Strach.
By Radykalny Ed.
Oddech.
Drugi.
Trzeci.
Dlaczego tu tak ciemno? Obiecałaś, że już nigdy… nigdy nie będę w tej ciemności! Obiecałaś mi… wszyscy mi obiecywali!
Ja także obiecałem i to niejedno.
Ciągnie się za mną w nieskończoność. Przypomina o sobie rankiem i kiedy zamykam oczy.
Obejmuj od tyłu i całuje po szyi, żebym stracił oddech…
Moja tajemnica…
- !!- Gwałtownie się obudził. Zacisnął oczy. Głośno oddychał- gdzie ja jestem- wyszeptał.
Rozglądnął się. Niewielki pokój. Otwarte okno i lekko falująca firanka. Spokój i cisza. Środek nocy? Odetchnął i spojrzał w bok. Obok niego, na posłaniu. Przykryta do pasa, w jasnej koszuli, która lekko zsunęła się z ramion. Jak spokojnie śpi. Złote włosy…
- No co malutki!- Filia uśmiechnęła się i posadziła dwulatka na kolanach- dzisiaj pójdziemy na spacer, prawda? Pobawisz się z koleżanką, prawda^^?
- … za często się spotykają- stwierdził Xellos i napił się herbaty.
- On ma dwa lata!- Westchnęła Filia- ty i Zelgadis zachowujecie się, jakby te dzieci były zaręczone od dnia urodzin!
- WYPLUJ TO!!
Filia zaśmiała się promiennie.
Czy życie nie jest prostsze? Teraz, kiedy staliśmy się dorośli? W niepamięć odchodzą dawne spory i zatarczki. Dawne walki i ludzie. Nie pamiętam już tylu rzeczy. A kiedyś wszystko pamiętałem. Moje przekleństwo. Znać twarze wszystkich ludzi na drodze. Znać ich myśli.
Tak chciałem zapomnieć. Zapomnieć o chwili, gdy powierzono mi tajemnice.
- Tata!^^ - Wesoły głosik- tata, tata!
- No co mały- wziął go na ręce- gdzie ta mama poszła, znikła w kuchni i jej nie ma!
Chłopczyk zaczął się śmiać.
- Musisz urosnąć jak najszybciej i stać się silny!
Tak. Musisz bronić jej przed moją tajemnicą. Gdyby kiedykolwiek się o nią upomniała, musisz mnie zastąpić. Gdyby mnie nagle zabrakło.
Słońce. Dlaczego ja nigdy nie patrzyłem w słońce. Zamknięto mi oczy na tyle rzeczy, na tyle lat…
- Xellosie…
Zatroskanie w twoim głosie. Nie chciałem.
- Co się stało…
Przytulasz się tak delikatnie. Mój lek na mój smutek. Nie… nie pozwolę im…
- …. Kocham cię… - pogładził ją po policzku- … Fi… chce ci pokazać… jak bardzo…
Jaka ty ciepła. Moja, tylko moja… i tylko ty mnie przygarnęłaś. Pokazałaś marzenia. Jesteśmy tak blisko… odchylasz lekko szyję… zatracam się w pocałunkach, już nie wiem, jaki mamy dzień, którą godzinę i czy mój sekret…, jaki to był sekret?
- Pamiętaj… nigdy nie wolno ci zdradzić, co się stanie… jeśli opuścisz mnie dla innej istoty.
- … a co się wtedy stanie?
- … staniesz się zwykłym śmiertelnikiem… człowiekiem o słabej woli i umyśle… a ja będę miała prawo się upomnieć o sługę… dostałbyś wtedy wiadomość. Czy jesteś wolny, czy też musisz wracać…
- A gdybym musiał powrócić, a nie chciałbym?
- Wtedy… jeśli nie zapragniesz wrócić, będziesz musiał ze mną negocjować, he ,he… ja nikogo nie odbieram siłą…
- Nie ma obawy pani. Nie zdradzę cię.
Śpij… śpij spokojnie. Ja czuwam. Pilnuję, aby nikt nie zrobił ci krzywdy. Aby nikt cię nie dotknął. Czy strach kiedyś minie? Dopóki niedostane odpowiedzi, czy jestem wolny… boję się. Ale ty dajesz mi nadzieję.
Że na parapecie nie będzie czarnego, lecz białe pióro.
Koniec.
Riley