LI LI.doc

(27 KB) Pobierz
LI LI

LI LI

 

Byłem naprawdę szczęśliwy. Znalazłem idealny dla mnie dom. Dom ani nie za duży, ani nie za mały, ani za stary, ani zbyt nowy. Wznosił się samotnie na wysokiej wydmie, z której można było podziwiać brzeg plaży i ogromną, niespokojną powierzchnię morza.

Pierwszej nocy morze kołysało moje sny. Rano, bardzo wcześnie wybiegłem, by odetchnąć świeżym powietrzem i podziwiać panoramę. Słońce dopiero wschodziło na horyzoncie. Z pewnym niezadowoleniem zauważyłem, że nie byłem sam. W dole na plaży zobaczyłem nieznajomego. Zbliżyłem się trochę, by zobaczyć kto to zakłócił moją cudowną samotność. Był to bardzo stary mężczyzna, na głowie miał czarny kapelusz o szerokim rondzie, ubrany był w obszerny, czarny płaszcz. W ręku trzymał długi, sękaty kij. Szedł pewnym krokiem po plaży, aż dotarł do miejsca, w którym piasek był gładki i czysty, dopiero co zmoczony falami. Tam zrobił coś dziwnego. Zdjął kapelusz i płaszcz, i kijem zaczął rysować na piasku. Co jakiś czas starzec oddalał się trochę, by obserwować efekt swej pracy. Wydawało się, że linie są narysowane chaotycznie i przypadkowo. Po godzinie tajemniczy człowiek odszedł, zostawiając na plaży rysunek przedstawiający wielki, delikatny kwiat. Patrząc z pewnej odległości zobaczyłem, że była to lilia, wspaniały rysunek, przedstawiający lilię.

Przez cały dzień nie myślałem już o starcu, ale pod wieczór, gdy z wolna noc zakrywała światło słońca, spojrzałem na plażę. Rysunek zniknął. Fale morskie, nieustannie przypływające i odpływające, wymazały delikatny kwiat lilii. Następnego dnia o wschodzie słońca Starzec znów był na plaży i znów rysował na piasku kwiat lilii. Podobnie było w następnych dniach... Zaciekawiony ogromnie, zapytałem urzędnika na poczcie, czy zna tajemniczego starca. Urzędnik powiedział mi, że jest to stary Sebastian. Mieszka w pobliżu latarni morskiej i wędruje po pobliskich wsiach, pracując jako kotlarz i szlifierz. Jest świetnym fachowcem i ludzie bardzo go cenią i kochają.

Przyzwyczaiłem się do Sebastiana, który codziennie o świcie rysował lilie na plaży, u stóp mojego domu.

 

Pożółkła fotografia

 

Morze zaś niezmiennie zmywało rysunek w ciągu dnia kawałek po kawałku. Ale pewnego ranka... Sebastian dopiero co skończył rysować lilię i zamiast odejść, jak czynił zawsze, zaczął wchodzić do morza. Z wolna fale podchodziły mu aż po pas, gdy nagle starzec zachwiał się i przewrócił w wodę. Zbiegłem w dół z wydmy, tak szybko jak tylko umiałem. Wyciągnąłem go z wody i ułożyłem na piasku. Ledwie oddychał. Otworzył oczy i spojrzał na rysunek kwiatu. Podparłem go trochę i Sebastian z wysiłkiem wyciągnął rękę, by poprawić niektóre linie. Potem spojrzał na mnie i powiedział:

- Pozwólcie mi odejść, pozwólcie mi odejść do mojej Lili. - To były jego ostatnie słowa.

Postanowiłem zawieźć ciało do jego rodziny, do jego domu. W chacie, w której mieszkał, znalazłem pognieciony dokument i pożółkłą fotografię ślicznej dziewczyny. W dokumencie znajdowało się pełne nazwisko zmarłego: nazywał się Sebastian Valiente, urodził się w Altatorre, na dużej wyspie oddzielonej morzem od Kontynentu.

Dotarłem do Altatorre następnego dnia samolotem. Gdy burmistrz dowiedział się, że przywiozłem ciało Sebastiana, by go tu pochować, powiedział:

- Proszę pójść za mną.

Obaj usiedliśmy na wozie, który wiózł trumnę. Burmistrz wskazał woźnicy starą ulicę, która prowadziła do morza. I powiedział do mnie:

- Sebastian był jednym z najdzielniejszych dowódców rebelii przeciwko tyranowi, ale gdy ten stłumił bunt, zesłał go na wygnanie i kazał mu przysiąc, że nigdy nie powróci do ojczyzny. Jego wyjazd spowodował śmierć ukochanej Lili.

Dotarliśmy do morza. Blisko brzegu znajdował się grobowiec, do którego docierała słona woda. Ona i czas zniszczyły grób.

- Sebastian na pewno chciał być pochowany tutaj blisko niej. Zbliżywszy się zauważyłem, że grób otaczały kwitnące lilie. Burmistrz widząc, że z podziwem przyglądam się kwiatom powiedział:

- Dziwne, nie ma innych lilii w Altatorre, nawet na całej wyspie. Znajdują się jedynie tutaj, kwitną dla Lili, jakby morze codziennie przynosiło jej nowe tutaj.

 

Zgłoś jeśli naruszono regulamin