CZESŁAW CZAPLIŃSKI PASJE JERZEGO KOSIŃSKIEGO 3 COPYRIGHT Czesław Czapliński 4 Od autora Mija dziesięć lat, gdy 3 maja 1991 roku, znaleziono Jerzego Kosińskiego martwego, w wannie, z plastikowš torbš na głowie, w jego nowojorskim mieszkaniu, przy 57 Ulicy na Manhattanie. Kim był jeden z największych mistyfikatorów XX wieku? Przede wszystkim pisarzem, którego jak kiedy, z podobnym dreszczem emocji, czytajš dzi młodzi ludzie, w ponad 30 krajach, przetłumaczonym na 20 języków, w wielomilionowym nakładzie. Cišgle wychodzš wznowienia jego ksišżek. Czas jest najlepszym sędziš. Jeżeli odrzucimy sensacje, które niewielu ludzi dzi interesujš, poza tymi, którzy je tworzyli, wyłania się postać niezwykłego człowieka, który swojš pasjš tworzenia zadziwia, a osišgnięciami mógłby obdzielić wielu. Kosiński to artysta przede wszystkim niejednoznaczny i, głównie przez tę swojš cechę, niepokojšcy i ciekawy. W jego życiu i twórczoci jak w soczewce skupiajš się sprzecznoci naszych czasów. Widać tam wyostrzone kontury naszych własnych aspiracji, pożšdań i pokus; widać nasze maski, strachy i rozterki, nasze wielkie ambicje i moralnš małoć. Dlatego włanie tak trudno mieć do Kosińskiego jednoznaczny stosunek. Nie sposób go odrzucić i niełatwo go przyjšć pisali red. Agnieszka Salska i Grzegorz Gazda we wstępie do ksišżki pt. Jerzy Kosiński: Być tu i tam (1997), zawierajšcej materiały z konferencji naukowej upamiętniajšce 50. rocznicę powstania Uniwersytetu Łódzkiego, którego Kosiński był absolwentem pn. Jerzy Kosiński. Człowiek i dzieło na skrzyżowaniu kultur z 8-10 maja 1995 roku. Co ciekawe, po mierci zainteresowanie Kosińskim nie maleje, wręcz przeciwnie. Pomiertnie ukazał się tom esejów Jerzego Kosińskiego Przechodzšc obok (Passing By, 1992), ukazało się kilka ksišżek powięconych Jego życiu, setki artykułów i recenzji, było kilka wystaw powięconych Jego życiu, nakręcono kilka filmów i zrobiono sztukę teatralnš w Nowym Jorku. Spór o Kosińskiego, a szczególnie o jego powieć Malowany ptak, nie jest zakończony i pewnie nigdy się nie zakończy, sšdzšc z temperatury wypowiedzi. Zawsze uważałem, że ważne jest nie tylko to, co kto mówi, ale kto mówi. Przytoczę więc na zakończenie wypowied prof. Marii Janion, wybitnego historyka literatury, profesora Uniwersytetu Warszawskiego, członka Polskiej Akademii Nauk, która w eseju pt. Sam w ciemni, zamieszczonym w ksišżce Twarz i maski Jerzego Kosińskiego (1992), towarzyszšcej mojej wystawie w Muzeum Sztuki w Łodzi, w pierwszš rocznicę mierci napisała: Drastyczny przykład recepcji Malowanego ptaka w Polsce, gdzie obrzucono go najgorszymi obelgami i pomówieniami, dowodzi, że została naruszona granica sztuki, którš przecież Kosiński obrysował tak mocno i tak wyranie. Ale w Polsce rzeczywicie przyzwyczajono się traktować sztukę jak wypowied ideologicznš. Kosiński za był od tego jak najdalej, nigdy nie chciał mieć z czym podobnym niczego wspólnego, był gotów na największe wyrzeczenia dla sztuki i jako sztuki włanie. Kosiński miał rację: nie chciał Malowanym ptakiem nikogo urazić, ani znieważyć. Chciał pokazać to, co uznał za swój największy skarb: symbolicznie ukształtowany, dramatyczny i bolesny, własny wiat wewnętrzny. I to włanie mu się udało w sposób wyjštkowy. Pozostawił mroczne ostrzeżenie, gdyż nosił w sobie dramat jak wszyscy, którzy przetrwali zbrodnię i zagładę. Czesław Czapliński, Nowy Jork, 1 lutego 2001 5 Wstęp Pasje Kosińskiego to jedyna w skali wiatowej ksišżka biograficzna, w której tworzeniu Kosiński jej bohater aktywnie uczestniczył. Po trzech latach rozmów, zbierania materiałów, wspólnych podróży, w styczniu 1991 roku, przed wyjazdem na Florydę, Kosiński czytał ostatnie fragmenty ksišżki. Na dwa tygodnie przed samobójczš mierciš (3 maja 1991 r.) przeprowadziłem z Nim ostatni wywiad na temat majšcego niebawem powstać w Polsce AmerBanku, na którego otwarcie Kosiński wybierał się. Zgodnie z mojš umowš z Kosińskim, mimo zainteresowania (szczególnie po jego mierci) wydaniem ksišżki w Stanach Zjednoczonych po angielsku, chcę dotrzymać zobowišzania, że ksišżka ukaże się najpierw po polsku w Polsce. Nie tylko dlatego, że rozmowy nasze były prowadzone głównie po polsku. Wszystkie ksišżki Kosińskiego wychodziły najpierw po angielsku, a następnie po wielu latach (Malowany ptak po prawie 30 latach) tłumaczone były na polski. Pierwsza wersja Pasji Kosińskiego ukaże się jednak po polsku, a dopiero póniej będš tłumaczenia na inne języki. Układ tekstów, jak również materiału ilustracyjnego jest taki, jak to zostało ustalone przed mierciš Kosińskiego. Czym nie jest ksišżka Pasje Kosińskiego? Nie jest typowš biografiš, w której od urodzin do chwili mierci, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesišc po miesišcu, rok po roku, bardziej lub mniej szczegółowo opisywane jest cudze życie! Nie jest gloryfikacjš Kosińskiego jako człowieka i pisarza, paszkwilem wkładajšcym w jego usta słowa, których nigdy nie wypowiedział, przypisujšcym mu czyny, których nie popełnił. Czym sš więc Pasje Kosińskiego? Ksišżka jest niechronologicznš mozaikš często przenikajšcych się i uzupełniajšcych pasji. Pisarstwo, joga, narty, polo, seks, życie towarzyskie, przyjanie, podróże, fotografia... oto dziedziny majšce ogromny wpływ na dalekie od przeciętnoci życie Jerzego Kosińskiego. Jest możliwie obiektywnym i wielostronnym portretem Kosińskiego ukazujšcym go jako człowieka i pisarza w intymnych rozmowach, w większoci nigdy wczeniej nie publikowanych, w wypowiedziach i recenzjach krytyków, pisarzy, ludzi sztuki. Stanowi swoisty album zawierajšcy ponad dwiecie zdjęć pochodzšcych z prywatnej kolekcji Kosińskiego, jego przyjaciół na całym wiecie i w Polsce oraz z moich zbiorów, bogatych dzięki dziesięcioletniej z nim przyjani. Przyjani? To wielkie słowo. Spotykałem w Stanach Zjednoczonych, a ostatnio także w Polsce ludzi, którzy zaledwie otarli się o niego, a nazywajš go swoim serdecznym przyjacielem? Zwišzane jest to z niezwykłš komunikatywnociš Kosińskiego. Pamiętam, że dziesięć lat temu, już po krótkiej rozmowie z nim miałem wrażenie, jakbym znał go od wielu lat. Mylę, że Jurka Kosińskiego mogę zaliczyć do swoich bliskich przyjaciół, on sam to potwierdził. Ofiarowujšc mi swš ostatniš ksišżkę The Hermit of 69th Street napisał: Czesławowi i Oli Czaplińskim aby nikt nie pomylił! w dowód wdzięcznoci, podziwu i zaklepanej przyjani, Jerzy-Pustelnik, Nowy Jork, 14 czerwca 1988. Nie bez znaczenia jest chyba to, że pochodzimy z tego samego miasta. Przypomina mi się zabawna historia. Będšc w Łodzi przygotowywałem częć materiałów do Pasji Kosińskiego. Którego dnia poszedłem na ulicę Piotrkowskš do punktu, w którym robiš kserokopie. Kiedy obsługujšca mnie osoba zobaczyła na zdjęciu rodowitych łodzian Kosińskiego i Polańskiego na nartach w Szwajcarii i dowiedziała się, że piszę ksišżkę o Kosińskim, wystawiła mi rachunek ze znacznš zniżkš. Takich i podobnych sytuacji było wiele. 6 Fotografia Jerzy Kosiński od wczesnej młodoci w latach pięćdziesištych poważnie interesował się fotografiš. Tamte lata doskonale pamięta Jurek Neugebauer, mieszkajšcy w Łodzi przyjaciel Kosińskiego. Spotkałem Jurka w 1952, może w 1953 roku, nie pamiętam dokładnie wspomina Jerzy Neugebauer. Miałem wówczas wystawę swoich zdjęć w Łódzkim Towarzystwie Fotograficznym. Podszedł do mnie Jurek Kosiński, przedstawił się i powiedział, że interesuje się fotografiš. Pokazał mi póniej swoje zdjęcia. Jakie one były? Raczej amatorskie. Ale może po roku bardzo intensywnej pracy w ciemni, często po dwadziecia cztery godziny bez przerwy, zrobił kolosalne postępy. Trzeba pamiętać, że ciemnie w tamtych czasach to prymitywne pomieszczenia bez wentylacji. Często pot zalewał nam oczy. Raz nawet zatrulimy się rozrabianymi odczynnikami i przez parę godzin chrypielimy, nie mogšc mówić. Głównym pomysłodawcš prac był Jurek, niejednokrotnie nie nadšżałem za jego energiš. Pomysły wylatywały mu jak z rękawa. Czym głównie interesowalicie się? Na poczštku pasjonowały nas akty. Podrywalimy więc dziewczyny, w czym Jurek odnosił specjalne sukcesy. Póniej wpadł on na pomysł, aby fotografować starców. Najpierw na ulicach, a następnie w przytułkach i domach opieki. Pamiętam, jak przychodzilimy do wiekowych kobiet, które malowały się wczeniej bo przecież fotografowie przyszli. Dla mnie było to wielkie przeżycie. Z perspektywy lat uważam, że był to burzliwy, ale niezmiernie ciekawy okres czystej fotografii, całkowitego zaangażowania się i fajnej roboty. Bylicie młodzi, chyba na utrzymaniu rodziców, skšd więc pienišdze na to wszystko? Z pieniędzmi rzeczywicie wtedy było krucho. Ja pracowałem już w Wytwórni Filmów Fabularnych w Łodzi. Jurek był na utrzymaniu rodziców dostawał tylko jakie kieszonkowe. Pamiętam stałe kłopoty, za co kupić filmy. Największy jednak problem finansowy powstał, kiedy po roku czy dwu wysyłania zdjęć na konkursy fotograficzne na całym wiecie Królewskie Towarzystwo Fotograficzne w Londynie przysłało nam zaproszenie. By uzyskać członkostwo, należało wpłacić 19 funtów. Dla nas była to wówczas kolosalna suma. Jurek jednak postanowił, że zdobędzie pienišdze. Sobie tylko znanymi sposobami, wędrujšc po Ministerstwach: Kultury i Sztuki, Spraw Zagranicznych i Finansów w Warszawie, załatwił dewizy. W prasie rozpętała się wokół tego burza, ukazało się kilka artykułów o nas. Stalicie się więc sławni? Tak. Ale nie podobało się to wielu starszym członkom Oddziału Łódzkiego ZPAF, do którego razem z Jurkiem chcielimy się dostać. Nasza chęć przynależnoci do Królewskiego Towarzystwa Fotograficznego Wielkiej Brytanii była oceniona jako autoreklama, niegodna prawdziwych artystów. Był to okres stalinowski? No włanie. I jak moż...
Filmy2026