IV
Nora. Ginewra Weasley właśnie skończyła pisać list, opowiadający o ostatnim roku szkolnym, który chciała wysłać swojej (jedynej, najlepszej i najdoskonalszej) przyjaciółce Cecile, lecz na przeszkodzie stał brak sowy. Jedyną w tym momencie wolna była Świstoświnka należąca do, jej brata, Rona. Rudowłosa wstała i zniesmaczona ruszyła w stronę jego pokoju. Ronald całkowicie wyprowadzał ją z równowagi swoim zachowaniem. Tą zazdrością o kolejnych chłopaków. Czasem miała wrażenie, że on czuje do niej coś więcej niż tylko to, co powianiem czuć brat do siostry. Leciutko zapukała i czekała na pozwolenie. Czasami, jak trzeba potrafi być kulturalna.- Proszę. – Usłyszała głos brata. Weszła i z mostu zapytała:- Ron, mogę Świnkę?- Jasne, bierz Ginny. –Dziewczyna zawołała sowę i gdy miała wychodzić z pokoju rudy odezwał się:- Ginny, a może byś pojechała z nami Kwatery Zakonu?Dał jej chwilę do namysłu. Dziewczyna przez sekundę zastanawiała się jak grzecznie odmówić i żeby zyskać jeszcze trochę czasu zapytała, patrząc Ronaldowi w oczy:- A kto jeszcze jedzie?- Hermina, Fred, George, będą Charlie i Billy z Fleur. – Odrzekł chłopak. Zyskała logiczny argument.- A Harry? – Jedno słowo może tyle zdziałać. Dotychczasowa pewność Rona legła w gruzach.- On, nie wiem, nikt o nim nic nie mówił. – Wyjąkał. Rudowłosa uśmiechnęła się w duchu, zaś na zewnątrz jej twarz przybrała smutny wyraz. Jednak to, co inni odbierali jako miłość (z Harry’m czuła się związana jak z bratem)przydało się. Może odmówić.- Jak nie ma Harry’ego to nie jadę. – Pokręciła głową ze smutkiem. – Dzięki za Świnkę. – Powiedziała jeszcze i wyszła radując się w duchu, że przez pewien okres nie będzie musiała znosić widoku twarzy Rona. W jej głowie już świtało jak spędzi ten czas. „O Pokątno, przybywam” pomyślała.
Dilayna