punkt19.doc

(46 KB) Pobierz

Edward Balcerzan, W stronę genologii multimedialnej, w: Genologia dzisiaj, red. W. Bolecki i

I. Opacki, Warszawa 2000

 

 

Najprostszym sygnałem więzi między gatunkami odmiennych systemów komunikacyjnych są- na poziomie terminologicznym- epitety dodawane do nazw zapożyczonych: portret literacki, esej filmowy,  miniatura poetycka, poemat symfoniczny, itp. Inne translokacje w obszarze gatunków znajdują swoje zastosowanie w nazwach-homonimach, np. arabeska czy melodramat. Co takie formy łączy naprawdę, a co pozostaje jedynie iluzją identyczności- wynikającą z tożsamości terminu- rozstrzygnięcie tego problemu pozostaje w granicach nowej genologii.

Autor stara się znaleźć dla genologii odpowiednią nazwę, wyróżnia następujące możliwe typy genologii:

1. Genologia ogólna- charakteryzująca się nastawieniem na uniwersalne reguły odgraniczania i rozróżniania form genologicznych. W tej perspektywie głównym zadaniem badawczym byłaby tożsamość rodzaju jako rodzaju i gatunku jako gatunku: pod warunkiem, że oba bieguny (rodzajowy i gatunkowy) ostałyby się w ogólnej typologii form. Niektóre genologie obywają się nie tylko bez terminów „gatunek” i „rodzaj”, ale i bez rozróżnień rodzajowych; inne na nich poprzestają- eliminując gatunek. Genologia ogólna musiałaby sobie z tym rozgardiaszem poradzić.

2. Genologia semiotyczna- mówienie o tego typu genologii jest możliwe, jeśli argumentem metodologicznym stanie się dla nas kategoria tekstu. Biorąc pod uwagę fakt, że tekst w ujęciu semiotycznym interesowałby nas jako tekst kultury, szanse upowszechnienia miałaby także nazwa genologia kultury.

3. Genologia porównawcza (komparatystyczna)- jej domeną byłoby ukierunkowanie empiryczne, czyli myśl o translokacji konkretnych form i nazw.

4. Genologia multimedialna (termin Balcerzana)- dział semiotyki, analizujący i systematyzujący genologiczne konsekwencje istnienia wielu różnych przekaźników w przestrzeni kultury.

 

1. W stronę multimedialnej teorii gatunku

Gatunek jest powtarzalną kombinacją chwytów- decydujących o kompozycji (morfologii) tekstu, komunikacyjnie ukierunkowanych i zdeterminowanych przez materiał oraz technikę przekazu (medium).

Powtarzalność jest potencjalną cechą każdej kombinacji chwytów. Zdecydowanej większości form komunikacji międzyludzkiej uczymy się naśladując, czyli powtarzając kierujące nimi reguły. Gatunek (także artystyczny) ma genezę edukacyjną, niezależnie od tego, czy jest to autoedukacja „na wyczucie”, czy korzystanie z instrukcji. Bez mechanizmów naśladowania trudno byłoby sobie wyobrazić istnienie gatunków. Zazwyczaj mamy do czynienia albo z hipotetycznym „pratekstem”, albo z grupą tekstów wzorcowych (zwłaszcza w dziejach odmian gatunkowych, np. powieści), ale źródłem gatunku może być także konkretny tekst. Trawestacja wzorca umożliwia rozwój gatunku, w którym powinny ocaleć ślady pierwowzoru tak, by pozwoliły na identyfikację kolejnych realizacji jako wciąż wiernych normie i jednocześnie „nie przeszkadzały” autorom w podejmowaniu nowych zadań i wypróbowywaniu nowych konceptów.

W perspektywie teoretycznej nie ma mowy o utworach pozagatunkowych, tracą sens pojęcia „gatunków mieszanych”, hybrydalnych itp.- wszystkie są jednym i tym samym: kombinacjami chwytów. Inaczej w perspektywie historycznej. Tu z kolei o aktualizacjach i zróżnicowaniach gatunkowych decyduje drugi czynnik- wyróżniony w definicji: ukierunkowanie komunikacyjne, czyli świadome lub nieświadome cele zachowań w przestrzeni kultury.

Nie wystarczy, by podobieństwa form były rozpoznawalne- w naśladownictwach, trawestacjach i modyfikacjach polemicznych. Muszą pojawić się dodatkowe powody, by pozornie amorficzne (bezpostaciowe) twory dały się ująć w kategorie genotypu. Z biegiem czasu bunt się ustatecznia i zachowania komunikacyjne, postrzegane kiedyś jako amorficzne, stają się modelowe.

Konfiguracje celów (konwencje literatury) powodują, że pewnych modeli z jakichś względów, a jakiejś sytuacji- użytkownicy mowy nie reprodukują, albo faktyczna powtarzalność pewnych form zostaje przeoczona, a dostrzeżona- nie ma nazwy, a nazwana- może otrzymać sygnaturę niegenologiczną, sytuującą się w jakimś innym porządku kultury.

Trzecim elementem definicji gatunku są media (przekaźniki), czyli urządzenia komunikacyjne o skomplikowanej typologii wewnętrznej, zróżnicowanej historycznie, kulturowo, technologicznie, funkcjonalnie, a przede wszystkim hierarchicznie. Media nie są urządzeniami emocjonalnie obojętnymi dla użytkowników; przekaźnik bywa nie tylko utożsamiany z przekazem, ale i z – wartościowanym dodatnio lub ujemnie- typem więzi miedzyludzkiej. Wymiana urządzeń komunikacyjnych budzi u jednych zadowolenie z postępu cywilizacyjnego, u innych chęć potępienia zdrady starych mediów. Skomplikowanie ocen i emocji wynika z trudnej do usystematyzowania rozmaitości sposobów istnienia mediów. Przekaźnik może być naturalny (żywa mowa, śpiew) i sztuczny (fotografia, słowo drukowane), może stanowić jedność z nadawcą i tekstem (improwizacja aktorska), albo służyć emisji tekstów oddzielonych od nadawcy, utrwalonych w jakimś materiale (malowidło, płyta kompaktowa, film); możemy posługiwać się jednym typem znaków i splotami wielu kodów (opera). Tych komplikacji nie potęguje wprowadzony do „labiryntu multimedialnego” gatunek. Przeciwnie, łagodzi on zaistniałe napięcia.

Z genologicznego punktu widzenia przekaźnikiem jest takie urządzenie komunikacyjne, które pozwala ukonstytuować przynajmniej jeden gatunek swoisty, jedyny w swoim rodzaju, różniący się od gatunków pokrewnych choćby jedną cechą. Przykładowo pierwszy wynalazek umożliwiający utrwalanie i wielokrotne odtwarzanie jednorazowych i znikających przedtem bezpowrotnie tekstów (śpiew, recytacja) był jednocześnie wynalazkiem nowego gatunku komunikacyjnego, a mianowicie nagrania.

Istnieją dwa typy szeregów gatunkowych: monomedialne i polimedialne. Szereg monomedialny tworzą gatunki wykorzystujące możliwości jednego urządzenia komunikacyjnego, które- zgodnie z omówionymi wcześniej kryteriami- może być technicznie jednorodne (pismo) lub łączące rozmaite techniki (opera). W żadnym szeregu monomedialnym gatunki się nie dublują; tworzą natomiast serię metonimiczną, czyli pozostają względem siebie w styczności. Im więcej chwytów powtarza się w danych gatunkach, a także im bliższe są ich ukierunkowania komunikacyjne, tym mniejsza jest między nimi odległość. Tak więc w serii form genologicznych, rozwijających się za pośrednictwem medium mowy- gatunkami bliskimi są nowela i opowiadanie, a gatunkami dalekimi opowiadanie i aforyzm; mimo jednak odległości są one ze sobą styczne, ponieważ należą do tego samego porządku metonimicznego. W szeregach polimedialnych nie ma gatunków dalekich i bliskich, łączy je bowiem stopień podobieństwa. Wszelkie układy polimedialne w świecie gatunków są związkami metaforycznymi: tutaj jeden gatunek (np. film fabularny) może być mniej lub bardziej wiarygodną metaforą innego gatunku (np. powieści).

2. W stronę multimedialnej teorii rodzajów (czyli paradygmatów)

Prawodpodobnie przekazy polimedialne staną się powszechną normą komunikacyjną, dlatego potrzebne będą nowe typologie. Trzeba jednak pokonać opory głęboko zakorzenione w tradycji genologicznej. Podział na rodzaje zawsze jest próbą sprowadzenia różnorodności komunikacyjnej kultury do elementarnej typologii, łączącej maksimum form i celów w minimum paradygmatów. Paradygmaty porządkują zjawiska kultury wedle kryteriów najróżnorodniejszych, ale zgodnie z powtarzającą się procedurą.

Autor przedstawia przykładową próbę typologii rodzajowej w obrębie genologii multimedialnej na podstawie trzech gatunków zrodzonych w komunikacji ery nowożytnej- eseju, reportażu i felietonu.

Elementarną postacią tekstu, który odpowiada intencji reporterskiej, jest komunikat, powiadomienie o faktycznym stanie rzeczy. W kręgu intencji reporterskich funkcjonują konstrukcje o zróżnicowanym stopniu złożoności: telewizyjny zapis zdarzeń, ale także malarstwo portretowe, reportaże z fonosfery (np. nagranie śpiewu ptaków).  Intencja reporterska jest starsza od gatunku reportażu i ma taką samą „odwieczną” i „ogólnoludzką” naturę jak- w tradycyjnych typologiach- epika czy komizm.

Istotą intencji eseistycznej jest konflikt między autokomunikacyjną taktyką eseju, a jego ambicjami socjotechnicznymi. Z jednej strony pojawia się tu forma przemyślenia, z drugiej apele skłaniające do przemyśleń. Postacią zalążkową jest sentencja. Efekt eseistyczny wcale nie musi wynikać jedynie z dyskursu: realizacjami tej intencji są zarówno kompozycje traktatowe, dramaty jak i powieści. Gatunek eseju łączy się z malarstwem i muzyką.

Żywiołem intencji felietonowej jest język jako magazyn stereotypów, zadaniem- ich przegląd krytyczny i zdroworozsądkowy, a jednocześnie zabawowy. Postacią najprostszą jest dowcip językowy. Także inne przejawy humoru: dowcip graficzny, gag filmowy, wszelkie odmiany parodii- plastycznej, teatralnej, filmowej, muzycznej.

Ta quasi- rodzajowa triada multimedialna nie ogarnia wszystkich bez wyjątku form i tekstów kultury. Niektóre wymykają się jej, zmuszają do mnożenia wyjątków od reguły, od wydzielania bytów problematycznych, ale tak dzieje się w każdej genologii, od samego początku. 

Zgłoś jeśli naruszono regulamin