki bibliotek i archiw�w.
Ilu� zagadek do rozwi�zania dostarcza� cho�by Frombork i sprawy zwi�zane z Miko�ajem Kopernikiem.
Wiemy du�o o jego �yciu i dziele, ale gdzie kryje si� gr�b Kopernika?
Wiemy du�o o �yciu Kopernika i jego dziele, ale w kt�rym miejscu dokona� swego odkrycia, kt�re wstrz�sn�o �wiatem? Gdzie znajdowa�o si� jego obserwatorium?
Przybywaj�c do Fromborka wiedzia�em, �e b�d� musia� otrze� si� i o te zagadki. Nie by�em uczonym m�em, nie moim zadaniem by�o je rozwi�za�. Ale z szacunkiem i podziwem spogl�da�em na uczonych my�l�c o wielu przyjemno�ciach, jakich mi dostarcz� rozmowy z nimi.
Jedynym zgrzytem w tej mi�ej dla mnie atmosferze by�o zjawienie si� w jadalni magistra Pietruszki. Wszed�, zobaczy� mnie i na moment a� zdr�twia�.
Uprzejmie przywo�a�em go do stolika i przedstawi�em Cagliostra, kt�ry jad� ze mn� �niadanie.
Pietruszka by� niskim, chudym m�odzie�cem o d�ugich jasnych w�osach i orlim nosie. Wygl�da� jak Chopin, nosi� okulary o grubych szk�ach, ale nie kry�y one jego podejrzliwych, ma�ych, �widruj�cych oczek. 
Z wykszta�cenia, podobnie jak i ja, by� historykiem sztuki i �wietnym znawc� flamandzkiego malarstwa. Ale odk�d na strychu pewnego ko�cio�a odkry� obraz z pracowni Rubensa, ubzdura� sobie, �e ma zdolno�ci detektywistyczne.
� Nie obawiaj si� � powiedzia�em do niego na wst�pie. � Nie przyjecha�em, aby odebra� ci spraw� Koeniga. Mam opracowa� przewodnik po Fromborku.
� Wiem � burkn�� niegrzecznie. � Dyrektor Marczak poinformowa� mnie o tym telefonicznie. Ja zacz��em spraw� skarb�w Koeniga i ja j� zako�cz�.
Pietruszka r�wnie podejrzliwie odni�s� si� i do Cagliostra.
� Przepraszam, a kim pan jest? Bo podczas prezentacji jako� nie dos�ysza�em...
� Jestem Cagliostro, mistrz czarnej i bia�ej magii � odrzek� dumnie.
Pietruszka my�la�, �e kpimy z niego.
� Pan... uprawia kuglarstwo? � wyj�ka� poirytowany.
� Tak � skin�� g�ow� Cagliostro.
� Sztuczki magiczne, hokus-pokus? � upewnia� si� Pietruszka.
� Tak � znowu przytakn�� Cagliostro. I doda�: � Jestem r�wnie� r�d�karzem. Przy pomocy r�d�ki mo�na odkrywa� ukryte skarby.
Podejrzliwo�� Pietruszki dosi�g�a zenitu.
� R�d�ka? � upewni� si�. � R�d�ka do wykrywania skarb�w? A wi�c, Tomaszu, skoro jeste� z tym panem, to znaczy, �e przyby�e� tu w z�ych zamiarach.
Wzruszy�em ramionami.
� Pan Cagliostro raczy �artowa� � o�wiadczy�em zak�opotany. � Czy wierzysz, �e przy pomocy r�d�ki mo�na znale�� skarby?
Magister Pietruszka zastanowi� si�, co wida� by�o wyra�nie po g��bokiej zmarszczce, kt�ra przeora�a jego �ysiej�ce czo�o.
� R�d�ka? � zastanawia� si� g�o�no. � Hm, kto wie, czy co� takiego nie mog�oby si� okaza� przydatne.
� Jestem do us�ug � ochoczo zg�osi� sw� gotowo�� Cagliostro. Ale magister Pietruszka tylko zamacha� r�kami.
� Nie, nie. Nie potrzebuj� pomocnik�w. Zreszt� nie wierz� wam. W nic nie wierz�. Nawet w to, �e pan jeste� mistrzem czarnej i bia�ej magii.
� Co takiego? � oburzy� si� Cagliostro i podni�s� g�os, zwracaj�c tym uwag� uczonych m��w w jadalni. � Czuj� si� obra�ony i ��dam satysfakcji. Czy wie pan za kogo go uwa�am? Za cz�owieka, kt�remu pstro w g�owie, kt�ry my�li tylko o zabawach i dansingach, balach i kotylionach. Oto, jakie, prosz� pana, ma pan my�li w g�owie.
I na oczach uczonych m��w Cagliostro zerwa� si� ze swego miejsca, chwyci� Pietruszk� lew� r�k� za nos, a praw� z tego nosa zacz�� wyci�ga� d�ug� papierow� serpentyn�. Wyci�ga� j� i wyci�ga�, zdawa�o si�, �e mijaj� godziny, a przecie� by�a to tylko chwila. Serpentyna mia�a chyba par� metr�w d�ugo�ci. Wszystkim a� dech zapar�o w piersiach ze zdumienia.
Serpentyna upad�a wreszcie na pod�og�, skr�cona jak w��. Ale magister Pietruszka nie zd��y� jeszcze dobrze z�apa� oddechu, a ju� Cagliostro chwyci� go za ucho. I przysi�gam � na moich i innych oczach � z ucha Pietruszki sypn�y si� barwne confetti.
� Pan ma myszki w g�owie! � krzykn�� g�o�no Cagliostro.
I z drugiego ucha Pietruszki wyci�gn�� bia�� mysz. Uczeni m�owie w jadalni rykn�li �miechem. A ja pomy�la�em z przera�eniem: �Je�li Cagliostro za chwil� wyci�gnie zaskro�ca z brzucha Pietruszki, a drug� mysz wyjmie mu z ust, to jest wi�cej ni� pewne, �e wym�wi� nam pok�j w schronisku...�
Ale Cagliostro chyba zrozumia� niebezpiecze�stwo. Chwyciwszy mysz za ogon, na oczach wszystkich wyni�s� j� z jadalni do ogrodu i uda�, �e j� tam wypuszcza.
A Pietruszka siedzia� na krze�le jak sparali�owany.
� To... to... to jest okropne � wyj�ka�.
Ach, ta jego zdumiona, a zarazem przera�ona mina. I ten nowy ryk �miechu, kt�ry wydar� si� z piersi jedz�cych �niadanie naukowc�w.
Raptem parali� min�� Pietruszce. Zerwa� si� od stolika i wybieg� z jadalni. A w tym samym czasie wr�ci� z ogrodu mistrz Cagliostro. Wkroczy� dumnie na sal� i sztywno usiad� przy moim stoliku.
Nie powiem, abym si� czu� dobrze. Oczy wszystkich by�y na nas zwr�cone. �Jestem r�wnie� skompromitowany� � my�la�em. Pociesza�em si� jedynie, �e uczeni patrzyli na nas z sympati�, s� to bowiem ludzie nie pozbawieni poczucia humoru.
Szybko uwin��em si� z zap�aceniem rachunku i kelnerce da�em suty napiwek, wskazuj�c rozsypane na pod�odze confetti i serpentyn�.
Na korytarzu o�wiadczy�em Cagliostrowi:
� Je�li jeszcze raz spr�buje pan swoich sztuczek z myszami i zaskro�cem, rozstaniemy si�. Mam tego dosy�. To mnie zaczyna nudzi�, bo pan si� powtarza.
� Ach, tak? � zak�opota� si� mistrz. � No zgoda. Postaram si� poprawi�.
Zostawi�em go w schronisku i poszed�em na spotkanie z katedr�.
Wedle starej tradycji, na wzg�rzu, gdzie wznosi si� obecnie monumentalna budowla otoczona murami obronnymi, znajdowa� si� kiedy� skromny grodek. Wzg�rze i grodek otrzyma� w drodze darowizny pierwszy biskup warmi�ski, Anzelm, i do drewnianego ko�ci�ka postawionego na wzg�rzu przeni�s� on kapitu�� warmi�sk� z Braniewa, gdzie z powodu cz�stych powsta� Prus�w grozi�o jej nieustanne niebezpiecze�stwo.
W tysi�c trzysta dwudziestym dziewi�tym roku przyst�piono do budowy warowni i murowanego ko�cio�a. Miejsce by�o sposobne, wzg�rze mia�o urwiste, strome brzegi, otacza�y je jary. A gdy wzniesiono pot�ne mury obronne, wykopano g��bokie fosy, nad kt�rymi przerzucono mosty zwodzone, ko�ci� katedralny sta� si� nie lada jak� warowni�.
Przed kim musia� si� broni� biskup i kapitu�a warmi�ska? Wiemy z historii, �e diecezja warmi�ska by�a jakby pa�stwem w pa�stwie krzy�ackim, na jednej trzeciej terytorium tej diecezji biskup mia� w�adz� nie tylko duchown�, ale i �wieck�, by� samodzielnym ksi�ciem. Grozi�y duchownym plemiona pruskie, kt�re cho� podbite przez rycerzy zakonnych, przecie� wci�� nie chcia�y podporz�dkowa� si� ich rz�dom i raz po raz wznieca�y krwawe powstania. Zagra�ali biskupowi r�wnie� i sami rycerze zakonni, dla kt�rych istnienie w ich pa�stwie udzielnego ksi�stwa by�o wci�� sol� w oku. Obronno�� warowni fromborskiej szczeg�lnie wa�n� okaza�a si� w tym czasie, gdy na mocy pokoju toru�skiego Warmia, jako Prusy Kr�lewskie, sta�a si� cz�ci� Polski, z czym nie mogli pogodzi� si� Krzy�acy i raz po raz pr�bowali albo przy pomocy intryg politycznych, albo te� or�em odebra� j� Polsce.
Dopiero na tle tych wydarze� rozumie si�, dlaczego Miko�aj Kopernik, wyznaczony przez kapitu�� na administratora d�br kapitu�y, musia� okaza� si� nie tylko dobrym kanonikiem, nie tylko astronomem, ale i wojownikiem. On to bowiem przysposobi� zamek w Olsztynie do obrony przed Krzy�akami.
Lecz oto i warownia fromborska. Wysokie, czerwono-brunatne mury z z�bami strzelnic, pot�ne wie�yce obronne, bramy z kratownicami.
Po kamiennych schodkach zszed�em w g��b fosy obronnej, stanowi�cej dzi� asfaltow� strom� ulic�. Min��em bram� zachodni� i na podw�rzec katedralny dosta�em si� od strony po�udniowej, przez g��wn� bram� flankowan� p�okr�g�ymi pi�knymi basztami obronnymi. Dziedziniec wok� ko�cio�a jest du�y, rosn� na nim dzi� stare wiekowe drzewa, przewa�nie d�by. Kiedy� wzd�u� mur�w obronnych zbudowane by�y kurie, to jest mieszkania dla kanonik�w, albowiem wedle przepis�w ko�cielnych ka�dy kanonik we Fromborku, a by�o ich szesnastu, musia� mie� jedno mieszkanie wewn�trz warowni, a drugie za murami, co brzmia�o po �acinie: �curia intra muros� i �curia ex...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin