R11.txt

(36 KB) Pobierz
ROZDZIA� JEDENASTY
JAK ODKRY�EM METOD� FANTOMASA � DO TRZECH RAZY SZTUKA � PODEJRZANE OSOBY � PLAN SCHWYTANIA FANTOMASA � W MOTELU � KAPELUSZ CIOTKI EVELINE � CZYJ SAMOCH�D JEST NIEZAWODNY � CO SI� PRZYDARZY�O NA SZOSIE � SZALE�CZY PO�CIG � I ZNOWU HELIKOPTER � STRZA� KOMISARZA
Nie musieli�my si� jednak �pieszy�. Pan Durant i ciotka Eveline powinni byli jecha� szos� przez Blois, w kierunku Orleanu. Z Chambord do szosy by�o tylko kilkana�cie kilometr�w. A uwzgl�dniaj�c fakt, �e dopiero przed chwil� opu�cili Zamek Sze�ciu Dam, powinni�my, nie �piesz�c si�, znale�� si� na tej trasie przed nimi.
Jak powiadam, jecha�em wolno, wi�c �ysy komisarz policji, a r�wnie� Yvonne i Robert potraktowali moje s�owa o przerzutce w wehikule jako zwyk�y �art. Nikomu z nich zreszt� nie chcia�o si� rozmawia� o tej sprawie. Yvonne i Roberta interesowa�o przede wszystkim, w jaki spos�b wpad�em na trop metody Fantomasa.
� Pami�tacie chyba � zacz��em wyja�nienia � �e od pierwszej chwili mego przyjazdu do Zamku Sze�ciu Dam trapi�o mnie w zasadzie jedno pytanie: dlaczego Fantomas ostrzega przed kradzie��? Przecie� podobne ostrze�enia utrudnia�y mu z�odziejsk� dzia�alno��. I, jak wiecie, r�ne na ten temat rozwa�ali�my odpowiedzi. Lecz �adna z nich nie by�a dla mnie przekonywaj�ca. Wreszcie doszed�em do wniosku, �e Fantomas chyba nie dzia�a przeciw sobie. A wi�c te ostrze�enia nie utrudniaj� mu kradzie�y, lecz na odwr�t � u�atwiaj�. Albowiem w ludziach odpowiedzialnych za obraz budz� niepok�j, uczucie zagro�enia. Fantomas dzia�a� jak znakomity psycholog.
� A dlaczego usi�owa� wzbudzi� niepok�j? � zapyta� Robert.
� Jeszcze nie rozumiesz? � zdziwi�em si�. � Po otrzymaniu ostrzegawczego listu kustosz zaczyna� �y� w l�ku o obraz. Wystarczy�o, by kto� zasugerowa� mu, �e obraz jest falsyfikatem, a kustosz got�w by� uwierzy�, �e tak jest naprawd�. I p�dzi� z obrazem do Luwru. Zwr��cie uwag�, �e za ka�dym razem w�tpliwo�ci co do autentyczno�ci obrazu wysuwali jacy� bli�ej nie znani osobnicy. Byli to ludzie nas�ani przez Fantomasa. Albowiem Fantomas nie jest duchem, nie umie przenika� przez mury i stawa� si� niewidzialnym dla stra�nik�w i fotokom�rek. Jego metoda polega�a na tym, �e oddzia�uj�c psychologicznie na kustosza, niejako zmusza� go do wyniesienia obrazu ze znakomicie strze�onego miejsca. Podczas transportu obrazu �atwo by�o spowodowa� jaki� wypadek czy drobne uszkodzenie i dokona� zamiany orygina�u na falsyfikat. S�dz�, �e Fantomas zjawia� si� zawsze w postaci Pomocy Drogowej.
� Tak � zgodzi� si� ze mn� komisarz policji. � I ja, cho� innymi drogami, doszed�em do takich samych wniosk�w. Dla mnie jako dla policjanta stawa�o si� coraz bardziej oczywiste, �e z galerii zamkowych nie mo�na ukra�� obrazu, nie pozostawiaj�c �lad�w w�amania. A wi�c skoro tak, to logiczna by�a tylko jedna odpowied�: nie dokonano �adnych kradzie�y. Taka odpowied� jednak nikogo nie mog�a zadowoli�. Wszak kradzie�e by�y faktem. Rozmy�laj�c nad t� spraw� doszed�em do przekonania, �e z zamku wywo�ono orygina�, do Luwru za� trafia� falsyfikat. A wi�c mi�dzy zamkiem a Luwrem nast�powa�a zamiana orygina�u na falsyfikat. Wr�ci�em do swoich wyja�nie�:
� Pierwsze podejrzenia zrodzi�y si� w mojej g�owie po wizycie fa�szywego Pigeona. Doszed�em do logicznego zreszt� wniosku, podobnie jak komisarz, �e z uwagi na obecno�� kustosza i Yvonne oraz stra�nika fa�szywy Pigeon nie m�g� nic ukra�� w galerii. A skoro tak, to po co by�a ta maskarada?
� A w�a�nie: po co? � zapyta� Robert.
� O, to jasne � odrzek�em. � Fantomasowi uda�a si� ju� raz sztuczka z pogr�kami, ��daniem okupu i zakwestionowaniem autentyczno�ci obrazu. Pan Durant, jak wiemy, zawi�z� obraz Cezanne'a do Luwru, a w drodze zamieniono orygina� na kopi�. Fantomas jednak obawia� si�, �e ta sama sztuczka z drugim obrazem mo�e si� nie uda�. Trzeba by�o wszystkich przebywaj�cych w Zamku Sze�ciu Dam utwierdzi� w przekonaniu, �e obraz Renoira rzeczywi�cie zosta� skradziony niemal na ich oczach. Fa�szywy Pigeon by� w galerii, ale nie wyni�s� z niej obrazu Renoira. Jak s�usznie przewidzia� Fantomas, obraz Renoira odjecha� do Luwru. W drodze dokonano zamiany orygina�u na kopi�.
� W jaki spos�b?
� Tego oczywi�cie nie wiem. Trzeba zapyta� pana Duranta, co robili mechanicy z Pomocy Drogowej. Jedno jest pewne: Fantomas tym razem przedobrzy� spraw�. Doszed� do wniosku, �e ma do czynienia z takimi naiwniakami, i� mo�e sobie pozwoli� na trzeci skok: ukra�� obraz Van Gogha, a raczej zmusi� pana Duranta, aby i ten obraz zawi�z� do Luwru. I oto do Zamku Sze�ciu Dam przyszed� trzeci list z ��daniem okupu, tym razem za obraz Van Gogha. Ma�o tego, zjawi� si� kto�, kto zacz�� sugerowa�, �e listy z ��daniem okupu przychodz� ju� po dokonaniu kradzie�y. Innymi s�owy, fa�szywy Pigeon ukrad� nie obraz Renoira, ale obraz Van Gogha.
� Robinoux... � szepn�a Yvonne.
� Ten prywatny detektyw? � zdziwi� si� komisarz. � Pan go podejrzewa o wsp�prac� z Fantomasem?
� Mo�e to on nadawa� �wietlne sygna�y? � powiedzia� Robert.
� Tak, jego podejrzewam. Powinien go pan aresztowa� � powiedzia�em do komisarza.
Potar� starannie swoj� �ysin�.
� To s� tylko podejrzenia, drogi panie. Aby kogo� aresztowa�, trzeba mie� dowody.
Wtr�ci�a si� Yvonne:
� Jest jeszcze jedna osoba podejrzana. Przypomina fa�szywego Pigeona.
� Kt� to taki? � zainteresowa� si� komisarz
� Pierre Marchant.
� W�a�ciciel Orlego Gniazda? Na lito�� bosk�, chyba panienka nie pos�dza tego nieszcz�liwego kaleki o wsp�udzia� w kradzie�ach obraz�w?
� A w�a�nie �e go podejrzewam. Tak samo drapie si� za lewym uchem jak fa�szywy Pigeon.
Komisarz policji pog�adzi� d�oni� �ys� czaszk�.
� Nie, prosz� pa�stwa. Tego ju� troch� za wiele. Oskar�a� kogo� o wsp�udzia� w przest�pstwie tylko dlatego, �e ten kto� drapie si� za lewym uchem, nie, to przechodzi wszelkie wyobra�enie!...
Yvonne zrobi�a nad�san� min�.
� To ju� pa�ska sprawa, panie komisarzu. Poniewa� jednak w gr� wchodzi nagroda w wysoko�ci stu tysi�cy frank�w za wskazanie Fantomasa, prosz� zapami�ta�, �e to ja pierwsza wskaza�am pana Marchanta jako osobnika niezwykle podejrzanego. Powtarzam: niezwykle podejrzanego.
� Naturalnie, zapami�tam to sobie � u�miechn�� si� �askawie komisarz policji.
Yvonne mia�a rozradowan� buzi�.
� W takim razie ta sprawa jest przeze mnie zaklepana. I je�li zwr�ci si� do pana kto� inny, wskazuj�c Marchanta, prosz� mu powiedzie�, �e ja by�am pierwsza.
� Czy�by kto� jeszcze podejrzewa� tego poczciwego handlarza win? � zdziwi� si� komisarz.
Zabra�em glos w tej materii:
� Mia�em dzi� rano rozmow� z Pigeonem. Wywnioskowa�em, �e i on �ywi co do Marchanta niejakie podejrzenia.
� Ach, tak... � mrukn�� komisarz. Dopiero teraz jak gdyby nieco powa�niej potraktowa� s�owa Yvonne.
Na tym rozmowa urwa�a si�, bo znale�li�my si� na szosie N-154, prowadz�cej z Blois do Orleanu. Tu� za wiosk� Mer odkryli�my przy drodze male�ki motel, przerobiony z dawnej karczmy czy przydro�nego zajazdu. By� to do�� d�ugi dom z kamienia �upanego. Mie�ci�a si� tam salka restauracyjna. Przylega� do niej taras, na kt�rym sta�y wiklinowe fotele i stoliczki.
Zaparkowa�em wehiku� przed motelem i wraz z Yvonne i Robertem usiedli�my na tarasie. Obok nas przeje�d�a�y samochody z Orleanu i do Orleanu. Mieli�my pewno��, �e nie umknie naszej uwagi alpine renault ciotki Eveline. A i ona chyba dostrze�e nas na tarasie, popijaj�cych oran�ad�.
W motelu by� telefon. Komisarz policji natychmiast zamkn�� si� w kabinie i najprawdopodobniej rozmawia� z policj� w Orleanie. Zapewne na wypadek spotkania z Fantomasem wola� mie� pod r�k� szybki w�z policyjny.
Wkr�tce zjawi� si� obok nas i g�adz�c si� po �ysinie, o�wiadczy�:
� Zmieni�em plan. Nie b�dziemy ostrzega� madame Eveline i pana kustosza przed czekaj�cym ich atakiem Fantomasa. Je�li istnieje cho�by nik�a szansa schwytania z�odzieja na gor�cym uczynku, musz� j� wykorzysta�.
� A obraz? Przecie� ryzykujemy, �e oni ukradn� obraz! � zawo�a�em.
� Trudno. Trzeba co� ryzykowa�, je�li chce si� wygra� du�� stawk�. C� bowiem z tego, �e wiemy ju�, w jaki spos�b dokonywano zamiany orygina��w na kopie, skoro z�odzieje starannie zatarli za sob� �lady? Nie mamy ich rysopis�w, nie znamy nazwisk, nie wiemy, gdzie ich szuka�. A w tej chwili nadarza si� okazja zetkni�cia si� z nimi bezpo�rednio. Musz� skorzysta� z tej szansy. Skontaktowa�em si� z policj� w Orleanie i w�z policyjny b�dzie czeka� na mnie na przedmie�ciu miasta. Zatrzymamy samoch�d madame Eveline i ja wsi�d� do niego, aby si� nim zabra� do Orleanu. Tam przesi�d� si� do wozu policyjnego, kt�rym pojedziemy w �lad za madame Eveline. W momencie gdy Fantomas przyst�pi do akcji, my w��czymy si� r�wnie�.
� Zapomina pan o Robinoux � powiedzia�em. � Je�li wsi�dzie pan do ich wozu, on nabierze podejrze� i Fantomas zrezygnuje z akcji.
Komisarz wzruszy� ramionami.
� W Orleanie wysi�d�. Je�li wi�c nawet zacznie co� podejrzewa�, to zdo�am u�pi� jego czujno��.
� Jak pan sobie �yczy � odpar�em. � Ja jednak r�wnie� pojad� w �lad za madame Eveline.
� Dlaczego?
� Chc� si� przyjrze� pracy policji � odrzek�em bezczelnie.
Znowu wzruszy� ramionami i za��da� od kelnera szklanki oran�ady, takiej, jak� i my pili�my. Nie zd��y� jednak jej wypi�, bo Yvonne dojrza�a na szosie zbli�aj�cy si� w�z ciotki Eveline. Dziewczynka wybieg�a na skraj szosy, machaj�c r�k�.
Piszcz�c hamulcami, alpine renault zatrzyma� si� przed motelem.
� Caramba, porca miseria! � zawo�a�a madame Eveline, wysiadaj�c ze swego stalowego rumaka. � A wy co tu robicie? � spyta�a zauwa�ywszy komisarza, Roberta i mnie.
� Zwiedzali�my zamek w Chambord, a teraz chcemy jeszcze skoczy� do Orleanu � wykr�tnie wyt�umaczy�a nas Yvonne.
� Nie zawracajcie wi�c nam g�owy, bo nam si� �pieszy � powiedzia�a ciotka Eveline. � Czuj�, �e dzisiaj wycisn� z tego biedaka ostatni dech � poklepa�a sw�j samoch�d po b�otniku.
Zobaczy�em przera�on� min� pana Duranta, kt�ry siedzia� na przedzie. Detektyw Robinoux tkwi� na tylnym siedzeniu. Na kolanach piastowa� owini�ty w papier i owi�zany sznurkiem obraz Van Gogha. R...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin