Mama Patrycji jest poważnie chora. Najpierw miała wylew, po którym porusza się o kulach. Potem zawał, więc serce jej bardzo osłabło.
Patrycja zna rozkład dnia mamy. Najpierw pobudka o 6.30, bo Patce trzeba zrobić śniadanie. Potem mleko, bułka z poprzedniego dnia i lekarstwa. Później zmywanie naczyń i myślenie o obiedzie. Około jedenastej ćwiczenia z rehabilitantką lub dwie godziny przed telewizorem. Obiad z dwóch dań, okraszony lekarstwami, tuż przed godziną czternastą, gdy Patrycja wraca ze szkoły lub z korepetycji. Wreszcie zmywanie. Czasem telefon do którejś ciotki. I znów telewizja, kolacja, tabletki, wiadomości na ekranie i sen. Czasem po północy, bo myśli nie dają zasnąć. "Ojej - myśli Patrycja - jakie to życie mamy jest nudne".
- Twoja mama sama gotuje? - dziwią się koleżanki Patki.
- A kto ma gotować? - odpowiada równie zdziwiona Patrycja.
- A ty? Pomagasz mamie? - Ja? Przecież ja chodzę do szkoły, na korki, angielski i basen. A w soboty mam próby kabaretu.
Czasem mama prosi: - Patka, może obierzesz ziemniaki?
- Mamo, przecież się uczę! - gniewa się dziewczynka.
- Tak mnie bolą ręce. To chyba ta pogoda - skarży się cicho mama.
- To trzeba było poprosić panią Kazię, a nie teraz narzekać - Patrycja trzaska drzwiami.
Ta mama. Znowu jej coś dolega. Czemu inne dzieci mają zdrowych rodziców? Tato nie żyje, mama ciągle choruje.
- Córeczko, wyszłabyś za mną na spacer? Taka ładna pogoda.
- A jak ci się coś stanie? - jeży się Patka. - Lepiej nie.
"Ostatnio mama wyraźnie poweselała - myśli dziewczynka. - Staranniej się ubiera, maluje".
- Po co? - dziwi się Patrycja. - Ktoś cię odwiedza?
- Wyobraź sobie, że tak. Przyjechała Julcia, córka pani Kazi, ta, co studiowała pedagogikę. Zabiera mnie na herbatkę do nich, dwa razy byłyśmy na spacerze.
- Na spacerze? I nie przewróciłaś się? - Patrycja czuje, że narasta w niej dziwna złość na tę Julcię.
- Wcale. Nawet lepiej się czuję. A jutro jedziemy do lasu. Usiądziemy sobie, porozmawiamy.
- Mamo! - głos więźnie Patrycji w gardle. - To ty wolisz jakąś Julcię ode mnie?
- Kochanie - mama ma smutny głos - to nie ja wolę Julcię, tylko ty wolisz koleżanki ode mnie.
- Mamo - Patrycja nie kryje łez - przepraszam.
I nagle rozumie, że życie mamy jest nie tylko nudne, ale przede wszystkim bardzo trudne. I że miłość może uczynić je łatwiejszym.
ANNA GÓRECKA
Anioł Stróż Grudzień 2001
Nikolas53