Baca leży z gaździną w łóżku. Baca wierci się, aż w pewnym momencie zwraca się do żony:- Hanka! Albo się znów nie domyła, albo obory nie domkła!
Rozprawa w sądzie o przyznanie alimentów:- Baco, a znacie tę oto Marynę?- Ano znam.- A to dziecko, to wycie jej zmajstrowali?- Ano ja.- A co będzie z płaceniem za dziecko?- Ja tam panocku za te robote nic nie chce.
Baca siedzi przed chałupą i całuje się po rękach. Przechodzący turysta pyta:- Baco, co wy robicie?- A włanie to jest gra wstępna. Zaraz będę się onanizował.
Wsadził gazda fotel bujany na dach i się buja. Idzie wycieczka:- Gazdo! Zejdźcie bo spadniecie!- Ni. Nie spadne.Wycieczka mija dom po chwili łup!!! dup!!! Odwracają się. Gazda leży na ziemi.- Gazdycie nie widzieli? I takzek juz mioł schodzić.
Stanął baca przed sądem za nielegalne posiadanie broni.- Co macie na swoją obronę, baco? - pyta prokurator.Baca odpowiada:- Czołg w stodole
Siedzi baca przed chatką. Przed bacą kloc drewna i kupka wiórków. Przechodzi turystai pyta:- Baco! Co tam strugacie?- Ano, cółenko sobie strugom.Turysta poszedł. Następnego dnia rano przechodzi tamtędy i widzi bacę. Baca siedzi przed klockiem drewna i go struga. Przed bacą górka wiórów. Turysta pyta:- Baco! Co tam strugacie?- Ano, stylisko do łopaty sobie strugom.Następnego dnia: Baca siedzi przed chatką, w rękach trzyma drewienko, przed nim kupa wiórów. Ten sam turysta pyta:- Baco! Co teraz strugacie?- Jak nic nie spiepse, to wykałacke
Turysta zaczepia bace w lesie:- Gdzie jest giewont?- Łot.. - turysta zdziwiony, ale pyta po angielsku:- Łer is giewont baco?- Łot.. - odpowiada baca - turysta swoje:- Łer is giewont? - - Łodpierdolzesie niewidzis ze leje!
Po napadzie janosikowych zbójników, spogląda gazda na zgliszcza chałupy i głono medytuje: ze mnie łobrabowali - to ich zbójnickie prawo, ze mi chałupę spalili - i to ich zbójnickie prawo, ze ciebie Maryna zgwołcili, to tyz ich zbójnickie prawo - ale ze ty cholero psy tem dupą rusała - to juz je cyste kurestwo!
Stary Baca postanowił odwiedzić wdowę. Puka wieczorem do jej chaty:- Kto tam - pyta wdowa.- Stasek Gąsienica od Krzeptowskich z Gubałówki - odpowiada baca.- Wejdźcie, tylko niech ostatni z was zamknie drzwi
Idzie góralka brzegiem strumienia, a po drugiej stronie chłopaki.- Ej Mary, pójdź do nas!- Nie pójdę bo mnie zgwałcicie!- Ej, nie zgwałcimy!- To po co ja tam pójdę?
Jedzie gazda z gaździną furmanką. Nagle niebo się zachmurzyło, rozszalała się burza. Znienacka 20 metrów przed furmanką uderzył piorun. A gazda patrzy w niebo, palec podnosi i mówi:- Noooo...Jada dalej. Po chwili następny piorun uderzył 5 metrów za furmanką. Gazda znów podnosi palec i mówi:- Noooooooo...Znowu jadą dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gaździnę jadącą na furmance, a gazda zadowolony:- No!!!
W górskiej chacie pod Gubałówką wielka uroczystoć. Jan Gąsienica kończy sto lat. Zjechali się reporterzy, naczelnik miasta, wręczono medal i dyplom. Wszyscy trzęsącego się ze staroci pomarszczonego Gąsienice pytają, jak dożył tak sędziwego wieku.- Zwyczajnie, nie pilech, nie palilech, za dziewkami nie gonilechW tym momencie przerywa mu straszny hałas.- Nie przejmujta się - mówi Gąsienica - to tylko mój starszy brat, cała noc pil gorzałę, to mu się chce teraz ganiać za dupami.
Siedzą dwie Góralki na płocie i plotkują, plotkują po czym jedna mówi do drugiej:- Oj Maryna trza mi Cię będzie pożegnać, widzę że idzie Franek z kwiatami, trza mu będzie dupy dać!- A co to u was flakona ni ma?
Baca kocha się z Gaździną, nagle Gaździna mówi:- Baco gniewam się- A za co się gniewacie?- Nie ja się gniewam, tylko wam się gnie
Siedzą dwie Góralki na płocie i plotkują, plotkują po czym jedna mówi do drugiej:- Oj Maryna trza mi Cię będzie pożegnać, widzę że idzie Franek z kwiatami, trza mu będzie dupy dać- A co to u was flakona ni ma?
Idzie turysta po szlaku i nagle słyszy:- Ło Jezuuu! Jezu, Jezu, Jezusicku!Biegnie, patrzy a tu baca siedzi na pieńku, obok wbita siekiera:- Ło Jezu, Jezu, Jezu!Turysta:- Baco! Baco co wam się stało?!Baca na to:- Mnie? Nic. Ło Jezuuuu!!! Jezu, Jezu, Jezu!Turysta na to:- A może komu w waszej rodzinie?Baca:- Mojej? Ni. Ło Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!Turysta:- No to co tak lamentujecie?Baca:- Ło Jezu, jak mi się robić nie chce!
- Co robicie baco?- A srom panocku- A portki tocie ciągnęli?- Ło kruca fuks, zapomniołech!
Przychodzi turysta do bacy i pyta:- Baco, macie jaki pokój do wynajęcia?- Mom.- Za ile?- Dwicie.- Baco! Za tyle? To bardzo drogo- Panocku ale tu jest piknie.- No dobra baco, ale musi tu być spokój i żadnych dzieci.- Tu nimo żadnych dzieci.Turysta idzie spać. Rano o godz. 5 - rumor, wrzask, z poddasza wypada czereda dzieci. Wrzeszczą, wywracają meble. Turysta zwleka się z wyra i zaspanym głosem mówi do bacy:- Baco, tu nie miało być żadnych dzieci- Dzieci? To są skur....y nie dzieci!
Baca słyszy krzyki z podwórka:- Czego tam?- Bacoooo! Potrzebujecie drewna?- Niee!Rano baca budzi się, wychodzi na podwórko, patrzy:- O kur..! Kaj je moje drewno?!
Początkujący narciarz pyta bacę:- Czy ten zjazd jest niebezpieczny?- A gdzie tam, panocku, wszyscy zabijają się dopiero na dole
Przychodzi baca do kolegi chirurga i mówi:- Wiesz Kazik pomóż, mam brzydką żonę! Weź ty jej zrób jaką operacje- Ja nie dam rady, ale pogadam z doktorami w Krakowie może się da, ale to będzie kosztować z jakie dziesięć tysięcy.Spotykają się po dwóch tygodniach. Mówi lekarz Kazik:- Tak jak mówiłem, da się załatwić, ino dziesięć patyków przynie.- A wiesz Kazik, już nie trzeba, gajowy zgodził się za pięć stówek odstrzelić.
Bacowa budzi swojego męża w rodku nocy.- Anto, pchła mi chodzi po plecach, złap ja i zabij.- Zapal wiatło - doradza zaspany baca. - Jak cię zobaczy, to sama zdechnie ze strachu.
Góral stanął przed sądem oskarżony o pobicie.- Oskarżony twierdzi, ze uderzył poszkodowanego jeden raz zwiniętą gazetą?- Ano tak - zgadza się góral.- I od tego ciosu gazetą poszkodowany doznał wstrząsu mózgu?- Skoro tak doktor powiedział- W takim razie co było w gazecie?- Nie wiem, nie czytałem.
W góralskim kociółku wystrojone gaździny klęczą przed ołtarzem i modlą się żarliwie. Nagle jedna pierdnęła. Zaczerwieniona, próbując odwrócić od siebie uwagę innych, chwyciła się za nos i zaczęła się rozglądać wokół, pytając:- Która to, która?Stara Maciejowa ze zdziwieniem:- A cóż to, Jakowa? Dwie d... macie, że nie wiecie, która?
Wychodzi baca przed chałupę, przeciąga się i wola:- Jaki piękny dzionekA echo z przyzwyczajenia:- ... Mać, mać, mać...
Baca wlecze do lasu cierwo psa. Sąsiad zagaduje:- A co to się stało, kumie?- Aaaa... musiołek go zastrzelić- To pewnie był wciekły, co?- No, zachwycony to nie był!
Siedzi baca nad przepacią i liczy:- 76, 76, 76 ...Przechodzi turysta i pyta:- Co robisz baco?Baca zrzuca go w przepać i liczy:- 77, 77, 77 ...
Baca jest sądzony za zabójstwo turysty, ale się nie przyznaje. Sędzia pyta: - No to jak to było, Baco?- Ano nijak. Siedziołek se na przyzbie i strugałek osikowy kołecek. A ten turysta siad se kole mnie i zacoł jeć cerenie. I co zjod, to mi pesteckom trach!!! w oko. A jo nic, ino se strugom ten kołecek. A on znowu zjad i trach!!! mie pesteckom w oko. A jo nic i dalej strugom... A on łostatniom cerenie, rzucił mi torebke pode nogi, wstał i tak niesceliwie potknoł, ze upadł na ten kołecek, com go strugoł. I tak, panie, co ze 14 razy...
PRODJ-DG