RODZICE
Moi rodzice pochodzą z małej wioski. Znali się już jako dzieci, gdyż ich rodzice byli prawie sąsiadami. Kiedy mieli po piętnaście lat, wiedzieli, że zawsze będą razem. Nic ich nie mogło rozdzielić, czas wtedy pracował na ich korzyść. Wreszcie mogli się pobrać.
Kiedy miałem cztery lata, a matka oczekiwała mojego braciszka, ojca zabrano do wojska. Rozpoczęła się wojna, ojciec był żołnierzem. Przez całą wojnę matka była z nami i dla nas. Modliła się z nami każdego wieczora, aby ojciec wrócił z wojny cały i zdrowy. Ojciec z wojny wrócił po siedmiu latach, nie był wprawdzie zdrowy, ale był z nami, i to było najważniejsze.
Teraz rodzice razem troszczyli się o nas. Nie mieli wiele czasu dla siebie. Pracowali razem, aby dzieciom było dobrze. Chcieli dobrze wychować swoich synów, chcieli dać im wykształcenie, aby godnie zarabiali na swój własny chleb. Wreszcie staliśmy się dorośli, wyszliśmy w świat. Rodzice pozostali sami.
Kiedy matka musiała iść do lekarza, ojciec zawsze był przy niej i czekał w poczekalni. Czekał cierpliwie, aż wszystko było w porządku. Kiedy matka musiała pozostać w szpitalu, ojciec odwiedzał ją każdego dnia. Nie było to takie łatwe, bo trzeba było każdego dnia przejechać autobusami prawie 100 km. Po operacji matka nie może ciężko pracować. Ojciec bez słowa wszystkie jej obowiązki przejął na siebie: przyrządza posiłki dietetyczne, pracuje w ogrodzie, chodzi z matką na spacery.
„Bez męża już bym nie żyła" — mówi matka.
„A czy ja żyłbym jeszcze bez ciebie?" - dodaje ojciec.
Zawsze się kochali, tylko wojna zabrała im siedem najpiękniejszych lat życia.
Nikolas53